Inni
Widzisz tego człowieka? Tak, tego samego, który przechodzi obok ciebie. Co widzisz? Obszarpane ubranie, brud? A może widzisz zacięty wyraz twarzy, zdecydowanie? Czy widzisz człowieka?
Tak, na pewno. Ale widzisz tylko jego powierzchnie. Nic więcej. Nie chodzi tutaj o to, abyś go poznał, czy coś takiego. Nie, mam raczej na myśli to, że mimo iż go widzisz, to jednak... jednak... nie poznasz go, to pewne.
Przechodząc przez miasto spotykasz ludzkie tłumy,
Osób które w bezkresnym trudzie przemierzają ziemię,
Lecz wiem że miast ich, dostrzegasz odległe łuny;
Że oni są dla ciebie, niczym niewidzialne cienie.
Nie poznasz podczas swego życia całej masy ludzi. Są oni dla ciebie nieważni. Bo jaką wartość mieliby mieć w twojej egzystencji? Niby tak, zdajesz sobie z tego sprawę, nie jest potrzebne, by w ogóle się nad nimi zastanawiać...
Zapewne zdajesz sobie z tego jasno sprawę,
Że ci inni ludzie zieją na ciebie obojętnością;
Jak i ty odwracają swą zajętą uwagę,
Odchodzą... napiętnowani bezsilną nieświadomością.
Nie ma sensu? Dlaczego? Pomyśl sobie przez jaką długą i krętą drogę ty przeszedłeś. Pomyśl nad tym, ile czynników ukształtowało twoje [ja]. Pomyśl jak niepowtarzalny jesteś. Że nie ma na świecie nikogo takiego jak Ty. Tak, jesteś jedyny.
Pomyśl wtedy - egoistycznie? - o samym sobie,
O marzeniach, które słaby wiaterek łatwo płoszył,
O tym z jaką precyzją działają twe zmysły sowie;
Jak wiele pracy w twą osobę Stwórca włożył.
Ale nie tylko ty. Zobacz, ten ktoś, kto idzie obok ciebie, też przeszedł wiele. Też bardzo wiele rzeczy sprawiło, że jest tym kim jest. Tak jak ty jesteś niepowtarzalny, tak i on też jest taki. W zasadzie, to wiesz o tym, że ten ktoś nie odegra w twoim życiu żadnej roli.
Gdy uzmysłowisz sobie to dokładnie,
Jakim jesteś człowiekiem jedynym,
Pomyśl o wichrze, który dookoła dmie,
I na różne ścieżki los zapędza ludziom danym.
Ale czy mimo tego, nie należałby mu się szacunek? Nie, nie tylko szacunek... Powinieneś go także... podziwiać? Możliwe, ale kiedy idziesz ruchliwą ulicą, to - na Boga - nie myśl tylko o tym, do której knajpy pójdziesz na obiad czy o tym w którym sklepie może być przecena. Człowieku, spójrz, rozejrzyj się wokół. Widzisz kto jest tu obok? Tysiące istnień, każde niepowtarzalne. Nie potrafisz tego dostrzec?
Bo mimo iż każdemu inna gwiazda świeci,
To dokładnie spamiętaj to sobie,
Że jak i ty, tak oni to Stwórcy dzieci,
A wtedy zobaczysz jak bliscy są tobie.
Przyjrzyj się im. Tak ogólnie - całej tej ludzkiej masie. A potem spójrz raz jeszcze, spróbuj dostrzec poszczególne twarze. Co wtedy dostrzesz? Jeżeli zobaczysz głębie i jeżeli dotrze do ciebie ogrom tego otaczającego Cię świata, to wtedy może nazywać się człowiekiem świadomym.
Gdy wreszcie na oczy całkiem przejrzysz,
Dostrzeżesz istnień w tym świecie tysiące,
Wtedy coś sprawi, że cały zadrżysz,
Świadomości spadną na ciebie ciosy palące,
Świadomym tego, że nie jest sam na świecie i że inni ludzie są tak samo jak i on niepowtarzalni.
I wtedy dostrzesz jak wiele osób z tych, które dopiero co dostrzegłeś jest ślepych...
Gdy prawdziwie ujrzysz ten ludzki dom:
Spostrzeżesz się, że jego mieszkańcy ślepi są.
Faramir