Agata i Iwona *
BrightWitch
Niedawno przeczytałam w "Twoim Stylu" artykuł o Maszy G., która postanowiła urodzić dziecko i wychować je w homoseksualnym zwi±zku. Masza wraz z partnerk± adoptuj± dziecko, a potem Masza spełnia swoje pragnienia i zachodzi w ci±żę. Mężczyzna zostaje tu sprowadzony do roli przedmiotu i przypuszczam, że to tak bardzo kłuje wszystkich przeciwnych rodzicielstwu homoseksualistów.
Powyższy artykuł, a także art Klepaka skłoniły mnie do wypowiedzenia się w tej sprawie. Przyznam, że wzruszyła mnie wieloaspektowo¶ć wywodu Klepaka, ale mimo wszystko będę zmuszona ustosunkować się do jego słów negatywnie.
Jestem jak najbardziej za tym, żeby pary homoseksualne miały dzieci. Nie jest tak, że dziecko potrzebuje ojca i matki. Dziecko potrzebuje dwóch osób (płeć dowolna), bo patrz±c na relacje między tymi osobami nauczy się budować zwi±zki międzyludzkie. Układ jeden na jeden, nawet z rodzicem hetero nie zapewni dziecku dostępu do złożonych relacji. Nie zapewni ich także tradycyjna rodzina, je¶li będzie toksyczna.
S± dobre i złe zwi±zki. Lepsi i gorsi rodzice. I nie ma to większego zwi±zku z orientacj± seksualn±. Trudno mi więc poj±ć, dlaczego niektórzy uważaj± za skandal, że dziewięciomiesięcznemu niemowlęciu matkuj± dwie lesbijki - jedna ze ¶wieżo po¶lubionych holenderskich par. A trzyna¶cioro dzieci z bieszczadzkiej wsi, brudnych i głodnych, obdzieraj±cych ze skóry królika, to co to jest? ¦więty porz±dek? To ja już wolę skandal. (1)
Intryguje mnie sk±d bior± się w±tpliwo¶ci co do tego, czy dziecko homoseksualistów będzie hetero. Ludzie! Orientacji płciowej nie można się nauczyć! Ona po prostu jest. Żaden hetero nie stanie się homo patrz±c na dwóch objętych mężczyzn. I żaden homo nie zmieni się w hetero, patrz±c na całuj±c± się parę damsko-męsk±. Gdyby tak było nie występowałby w przyrodzie homoseksualizm, bo i jak? Rodzina w postaci mamusi i tatusia, więc dziecko też musi być hetero. A jednak nie jest tak...
Wniosek oczywisty.
Dla mnie argument o dobrej rodzinie jest wystarczaj±cy. Najważniejsza jest miło¶ć i szacunek, a nie orientacja. Macho bij±cy swoj± żonę nie jest dla dziecka dobrym przykładem, natomiast dwóch odpowiedzialnych, opiekuńczych mężczyzn tak. Oczywi¶ci, to działa i w drug± stronę: zgodna rodzina hetero lepsza jest od dwóch lesbijek alkoholiczek. Wszystko jest kwesti± sposobu wychowywania i wzajemnych relacji w rodzinie.
Można uważać, że adopcja przez pary homoseksualne jest lepsza niż dzieciństwo w sierocińcu, ale jest to my¶lenie niezrozumiałe dla mnie. To tak jakby stwierdzić, że to mniejsze zło, a przecież to nie jest ani mniejsze, ani większe zło, tylko - jak to zwykle bywa - czasem dobro, czasem zło, a czasem trochę tego, trochę tego. Wszystko zależy od rodziców, powtarzam i powtarzać będę uparcie.
Chociaż akurat w przypadku adopcji, przy odpowiednich procedurach, można przynajmniej wykluczyć pary zupełnie nie nadaj±ce się na rodziców. Nie da się tego, niestety, zrobić z parami, które same płodz± dzieci. Każda para toksycznych idiotów może sobie urodzić dziecko bezkarnie.
Je¶li w homoseksualnej rodzinie dziecko nie jest krzywdzone, wręcz przeciwnie zapewniane s± wszystkie jego potrzeby, to czy dzieje się zło? OdpowiedĽ jest prosta: nie. Krzywdę wyrz±dzić mog± dopiero dziecku inni ludzie, wy¶miewaj±c je, że pochodzi z takiej rodziny. Ale nie jest to wina ani dziecka, ani homoseksualistów. To raczej ci "normalni" s± Ľródłem nieszczę¶cia tej rodziny.
Przypisy:
1. (wszystkie cytaty) Kinga Dunin "Louis i George" - felieton z "Wysokich Obcasów"
* tytuł jest parafraz± i jednocze¶nie nawi±zaniem do felietonu Kingi Dunin, a także do jednego z opowiadań, które znalazło się w k±ciku Rainmana
PS. Je¶li Iwona zechce urodzić dziecko i wychowywać je z Agat± zrobi to. Bez względu na ludzi i prawo.
Słowo od Qn`ika:
Nie mogłem się powstrzymać. Już od lat nie dopisuję zbyt wiele do tekstów publikowanych w AM - jednak w tym momencie zabrzmieć muszę, gdyż Brightwitch potraktowała temat bardzo jednostronnie - jak na feministkę przystało. ;) Przede wszystkim, zanim zalegalizujesz, moja droga, adopcję dzieci przez homoseksualistów, to zastanów się wcześniej nad zmianą świata na lepszy - taki, w którym tolerancja będzie pełna. Póki tak nie jest - NIE MASZ PRAWA skazywać jakiegokolwiek dziecka na śmieszność, często również znienawidzenie tak społeczeństwa jak i jego samego. Czy lepsza jest para homoseksualna wychowująca dziecko, niż pobyt w sierocińcu? Nie. To sierocińce dzisiaj są złe - choć i tak orbitują w bardzo mądrą i dobrą stronę tzw. "rodzinnych domów dziecka", które zapewniają dzieciom prawdziwy dom, czego o parze tatusiów bądź mamuś powiedzieć nie można.
Mógłbym tu jeszcze używać wielu demagogicznych argumentów typu: "gdyby natura chciała, żeby homoseksualiści mogli się rozmnażać, to by im dała tę możliwość". Powstrzymam się jednak tylko do jednego stwierdzenia: homoseksualizm MOŻE być "nabyty". Niekoniecznie przez oglądanie homoseksualistów - ale przy dorastaniu w ich towarzystwie, w przekazywaniu ich systemu wartości? Tego nie wiem. Wiem za to na pewno, że wiele kobiet stało się lesbijkami wskutek molestowania seksualnego w dzieciństwie - po wielkiej niechęci do swojego ciała zwykle tak się to właśnie kończy.
Nie chcę, żebyś mnie źle zrozumiała - nie mam nic przeciwko homoseksualnym parom - niech się żenią i bawią dobrze. Ale jeśli chodzi o potomstwo - niech się ograniczą do zwierząt. Może to i smutne - ale życie nie jest sprawiedliwe. A tutaj nie oni są najważniejsi, ale DZIECKO.