Wersja dla uczniów Koledzy uczniowie! Od pokoleń młodzież próbuje uwolnić się spod kontroli osób dorosłych. Ile to razy denerwowaliśmy się, gdy mama dzwoniła do pensjonatu podczas wycieczki i pytała, czy się ciepło ubieramy, i czy dają nam tam jeść? A teraz - gdy chodzšc po górach, trzymamy w ręku i eksponujemy całemu światu naszš najnowszą, naładowaną bajerami, najbardziej szpanerską komórę (niekoniecznie szarą) - czyżbyśmy sami zakładali sobie obrożę na szyję? I nie powiem, żeby takiemu stanowi rzeczy winne były same telefony, wręcz przeciwne, są one przełomowym wynalazkiem, tylko czy aby dla tych, którzy się co krok buntujš, uciekają spod kontroli, chcą być jak najbardziej niezależni - młodzieży? Powiedzmy wprost - w tym przypadku nie zwalimy winy na naszego biednego, mającego manię prześladowczą psa, czy zbieg okoliczności (w czym się niezmiernie lubujemy) - winni jesteśmy my, chcący zaszpanować przed kolegami, lub coś udowodnić - że nas stać, że my też możemy. Noszenie komórki do szkoły jest, powiedzmy szczerze, bezsensowne (chyba że kogoś niezmiernie zadowoli, gdy telefon zadzwoni na lekcji, a on swoim podniosłym wzrokiem przytaknie na pytające spojrzenia kolegów (i koleżanek oczywiście też - nie jestem męskim szowinictą) czy to jego telefon). Chyba na przerwie nie musimy do kolegi oddalonego o (aż?) 20 metrów wysyłać SMS'a (lepiej się przejść - i taniej wyjdzie, i zdrówka przybędzie). Jeszcze gorzej jest z komórą na wycieczce. Kulturalnie grasz z przyjaciółmi w butelkę, a tu mama dzwoni i mówi żebyś założył ciepłą bieliznę, bo jest zimna noc i cię przewieje. I kiedy owi przyjaciele to usłyszą to "człowieku, jak masz żyć?", jak śpiewał Kazik. Więc ludzie ja wam dobrze radzę - nie zaciskajcie sobie pętli na szyi. W końcu nie będziecie mogli wyjść z domu, bo wszędzie będziecie kontrolowani...
Wersja dla rodziców Drodzy Rodzice! Od urodzenia swych pociech próbujecie je uchronić przed szerzącym się na świecie złem i beznadziejnym towarzystwem jakiego mamy tu dużo. Pewnie pamiętacie namolne prośby swoich dzieci o najnowszy telefon komórkowy z kolorowym wyświetlaczem, dzwonkami polifonicznymi i dwiema grami napisanymi w języku JAVA (gratis!). Czemu tak szybko odmówiliście? Nie pomyśleliście, że wasze aniołki (z różkami) mogą mieć czasami (niekoniecznie dla nich) dobry pomysł? Przez tyle lat próbowaliście złapać swoje dzieci w głęboko zanurzoną sieć kontroli, a teraz one same do niej wskoczš, gdy jest rozwieszona wysoko nad wodą! Tylko pomyślcie - pociecha daleko na wycieczce, bez komórki, a wy zmartwieni siedzicie w domu; albo - "zakomórczone" dziecko na wczasach, a wy o każdej porze dnia i nocy możecie sprawdzić co robi, co się z nim dzieje (w jakim jest stanie :)). Prawda że druga wersja brzmi znacznie lepiej? Co to jest przysłowiowa złotówka i 40 zł miesięcznie w porównaniu z nieograniczoną kontrolą dziecka? Poza tym zawsze możecie sprawdzić z kim wasz urwis rozmawiał, do kogo pisał, a nawet gdzie jest (nie wiem, czy ta opcja jest dostępna już w Polsce). Naiwne dziecko będzie myślało, że kupujecie mu telefon, bo tak ładnie o niego prosiło, a wy tymczasem zaczniecie go kontrolować, kontrolować, kontrolować...
Errata dla obydwu wersji Koledzy, nie, wcale nie przekupili mnie wasi rodzice, żebym wypisywał takie brednie. Ale proszę państwa, jesteście rozsądnymi rodzicami. Że co? Że niby te łobuzy kupiły mi jakieś słodycze i teraz głupoty piszę. Ależ nie! Koledzy, proszę państwa, ale po co te tasaki i siekiery, ja to wszystko zaraz wykasujjjjj... A teraz poważnie - żeby zdecydować o zakupie telefonu uczniowi powinniście włączyć wasze szare komóry...Tfu! komórki. Tylko czy pamiętacie PIN?