Krótki przegląd marcowej ramówki telewizyjnej
W końcu nadszedł marzec... Przyroda budzi się do życia, cieplej słonko grzać zaczyna, dla studentów okropny okres zwany sesją jest już tylko wspomnieniem, nic tylko wsiąść na rower i w drogę. Jeśli jednak ktoś z was nie lubi jeździć na bicyklu, albo tak jak ja, nie chce mu się kleić przebitej po raz n-ty dętki, zawsze może skorzystać z oferty przygotowanej nam przez telewizję. Przyjrzyjmy się więc w skrócie, czym też próbowano nas zainteresować w marcu.
Początek miesiąca to przyjazd na krótką trasę koncertową do Polski znanego kanadyjskiego piosenkarza z Quebeku – Pierre’a Garond znanego szerszej publice jako Garou. Jak się pewnie już domyślacie z moich wcześniejszych przemyśleń (np. "Francuski sabotaż?") darzę tego barda wielką sympatią. Tutaj doszło do pierwszego zgrzytu. Wprawdzie transmitowany był wywiad z nim prowadzony przez równie sympatyczną panią Mołek (która w sierpniu "położyła" razem z Kamelem koncert w Sopocie), ale czemu nie był transmitowany żaden z koncertów, które "wilkołak" dał w naszym kraju???
Wkrótce potem nadszedł czas na kolejny już Przegląd Piosenki Aktorskiej, który jak co roku odbył się we Wrocławiu. Śpiewała tam m. in. (podobno) znana piosenkarka portugalska Mariza. Po raz kolejny Wrocław został oczarowany przez Kazika, który wystąpił z programem "Kazik śpiewa Toma Waitsa". Trzy lata temu były "Piosenki Kurta Weilla" (choćby "Opera za trzy grosze", czy "Światłość i upadek miasta Mahagony"), teraz Tom Waits... Nie mogę się już doczekać, co będzie za kolejne trzy lata...
Jako gwiazda festiwalu wystąpiła Patricia Kaas. Ta urodzona w Niemczech, na francusko-niemieckim pograniczu, ale z francuskim paszportem piosenkarka swą wielką karierę zaczęła już w 1987r., gdy oczarowała publiczność dzięki piosence "Mademoiselle Chante le Blues". W 1989r. wyruszyła na wielkie tournee po Europie, podczas którego koncertowała w Niemczech, Związku Radzieckim, Holandii, Szwajcarii i Belgii. (<= przytoczone dane pochodzą ze strony mojego autorstwa dostępnej pod adresem www.strony.wp.pl/wp/zlotto1). Nie było w telewizji znanego Garou, to czemu miałaby być "jakaś tam nieznana piosenkarka, która śpiewa w niezrozumiałym języku"(<= opinia mojego znajomego). Więc Kaas też nie było... "Francuski sabotaż 2"??? :-)))
Nadeszły moje kolejne już urodziny, nadszedł i czas oscarowej gali. Zanim jednak wręczono Oscary, zaserwowano nam pierwszy odcinek serialu bazującego na lekturze "Przedwiośnie". Po nim poszła "Męska sprawa" na dwójce, potem długo nic ciekawego (przynajmniej dla mnie), około drugiej "Katedra" Tomka Bagińskiego (nasz kolejny kandydat do Oscara), no i "uroczystość dnia". Wkurzyła mnie jedna rzecz... Program telewizji publicznej został tak ułożony, by każdy bez wahania wytrwał aż do godziny trzeciej, gdy zaczynała się uroczystość. Jeden powie, że to dobrze... A ja powiem, że to bardzo źle... Śpieszę z wyjaśnieniami, które są bardzo proste. Wiadomo nie od dzisiaj, że jeśli TVP nada kilka atrakcyjnych filmów jednego dnia, to zazwyczaj do końca miesiąca oprócz "Mody na sukces" i powtórek "Klanu" raczej nie zobaczymy nic innego. A jeśli ktoś następnego dnia ma zajęcia w szkole, albo idzie do pracy??? Czy do godziny piątej będzie oglądał Oscary, a na szóstą wstanie by zdążyć na autobus??? Wątpliwe. {Dokładnie tak zrobiłam :).} Dobra, ktoś może powiedzieć – nagraj sobie... Może być, tylko nie widziałem jeszcze nigdzie kaset 6 godzinnych (i niech nikt nie wyskakuje mi z LP!!!). Tak się składa że nagrałem i "Męską sprawę", chciałem nagrać "Katedrę" (z powodu obsuwu, zamiast tego miałem resztki poprzedniego filmu, mimo iż wziąłem 30 minutową poprawkę!!! A sam film trwa 6!!! ) No i zostało miejsca na kasecie akurat na kilka Oscarów. To wszystko... A zamiast delektowania się powoli kolejnymi ambitniejszymi produkcjami emitowanymi, pozostanie mi cieszyć się, że "TVP na liczne prośby fanów dokupiła kolejne 5000 odcinków "Mody na sukces" i dołoży się do sponsorowania kolejnego 1000 odcinków "Klanu"". Ratunku!!!!!
Żeby nie było jednak, że ciągle narzekam... TVP postanowiła wyjść naprzeciw oczekiwaniom "młodych gniewnych" polskiego kina i kupując kilka filmów zorganizowała "Festiwal Kina Niezależnego" (albo jakoś tak)... W kolejne dni, leciały m. in. "AlaRM", "Kalafior", "D.I.L." i mój faworyt "Anioł w Krakowie". Tu mam kolejną uwagę. Co za młot układał ten program? "Anioł..." poszedł w czwartek o godzinie 22.35. Wydaje się być nieporozumieniem emitowanie wraz z produkcjami niezależnymi filmu, który pół roku temu przyciągał tłumy do kin. I czemu o tak chybionej porze. To doskonałe kino familijne dużo bardziej pasowałoby, by je wyemitować np. w piątkowy, albo niedzielny wieczór (tzn. o 20:00, bo "wieczór" to pojęcie względne, a dla TVP oznacza zazwyczaj godz. 2:00 nad ranem), zamiast kolejnej nędznej imitacji "Rambo 10" czy innego filmu z cyklu "zabili go, ale uciekł".
Oprócz całego tego cyrku z "aferą Rywina", w marcu doszło do innego strasznego zdarzenia. Stany Zjednoczone dokonały agresji na Irak, przy poparciu "naszego" premiera i "prezydenta wszystkich Polaków", ale wbrew woli polskiego społeczeństwa, które wyraziło swą dezaprobatę w 78%. No cóż, nie od dziś wiadomo,s że demokracja to rządy mniejszości nad większością, ale akurat nie o to mi chodzi. Najbardziej z tej wojny cieszą się chyba prywatne stacje telewizyjne, które "znowu" mają "co mówić". Ostatnio taki szał był po atakach na WTC. Krzysiu "Narcyz" Ibisz, który prowadząc teleturniej na Polsacie licytuje "kto da więcej" zieloni czy niebiescy, zdaje się mówić: "to mnie filmujcie, to ja jestem piękny", już nie przyciąga takiej publiki. TVN raczy nas odgrzewanym kotletem z Hubertem Urbańskim w roli głównej, a nad wszystkim świeci gwiazda Michała Wiśniewskiego, który stara nam się udowodnić, że nadaje się do telewizji przynajmniej w takim stopniu jak Frytka z Big Brothera. Jak wybawienie przychodzi więc wojna dająca nadzieję na odciągnięcie ludzi od swych codziennych spraw, by na ekranie telewizora zabłyszczało choć na chwilkę słoneczko Polsatu, czy znaczek TVN-u.
W dzisiejszym odcinku telenoweli pt. "Zlotto w Wizjach Telewizji" byłem wyjątkowo mało złośliwy. No cóż, wiosna rządzi się swoimi prawami :-)
PS. Jako że to kącik o telewizji, mam nadzieję że szefowa zakakceptuje reklamę, która jest jej integralną częścią.
Zlotto
zlotto@interia.pl
(reklama: www.lesna-polana.prv.pl)