.................|B i u l e t y n|........
..........................|F i l m o w y|.


spis treści | poprzednia strona | następna strona


|Requiem dla Snu|

Requiem dla Snu"Requiem for a Dream" jest jednym z niewielu filmów, które mają jakikolwiek wpływ na psychikę (zachowanie) racje człowieka. Dlaczego? Ponieważ ujawnia prawdę - ale nie "okrojoną" prawdę, tylko CAŁĄ prawdę - tą gorzką też. Prawdę odnośnie czego? Narkotyków. I ludzi.

"Requiem dla Snu" jest filmem wyreżyserowanym przez Darren Aronofsky'ego na podstawie książki Hubert Selby Jr. Obraz został wyprodukowany w roku 2000 i trwa około 90 minut.

Film opowiada o losach czterech osób - Sary Goldfarb (w tej roli Ellen Burstyn), jej syna Harry'ego (Jared Leto), jego dziewczyny - Marion Silver (Jennifer Connelly) - oraz przyjacielu Tyrone C. Love (Marlon Wayans). Akcja filmu trwa w trakcie trzech pór roku - lecie, jesieni oraz zimy, w której następuje kulminacja "Requiem dla Snu".

Krótkie streszczenie fabuły - trzej narkomani (Harry, Love oraz Marion) chcą zarobić pieniądze poprzez sprzedawanie narkotyków. Harry uznaje, że Marion mogłaby zostać projektantką mody, chce z nią spędzić swoje życie... ale aby godnie żyć, trzeba mieć pieniądze. Pieniądze na życie. I na narkotyki. Love ma podobne marzenia. Wszyscy w trójkę dążą do tego, aby mieć udane życie. Z kolei matka Harry'ego, Sara, jest samotną kobietą (jej mąż zmarł), która żyje dla dwóch spraw - syna i telewizora. Jej życie odmieniło się po telefonie, w którym dowiedziała się, że wystąpi w programie telewizyjnym (który IMHO był propagandą). Chce założyć suknię, w której była na rozdaniu dyplomów swego syna. Sara jednak nie mieści się w tej sukni, toteż chce schudnąć. Po nieudanych próbach "koleżanki" polecają jej "tabletki, po których nie chce się jeść". Wtedy Sara udaje się do lekarza, który zapisuje jej te tajemnicze tabletki... Jak się później okazuje, jest to amfetamina. Do matki Harry'ego jednak to nie dociera, życie nagle zaczęło się jej podobać. Do czasu...

"Requiem dla Snu" nie jest filmem przyjemnym (zależy w jakim sensie - bo na pewno się go ogląda przyjemnie - dop. Gregorius). Pokazuje on drogę, jaką narkomani przebywają w trakcie swego życia. Żadna z tych czterech osób nie ma szczęśliwego zakończenia. Nie będę jednak go zdradzał. Sami powinniście to obejrzeć.

Jeśli chodzi o sprawy techniczne filmu, najbardziej podobały mi się ułamkosekundowe zbliżenia, detale - np. rozszerzone źrenice po zażyciu gówna, albo napełnianie strzykawki, zapalanie zapalniczki... Jest to jeden z większych plusów tego obrazu. Drugą zaletą jest muzyka, która nie odstępuje od filmu ani na krok - na szczęście jest to dobra muzyka filmowa, która doskonale zlewa się z akcją. Ostatnią najważniejszą sprawą jest gra aktorów - była bardzo rzeczywista, a w filmie, który ma ukazywać prawdę, to naprawdę ważne. Szczególnie zaskoczyła mnie rola Marlon'a Wayans'a - w końcu zwykle gra role komediowe. A tutaj - niespodzianka...

Podsumowanie krótkie - musicie obejrzeć ten film.

Copyright (c) 2002 by Łonder
04/20/2003 14:15:40
http://www.da.court.prv.pl




Słówko od Gregoriusa: Film jest bardzo ciekawy i warto go obejrzeć - polecam każdemu. Nie jest to żaden obraz propagandowy, jakimi nauczyciele zwykli nas karmić w szkołach, na godzinach wychowawczych. I to właśnie uderza najbardziej. Poza jedną sceną nie znajdziecie w "Requiem dla snu" widoku wkłuwania się w żyły etc. Problem ten rozwiązano subtelniej. Kilka rzutów: zasysanie białego proszku, powiększające się źrennice...
Obraz wbija się w pamięć i sprawia, że człowiek widzi problem narkotyków takim, jaki jest naprawdę. Do tego znakomita, podkreślająca klimat muzyka... Widz siedzi przed ekranem i przeczuwa, jak to się skończy. Ale ogląda dalej. Aż do finału...
Pointa filmu jest tragiczna, ale jakże prawdziwa zarazem. W ogóle, o "Requiem dla Snu" można napisać dużo więcej. Jednak ja dodam tylko jedno.

Wśród filmowych pór roku nie uświadczycie wiosny...

9\10


|strona 12|