Ryzyko wpisane w zawód?

Kiedy piszę te słowa, jest dzień, w którym dowiedziałem się o ocaleniu dwóch polskich dziennikarzy w Iraku. Reporter TVN24 - Marcin Firlej i dziennikarz Polskiego Radia - Jacek Kaczmarek zostali na oczach swojego kolegi - Marcina Worocha uprowadzeni przez Irackich żołnierzy. Wypuszczono ich po amerykańskim bombardowaniu miejsca, w którym się znajdowali. Można powiedzieć, że ledwo uszli z życiem... Tutaj nasuwa się pytanie: czy dziennikarze powinni być wpuszczani na niebezpieczny teren? Może owszem, ale na własną odpowiedzialność? Nie wiem jednak, czy miałoby to jakiś sens, gdyż takich chętnych znalazłoby się mało... Dziennikarze w Iraku są chronieni przez wojsko, a sami mogą poruszać się tylko po "pewnym" terenie - tam gdzie NA PEWNO nie ma wroga. Jednak jak się okazuje, takie zapewnienie nie zawsze może być zapewnieniem bezpieczeństwa... Teraz odważny to nie ten, który jedzie w rejon walk. Odważny to ten, który stoi na polu walki... Czy to ma jakiś sens? Czy warto ryzykować życie dla kilku informacji, która i tak byłaby później przekazana na konferencji prasowej przez dowództwo? Dla niektórych warto ryzykować... Chcą mieć jak najświeższe, jak najbardziej obiektywne i jak najbardziej dokładne informacje...

the_chest_of_president
the_chest@interia.pl