Strażnicy Czasu
"Strażnicy Czasu" to dość nietypowa kreskówka. Opowiada o losach trzech śmiałków, którzy cofają się w czasie, aby naprawiać bieg historii. To dzięki nim Beethoven porzucił walki bokserskie i zaczął komponować, Einstein przestał sprzedawać używane samochody i zajął się fizyką, a Billy Kid, który nosił pieluchę, stał się postrachem dzikiego zachodu. Najlepsze natomiast w tej bajce jest to, że zachęca ona do nauki. Im lepiej znamy historię, tym lepiej rozumiemy żarty i gagi, którymi raczą nas twórcy. (Coś dla Ciebie Taw. :)) {Taaak? ;)}
Strażnicy Czasu to tajna organizacja mająca swoją bazę na orbicie okołoziemskiej. W jej skład wchodzą: mały chłopiec Otto, międzygwiezdny gliniarz Buck Tudrussell oraz robot nowej generacji Larry 3000. Mają za zadanie kontrolować przeszłość, by chronić przyszłość (jakoś tak brzmi ich dewiza). Każdy odcinek to inna przygoda związana z jakimś charakterystycznym wydarzeniem historycznym np. bostońskie picie herbaty, rewolucja francuska, wynalezienie żarówki itp. Gdy tylko w przeszłości znajdą się jakieś luki lub nie wszystko dzieje się tak jak powinno, bohaterowie natychmiast wkraczają do akcji.
Każdy ze Strażników Czasu ma inny charakter i umiejętności, skuszę się nawet, by powiedzieć, że ich osobowości się uzupełniają. Otto jest kilkuletnim chłopcem z domu dziecka, który interesuje się historią. Zna praktycznie wszystkie daty i wydarzenia, jest fanem amerykańskich prezydentów; w szczególności lubi Jurka Waszyngtona. To właśnie Otto jest tym, który rozwiązuje zadania i kieruje drużyną, wszyscy muszą zdać się na jego wiedzę. Buck Tudrussell to nieokrzesany brutal, wszystkie sprawy chce załatwiać swoim "kosmicznym gnatem", nie zdaje sobie sprawy z tego, że nie można tłuc zasłużonych historii postaci, ani żadnych innych ludzi. Robot Larry 3000 ma zaprogramowaną ogromną wiedzę, lecz nie korzysta z niej zbytnio. Przydaje się głównie do obsługi teleportera i komputera pokładowego, jego hobby to gotowanie.
O "Strażnikach Czasu" nie ma co się rozpisywać, stoją po prostu na wysokim poziomie. Fajnie jest zobaczyć, jak Maria Ludwika rozkazuje Napoleonowi, czy jak Buck bije Thomasa Jeffersona i jego kumpli. Śmiesznie też wyglądają rysunkowi odpowiednicy bohaterów historycznych, niby nie podobni, a podobni. :) Jak już wspominałem we wstępie, najlepsze w kreskówce jest to, że po obejrzeniu aż chce się sięgnąć po książkę. Ech, żeby robili takie filmy animowane do wszystkich przedmiotów...
Suchy
skatoony@wp.pl