Siatkówka - Final Four
W weekend od 22 do 23 marca 2003 odbył się turniej finałowy Ligi Mistrzów w siatkówce mężczyzn. Grali w niej Polacy, a konkretnie Mostostal Azoty Kędzierzyn Koźle. W półfinale trafiliśmy na włoskę Modenę. Nie będę opisywał meczu. Powiem tylko, że popełnialiśmy dużo błędów i gdy w pierwszych dwóch setach stawialiśmy dzielny opór, w trzecim i czwartym zostaliśmy zniszczeni. Ostateczny wynik - 3:1 dla Włochów. W drugim meczy Lokomotiw Biełgorad pokonał po zaciętym meczu Paris Volley 3:2. W meczu o 3 miejsce miał więc zagrać Mostostal i Paris Volley, a w finale Lokomotiw i Modena. Ku wielkiemu zaskoczeniu, Mostostal pokonał Paris Volley 3:0, a Lokomotiw Modenę 3:0. Wobec tego: 1 miejsce - Lokomotiw Biełgorod, 2 miejsce - Kerakoll Modena, 3 miejsce - Mostostal Kędzierzyn Koźle, 4 miejsce - Paris Volley.
Pisząc tak krótki opis zawodów, poświecę trochę więcej transmisji telewizyjnej. Do komentarza nie można się przyczepić. Zacznę więc od operatorów włoskich, bo turniej odbywał się w Mediolanie. Technika Włochów stoi na bardzo słabym poziomie. Polska, która podobno jest tak zacofanym krajem, techniką przewyższa Włochów! Nieumiejętne kierowanie kamerą, słabe powtórki, złe ujęcia. Po prostu wszystko co można zrobić źle - zrobili. Co do przygotowania imprezy, to zły był dobór sędziów, którzy oszukiwali przede wszystkim nas, a w finale Rosjan. Gdy Rosjanie przy stanie 2:0 w setach i wyniku 24:22 zdobyli punkt, zaczeli się cieszyć ze zwycięstwa. Wtedy Włosi zgłosili protest do sędziego, że piłka po ich ataku weszła w pole. Ku wielkiemu zdziwieniu - sędzia przyznał punkt Włochom. Włosi nie wykorzystali chamstwa sędziego, źle serwując i przegrywając mecz. Co do widowni - to polscy kibice zachowywali się świetnie, cały czas dopingując Polaków. W ekipie polskiej najlepiej grali Sebastian Świderski i Paweł Papke. Ten pierwszy był najlepszym punktującym zawodnikiem turnieju. Największe wrażenie zrobił na mnie jednak Rosjanin grający w Modenie - Roman Iakovlev. W finale to on przeważnie zdobywał punkty. Był to mecz: Rosjanie przeciw Ruskowi. Turniej ten był ciekawy, stojący na wysokim, acz nie najwyższym światowym poziomie.
Na zakończenie opowiem ciekawą historię. Mianowicie w czasie programu pokazali historię polskiej siatkówki. Wspomnieli o sytuacji, kiedy to podczas meczu z Kubą w pewnym momencie skończył się sygnał międzynarodowy, czyli czas, na jaki została wykupiona transmisja, a mecz trwał i wtedy ważyły się jego losy. Musieli w tedy Widzowie mogli słuchać komentatora, ale nie mogli oglądać spotkania. Teraz przy dekoracji drużyn zaistniała identyczna sytuacja, tylko że nie straciliśmy meczu. Jak widać i takie rzeczy dzieją się na tym świecie.
Matys
adam-matysiak@wp.pl