„CYPRIAN KAMIL NORWID – ŚWIATA OBYWATEL”


Cyprian Kamil Norwid jest obywatelem świata. Więc kim? Jaka jest definicja pojęcia „świata obywatel”? Nie znajdziemy jej w żadnym ze słowników ani encyklopedii – najpewniej więc nie ma jednoznacznego terminu o którym można powiedzieć: „On określa kim jest świata obywatel”. Dlatego też można użyć go w odniesieniu do Cypriana Kamila Norwida – artysty, który wymyka się jakimkolwiek próbom encyklopedycznego streszczenia jego artystycznych dążeń, aspiracji, życiowych idei, stając się symbolem nie swojej epoki ale niezależnego, ponadczasowego sposobu myślenia o sztuce we wszystkich jej aspektach – bo jak sam pisze za sprawą artysty „ZWIECZNIAJĄ SIĘ CHWILE”
Spróbujmy więc trochę zawęzić to abstrakcyjne określenie, ponieważ stwierdzenie „C.K. Norwid jest obywatelem świata” jak każda teza wymaga potwierdzającej argumentacji. Jeżeli wobec tego przyjmiemy, że „świata obywatel” to człowiek, który przez całe życie podróżował poznając obce jemu kultury, miejsca, zachowania, wielkich jego świata, Norwid będzie idealnym przykładem. Już najprostsze porównanie miejsc urodzin i śmierci poety (urodzony we wsi Laskowo-Głuchy pod Radzyminem; zmarł w Ivry na przedmieściach Paryża) ukazuje zawiłość jego losów. Sześćdziesiąt dwa lata, które dzieliły Radzymin od Paryża wypełnione były iście romantyczną tułaczką Norwida po świecie.
W 1842 r. w wieku 21 jeden lat odbył on pierwszą podróż zagraniczną do Niemiec. W roku następnym wyjechał do Włoch. W 1846 r. przeniósł się do Berlina, nawiązał pierwsze kontakty z emigracją polską. W roku 1849 był już w Paryżu jednak pod wpływem niepowodzeń w cztery lata później wyemigrował do Ameryki – kraju wielkich marzeń i aspiracji. Był pierwszym polskim romantykiem który zobaczył Nowy Kontynent. Niemniej jednak już w następnym roku powrócił do Europy – najpierw Londyn, następnie, już na stałe do Paryża. O swojej podróży do Ameryki pisze następujące słowa „WYJECHAĆ MUSIAŁEM, IŻ W TAKĄ POPADŁEM MELANCHOLIĘ, KTÓRA MAŁO MIĘ OD OBŁĄKANEGO ODRÓŻNIAŁA”. W czasie swoich podróży poznaje wiele znanych i cenionych osobistości – arystokratyczną piękność – Marię Kalergis w, której poeta się zakochuje – jak przystało na okres romantyzmu nieszczęśliwie. Poznaje również artystów – zarówno polskich przebywających na emigracji (Adama Mickiewicza, Juliusza Słowackiego, Zygmunta Krasińskiego, Fryderyka Chopina, Józef Bohdana Zaleskiego) jak i zagranicznych (P. Delaroche). Spotkania te zaowocowały „CZARNYMI KWIATAMI” – zbiorem sześciu pośmiertnych wspomnień, napisanych poetycka prozą, o ostatnich spotkaniach i rozmowach z wybitnymi artystami. Przytoczę tu choćby fragment wspomnienia po Fryderyku Chopinie:
„<<-WYNOSZĘ SIĘ>> - I POCZĄŁ KASŁAĆ, CO JA, JAKO MÓWIŁ, USŁYSZAWSZY, A WIEDZĄC, IŻ NERWOM JEGO DOBRZE SIĘ ROBIŁO SILNIE COŚ CZASEM PRZECZĄC, UŻYŁEM ONEGO SZTUCZNEGO TONU I CAŁUJĄC GO W RAMIE RZEKŁEM, JAK SIĘ MÓWI DO OSOBY SILNEJ I MĘSTWO MAJĄCEJ <<... WYNOSISZ SIĘ TAK CO ROK... A PRZECIEŻ, CHWAŁA BOGU, OGLĄDAMY CIĘ PRZY ŻYCIU.>>
A CHOPIN NA TO, KOŃCZĄC PRZERWANE MU KASZLEM SŁOWA, RZEKŁ <<MÓWIĘ CI, ZE WYNOSZĘ SIĘ Z MIESZKANIA TEGO NA PLAC VENDOME...>>
TO BYŁA MOJA OSTATNIA Z NIM ROZMOWA, WKRÓTCE BOWIEM PRZENIÓSŁ SIĘ NA PLAC VENDOME I TAM UMARŁ, ALE JUŻ GO WIĘCEJ PO ONEJ WIZYCIE NA ULICY CHALLOT NIE WIDZIAŁEM”
Norwid uważa się również za obywatela „globalnego społeczeństwa”. Termin ten ukuty wprawdzie został w XX w. jednak jego niewielka namiastka istniała już w wieku XIX. Dowodem na to jest postawa Norwida wobec amerykańskiej sprawy Johna Browna. John Brown walczył o wolność osobistą Murzynów i usiłował wzniecić powstanie. Za swoją działalność został aresztowany i skazany na śmierć przez powieszenie. Wyrok wykonano 2 grudnia 1859, jednak zanim do tego doszło, przedstawiciele inteligencji, pisarze i poeci z całej Europy protestowali przeciw egzekucji. Jednym z Nich był C. K. Norwid. W swoim licie zawarł wiersz „DO OBYWATELA JOHNA BROWNA”. Snuje w nim wizje Ameryki pogrążonej w terrorze, nie będącej już symbolem wolności. Wyraża jednak nadzieję, że śmierć wybitnej jednostki sprawi, iż idee, które głosiła, zostaną wprowadzone w życie. „BO PIEŚŃ NIM DOJRZY, CZŁOWIEK NIERAZ SKONA, A NIŹLI SKONA PIEŚŃ, NARÓD PIERW STANIE”. Norwid wystąpieniem tym udowadnia ze czuje się odpowiedzialny jako artysta w sensie moralnym, etycznym nie tylko za swój naród, czy za swoje otoczenie ale za całą ludzkość.
Są to najprostsze, dosłowne interpretacje pojęcia „obywatel świata”. Ale w przypadku Norwida nic nie jest dosłowne i posiada drugie a czasem i n-te dno.
Podejmijmy zatem próbę znalezienia innych, mniej lub bardziej metaforycznych wytłumaczeń stwierdzenia tak dobrze pasującego do naszego poety.
Jeżeli mówimy o „obywatelu świata” musimy określić o jakim świecie myślimy – tym rzeczywistym, materialnym, czy zgoła zupełnie innym – duchowym, ideowym, abstrakcyjnym. Przyjmijmy, że mówimy o „świecie literatury” W takim wypadku zaściankiem z którego Norwid musiał się wyrwać, aby zostać „obywatelem świata” staje się może trochę przewrotnie epoka w jakiej przyszło mu żyć i tworzyć. Założenie takie nie ujmuje oczywiście nic romantyzmowi – pokazuje jedynie, że poeta uniwersalny, może „dobrze czuć się” w formach literackich charakterystycznych dla różnych epok, ocierając się niejako o genialność. Taki właśnie był nasz wielki poeta. Norwid odrzucił charakterystyczne dla poezji romantycznej gatunki
(ballada, powieść poetycka, poemat dygresyjny, dramat romantyczny), zastępując je formami lirycznymi bez ścisłej przynależności gatunkowej (co cechuje także poezje współczesną). Norwid poszerzył język poetycki, wprowadził niejednolitość stylistyczną (elementy stylu publicystycznego, naukowego, potocznego), innowacje wersyfikacyjne (wiersz nieregularny o zróżnicowanej liczbie zgłosek, wiersz bezrymowy); w zapisie stosował podkreślenia i wyróżnienia graficzne, innowacje językowe (neologizmy), swobodnie traktował interpunkcję (charakterystyczne nadużywanie myślnika, ulubiony znak – wielokropek). Troszczył się również o odpowiedni układ graficzny tekstu. Nie odrzucał jednak wszystkich form romantycznych – napisał jeden jedyny poemat miłosny pt. „ASSUANTA” (zdaniem samego autora – dopiero trzeci w literaturze polskiej po IV części „Dziadów” i „W Szwajcarii”). Nie byłby jednak sobą gdyby nie wprowadził jakichś swoich zmian. Miłość narratora do wnuczki starego ogrodnika wydaje się zaprzeczeniem wzorca romantycznej miłości. Assuanta jest piękna lecz niema. Ma odwagę pokazać się ukochanemu „Z ROZCZOCHRANYM WŁOSEM” , „RĄCZĘTA MAJĄC ZIEMIA ZWALANE” . Jeśli pojawia się w otoczeniu kwiatów to nie wśród lilii czy róż lecz „HELIOTROPÓW CO BALSAMIĄ PŁUCA.” Nieszczęśliwe zakończenie historii zostało ledwie zarysowane, zgodnie z poetyką niedopowiedzenia, któremu Norwid przypisywał znaczenie niemal mistyczne („GDZIE SĄ BEZMOWNE CIERPIENIA, SĄ WNIEBOGŁOSY”).
Jako „obywatel świata literatury” Norwid nie zamyka się jedynie w ramach poezji, liryki – pisze również utwory prozą: wspomniane już „CZARNE KWIATY”, jak również „BIAŁE KWIATY” – paraboliczną rozprawę estetyczną wydaną w „bukiecie” z pośmiertnymi wspomnieniami; korespondencję, która podobnie jak Słowackiego i Krasińskiego – wiąże się ściśle z jego dziełami (do najbardziej znanych korespondentów Norwida należeli m.in. Lenartowicz, Cieszkowski, Kraszewski, Zaleski). Jest on również autorem wielu sztuk teatralnych. Jednak teatr Norwida nie jest teatrem tradycyjnym – przeciwnie polemicznym wobec Szekspira i Słowackiego (teatr bez okrucieństwa), wobec klasycyzmu i pseudoklasycyzmu (swoboda gatunkowa, brak rygorów formalnych), wobec współczesnego Norwidowi francuskiego teatru „mieszczańskiego” (teatr intelektualny). Najbardziej znane jego sztuki to: „KLEOPATRA I CEZAR”, „PIERŚCIEŃ WIELKIEJ DAMY CZYLI EX-MACHINA DUREJKO”, „MIŁOŚĆ CZYSTA U KĄPIELI MORSKICH”. Pisał również jednoaktówki (m.in. „NOC TYSIĄCZNA DRUGA”), a nawet pozostawił tragedie złożoną z jednej tylko sceny – „SŁODYCZ”. Teatr Norwida jest uznawany za bliski współczesności, zapowiadający poszukiwania awangardy teatralnej XX w.
Również jego inspiracje, motywy jakie wplata do swych dzieł pokazują jak mocno Norwid był związany nie tylko z kulturą polską ale również europejską, śródziemnomorską. Czerpie on z tradycji: Biblii, Homera, Platona, Dantego, Calderona – wyłącznie samych arcydzieł na skalę światową. Poeta określa źródła swoich inspiracji słowami „NARÓD MIĘ ŻADEN NIE ZBAWIŁ NI STWORZYŁ; WIECZNOŚĆ PAMIĘTAM PRZED WIEKIEM; KLUCZ DAWIDOWY USTA MI OTWORZYŁ, RZYM NAZWAŁ CZŁEKIEM.”
Jednym z „przejawów” prawdziwego obywatelstwa w świecie kultury, sztuki jest brak kompleksów wobec przeszłych epok, artystów uznanych za wspaniałych i genialnych. Norwid potrafił krytykować to co przez innych uznawane było za wielkie a on widział w tym wady. W czasach romantyzmu który przecież był okresem filogreckim, mistycznie wręcz traktującym antyk potrafił w swojej sztuce „CEZAR I KLEOPATRA” ukazać zupełnie inne oblicze starożytności niż wyidealizowany mit „wielkiego antyku”. Społeczeństwo egipskie „LUD WYCHOWANY MIĘDZY SFINKSEM A MUMIĄ” , reprezentuje cywilizację grobów, cywilizację śmierci. Jej charakter najlepiej pokazują obrzędy balsamowania zwłok, a także „ARCHITEKTURA GROBOWA”, czyli piramidy. Potęga Rzymu opiera się na wojowniczych legiach podbijających coraz to nowe ziemie. Ze swym prawem i organizacja państwową jest przecież Rzym „WIELKĄ ZBRODNIĄ”, demoniczna wielkością, która „NIE ZNOSI CZŁEKA”. W obu przypadkach system niszczy więc jednostkę. Poeta skłócony był również z wiekiem XIX – atakował zachodnią cywilizację „PIENIĄDZA I PRACY” („LARWA”, „SYBERIE”, „NERWY”). Oskarżał ja o wypaczenie zasad etyki chrześcijańskiej, bezkrytyczne zaufanie do nauki, emocjonalna pustkę („W WERONIE”). Nie odpowiadał mu płaski materializm, rewolucji społecznej przeciwstawiał wizje moralnej przemiany całej ludzkości („SOCJALIZM”). Norwid potrafi również wyrażać swoje zdanie na temat jemu współczesnych, których świat prawie okrzyknął legendą zażycia. O bohaterach Pana Tadeusza pisze:
„AWANTURNIKI, FACJECJONIŚCI, GAWĘDZIARZE, PASIBRZUCHY, KTÓRZY JEDZĄ, PIJĄ GRZYBY ZBIERAJĄ, I CZEKAJĄ, AŻ FRANCUZI PRZYJDĄ ZROBIĆ IM OJCZYZNĘ... KOBIET W TYM ARCYTWORZE NARODOWYM DWIE: JEDNA – METRESA PETERSBURSKA, DRUGA – PANIENKA PENSJONARKA, I WYROSTEK BEZ PROFILU WYROBIONEGO.”
Ostre słowa, lecz czyż nie prawdziwe ? Rozprawia się również z romantycznym gawędziarstwem („POWIEŚĆ”) i mesjanizmem („VANITAS”). Wybiera dystans, niedopowiedzenie, ironię - „KONIECZNY BYTU CIEŃ”.
Norwid był artystą tak wszechstronnym, że z całą pewnością możemy mówić o nim również jako o „obywatelu świata sztuki”. Poza literaturą Norwid odnosił sukcesy również w sztukach plastycznych – uprawiał malarstwo, rysunek, rytownictwo i rzeźbę. Twórczość plastyczna Norwida najpełniej wyraziła się w jego rysunkach (często podkolorowanych akwarelą). W początkowych latach twórczości są one sztywne, konturowe, po roku 1855 następuje zwrot i rysunki stają się bardziej malarskie, ekspresyjne, w końcowych latach jego życia nabierają charakterystycznej nerwowości. Najbardziej znane jego akwaforty „MUZYK NIEPOTRZEBNY” z 1867r. i „DIALOG ZMARŁYCH” z 1871r. wyrażają treści symboliczne.
Norwid jest również w sensie metaforycznym obywatelem świata dzisiejszego. Przez twórczość jaką pozostawił poucza nas, daje rady, żyje w umysłach ludzi znających jego dorobek artystyczny. Nie są to tylko ludzie bardzo wykształceni, miłośnicy wielkiej literatury ale również zwykli, czasami szarzy ludzie. Przykładem tego jest fenomen beatowego oratorium jakie na podstawie wiersza „BEMA PAMIĘCI ŻAŁOBNY-RAPSOD” stworzył na przełomie lat sześćdziesiątych i siedemdziesiątych XX w. Czesław Niemen. Zajmowało ono przez wiele tygodni pierwsze miejsca na młodzieżowych listach przebojów. Dotarło nawet do tych, co uważali Norwida jedynie za autora tekstów.
O Norwidzie, jego „światowym obywatelstwie” można by pisać jeszcze długo jednak myślę, że argumenty, cytaty, tu przytoczone na tyle dobrze obrazują stwierdzenie tytułowe, iż wzorem Norwida można pozostawić miejsce na niedookreślenie, niedopowiedzenie.
Jednak jest to obraz nasz, współczesny – sam Norwid nigdy nie użył tak szumnego określenia wobec swojej osoby. Dla siebie i swoich współczesnych był raczej bezdomnym świata, pielgrzymem świata – pyłkiem gnanym wiatrem historii nie mogącym odnaleźć się w swojej epoce historycznej, literackiej, ciągle poszukującym swojego miejsca i sensu istnienia. Sens ten znalazł w niezłomnej wierze , iż ktoś, kiedyś doceni jego twórczość. Niezachwianie realizował swój pogląd na życie: „BO PIĘKNO NA TO JEST BY ZACHWYCAŁO DO PRACY – PRACA BY SIĘ ZMARTWYCHWSTAŁO”. i myślał: „SYN – MINIE PISMO, LECZ TY SPOMNISZ, WNUKU”. Miał rację, rzeczywiście zajął należne mu miejsce w literackim panteonie dopiero po latach. „Bezdomny” swojego świata stał się „obywatelem swiata” dla potomnych. Ironia historii dopisała kolejną zwrotkę do wiersza „COŚ TY ATENOM ZROBIŁ SOKRATESIE?” zaczynającą się od słów „Coś ty Światu zrobił Norwidzie?”.