.................|B i u l e t y n|........
..........................|F i l m o w y|.


spis treści | poprzednia strona | następna strona


|Żołnierze Kosmosu|

Oglądaliście kiedykolwiek takie badziewne seriale jak "Asy z klasy"? Jeśli tak to wiecie, że większość sytuacji tam przedstawianych jest tak bardzo naciąganych, albo zupełnie wyimaginowanych, że szkoda czasu na oglądanie tychże programów. Obrazki życia, jakie przedstawiają powodują odruch samo znienawidzenia. A aktorzy wyglądają jak malowidełka, dziewczyny o idealnych figurach, chłopcy o napakowanych klatach, to wszystko sprawia, że ludzie popadają w kompleksy. Zarazem jednak zmusza społeczeństwo do dbania o swój wygląd. Starship Troopers jest czymś, co moglibyśmy zaliczyć do fantastyki szeroko rozumianej, ale takiej bardzo dennej i przesłodzonej.

Akcja filmu toczy się w kosmosie. Ludzie potrafią podróżować w przestworzach międzyplanetarnych. Kolonizują nowe lądy. Armia gwiezdna potrzebuje żołnierzy do wykonywania brudnej roboty. Trójka przyjaciół ze szkoły, składa sobie przysięgę o wiecznej przyjaźni. Johny główna postać, idąc za przykładem kompanów wstępuje do wojska. Nie posiada żadnych specjalnych zdolności, tylko fizyczne, dlatego zostaje przydzielony do piechoty. Za Rico podąża zakochana w nim po uszy koleżanka z klasy. Johny wkrótce zostaje na lodzie, jego dziewczyna zostawia go dla jednego z oficerów floty kosmicznej. Trójka przyjaciół (o której pisałem wyżej ;)) służy w armii na różnych stanowiskach. Każde z nich awansuje w zaskakująco szybkim tempie. Wkrótce okazuje się, że przyjdzie im stanąć w boju przeciwko najeźdźcom. Są nimi ogromne zmutowane kosmiczne robaki. Fabuła jest strasznie naciągana. Nie mająca nic wspólnego z utworami fantasy.

Film jest przeznaczony dla młodzieży, a nawet dzieci. Wszystkie postacie wyglądają jak lalki barbie. Główny bohater ken-actionmen boryka się z młodzieńczymi zapędami i ambicjami.
Dzieło jest pełne dobrze zrealizowanych scen walki z kosmitami. Ładnie wyglądająca sceneria. Muzyka podobna do tej ze Startreka. Efekty specjalne i potworki generowane komputerowo, nie są na najgorszym poziomie. Ogląda się miło i przyjemnie, mimo krwawych scen. Jednak nie można oprzeć się wrażeniu zbyt nagminnego ubarwienia i ubajecznienia tegoż tworu. Gdy połączymy te wszystkie cechy razem, powstaje nam wspaniałe coś na kształt Power Rangers, nie mające nic wspólnego z żadnym z gatunków filmowych. Chyba największą zaleta filmu są ładne aktorki ;). Niestety nie znam ich nazwisk, a nie chciało mi się nadwerężać wzroku na napisach końcowych ;).

Ocena 3/10

Odi
metalowy_Odi@poczta.fm



Słówko od Gregoriusa: Filmik taki sobie cienkawy. Schematyczny, plastikowy. W sumie mógłbym go porównać do gry Starcraft. Ale tego nie zrobię, bo primo: film na to nie zasługuje; secundo: gra na to nie zasługuje :). Teoretycznie taka sama rzeźnia, taka sama tematyka. Jednakże w praktyce obie te produkcje dzieli przepaść. Przedstawione wydarzenia są miejscami bezsensowne, zaś akcje piechoty są nieprzemyślane i wołają o pomstę do strategów. Czepiam się - wiem. W Gwiezdnych Wojnach było miejscami nawet podobnie (błędy), ale w SW pomyłki nie rzucają się tak w oczy, a poza tym saga ma to "coś", co sprawia, że seria pozostanie wiecznie żywa i nikt jej nie zapomni. W przedciwieństwie do "Żołnierzy Kosmosu"...


|strona 17|