Dobre widowisko sportowe

Mecz Polska – San Marino (5:0) można nazwać dobry widowiskiem sportowym. Poniżej opiszę, dlaczego tak uważam.

Wspaniałe strzały, niekonwencjonalne podania

Na szczęście Paweł Janas w przeciwieństwie do Zbigniewa Bońka potrafił ustawić graczy, a konsekwencją tego była wygrana pięć do zera. W meczu zostali wypróbowani także nowi zawodnicy (Sznaucner, Burkhardt) oraz ci, którzy wrócili do gry po kontuzjach (Karwan, Krzynówek i Szymkowiak) i wcale nie grali gorzej niż kadra z meczu z Węgrami. Wiadomo, że tych spotkań nie można porównywać, gdyż Węgrzy są o wiele lepsi od rywali z San Marino, lecz uważam, że gdyby skład ze spotkania z reprezentacją kraju znaczków pocztowych (San Marino) zagrał z Węgrami, wygrałby 2:0 albo i więcej. Dla Polski bramki strzelali: Szymkowiak, Kosowski, Kuźba (dwie) oraz Karwan co dobitnie pokazuje, co znaczy Wisła w Polsce. Szkoda tylko, że Maciej Żurawski nie radzi sobie w reprezentacji. W sumie to nie można mówić, że sobie nie radzi, bo miał dwie asysty, lecz od niego (nie wiem czy słusznie) oczekuje przede wszystkim bramek. Na szczęście (dla widowiska) i reprezentacji 22-tysięcznego państwa o nazwie San Marino, także rywale Polaków "pokazali klasę". W końcówce spotkania Andy Selva kilka razy uderzył piłkę z tak mocną rotacją, że ta omal nie wpadła do bramki Jerzego Dudka, który jednak pewnie bronił wszystkiego tego typu uderzenia. Według mnie z czasem S-Kadra Janasa zacznie radzić sobie coraz lepiej i mimo początkowych niepowodzeń zakwalifikuje się do Mistrzostw Europy 2004.

Atmosfera festynu sportowego

Organizatorzy spotkania w Ostrowcu stworzyli bardzo miłą atmosferę festynu. Najpierw wystąpiły cheerleaderki (nie umiem tego pisać :)), a później, co rzadko zdarza się w TVP, pokazano zespół Tip Top wyłoniony z dzieci występujących w programie "Raz, dwa, trzy – śpiewaj ty!" na antenie telewizji Polsat (swoją drogą miły gest w stosunku Polsatu, no nie?). Spiker cały czas pokrzykiwał i rozgrzewał publiczność co na szczęście, w przeciwieństwie do meczu z Węgrami, nie zakłócało pracy komentatorów. Niżej opiszę właśnie ich, według mnie nienaganną, postawę.

Basałaj/Strejlau – naprawdę dobry duet komentatorski

To tylko moja, subiektywna ocena, bo np. mojemu bratu za bardzo się nie podobali. Według mnie nie ma im czego zarzucić, Basałaj komentował rzetelnie i wręcz bezbłędnie, a pan Strejlau dodawał co jakiś czas swoje opinię na temat poszczególnych zawodników (głównie Burkhardta), Pawła Janasa, kadry San Marino itp. Ja naliczyłem zaledwie trzy komentarze Basałaja, które nieco minęły się z prawdą (nieznacznie). To jak na 90 minut spotkania z zupełnie nieznanymi piłkarzami(jedyny, którego znałem przed meczem to Andy Selva, który swego czasu był nawet w rezerwach Sambdorii, a teraz gra w zespołach trzeciej i czwartej ligi włoskiej) całkiem dobry wynik. Jeżeli jesteśmy przy komentatorach, to mam dla Was informację, od 1 kwietnia do TVP znowu wraca red. Szpakowski. Jestem ciekawy, czy będzie w stanie wywalczyć sobie miejsce w redakcji pana Basałaja...

Widzowie nie zawiedli

Czy byłyby ważne spotkanie (derby, mecze na szczycie) bez kibiców? Ja nie mogę wyobrazić sobie meczu Real Madryt – FC Barcelona bez gorącego (czasem aż parzącego ;)) dopingu kilkudziesięciu tysięcy kibiców. W Polsce może nie wygląda to tak okazale, lecz organizatorzy pokazali, że nawet w naszych, polskich warunkach można stworzyć dobre widowisko. Na pięknym, kameralnym stadionie w Ostrowcu pojawił się komplet widzów – ok. dziesięć tysięcy. W pierwszej połowie doping był ogromny i niósł naszych zawodników jak na skrzydłach. W drugiej połowie nieco osłabł, lecz i tak był niezły, a ostatnie świetne akcje Polaków znowu wywołały duże emocje. Poza grupką ok. 50 osób wszyscy zachowywali się wspaniale, a w powietrze wypuszczono na szczęście zaledwie kilka rac.

Kamerzysto, nie śpij!

Co do ustawienia kamery, było dobrze. Niestety czasami kamerzysta nie nadążał za postępującą akcją. Było to jednak tak drobne opóźnienie, że aż trudno było to zauważyć.

Ogółem:

Plusy:

- dobry mecz i świetna gra Polaków;
- komentarz i relacja;
- występy artystyczne ;);
- większość kibiców;
- atmosfera;
- piękne bramki Kosowskiego i Szymkowiaka.

Minusy:

- poziom gry naszych gości;
- spóźniona kamera;
- grupka ludzi, którym pomylił się adres (czyt. chuligani).

Ogólna ocena spotkania: 8

Avistak
avistak5@wp.pl