Autor "Chwili refleksji" raz jeszcze

Ojej, ojej, ojej. Ciężko mi na sercu. Ten art jest bowiem repolemiką do tekstu "Chwila refleksji." Te natomiast krótkie mi nie wychodzą. Dlatego przede mną sporo pracy. Dobra zaczynam, bo takie użalanie się nad sobą tylko ową pracę przedłuży.

W Action Magu ukazało się kilka polemik z moim artem "Chwila refleksji." Po przestudiowaniu ich doszedłem do wniosku, że kilka rzeczy zostało przeze mnie niedopowiedzianych bądź niedobrze powiedzianych, bądź opatrznie zrozumianych przez część Szanownych Czytelników. Ponieważ nie daje mi to spokoju pozwólcie więc, że wypowiem się na ten temat.

Chciałbym zacząć od problemów, nazwijmy je, społecznych. Chodzi mi mianowicie o takie kwestie jak aborcja i antykoncepcja. W "Chwili refleksji" zostały one przeze mnie poruszone w stopniu znikomym. Stąd zapewne moje zdanie na ten temat zostało przez wielu opatrznie zrozumiane. Do takiego wniosku doszedłem widząc w polemikach teksty w stylu: "Dlaczego mam głodować z szóstką dzieci", "Lepiej zrobić użytek z "gumki" niż potem popychać wózek" a nawet "No to idź na ulicę płodzić dzieci" (to było skierowane do mojej skromnej osoby). Otóż Szanowni Adwersarze: to nie tak. Czytając Wasze wypowiedzi odnosiłem wrażenie (jeżeli się mylę to wyprowadźcie mnie z błędu), że dla Was przeciwnik aborcji i antykoncepcji to ktoś taki kto sobie poszaleje a potem przeżywa wielkie stresy, a za dziewięć miesięcy - wiadomo. Otóż chciałem Wam oznajmić, że ci ludzie, którzy zdecydowali się żyć zgodnie z nauką społeczną Kościoła wiedzą doskonale, że ów Kościół nawołuje również do współżycia po zawarciu związku małżeńskiego. Kościół nikogo oczywiście do niczego nie zmusza, wszystko trzeba rozważyć we własnym sumieniu. Decyzja o rozpoczęciu współżycia po ślubie oraz o porzuceniu środków antykoncepcyjnych jest u osób wierzących przemyślana i wynika z tego, że nie chcą one obrażać Boga i Chrystusa, który założył Kościół katolicki, że chcą naśladować Chrystusa. Poza tym jest kilka innych powodów: chęć oddania się tylko królowej/królowi swojego serca, nie traktowania drugiej osoby jak maszynki do "wiadomo czego", niechęć do kochania się w męskiej ubikacji (Agnieszka już dawno tutaj nie mieszka, o, je, je), chęć bycia naprawdę blisko z osobą naprawdę dla nas bliską, umiejętność panowania nad sobą (nie rozpinanie rozporka przy pierwszej lepszej okazji). Na pewno kroczenie tą drogą nie jest łatwe i każdy musi tą sprawę rozważyć i zdecydować, którą drogą pragnie iść. Bardzo wielu moich adwersarzy zwracało się do mnie: "Wskaż mi jakiś dowód, że Bóg istnieje." Ludzie, musicie wreszcie zrozumieć, że nigdy w czasie naszej ziemskiej wędrówki nie dowiemy się czy Bóg istnieje. Nie dowiemy się również czy Bóg nie istnieje. Pozostaje więc zaufać, wierzyć. Wiara opiera się przede wszystkim na zaufaniu, gdyby opierała się na dowodach, to byłaby to tylko (słowo "tylko" piszę z premedytacją) nauka.

Teraz chciałbym przytoczyć fragment polemiki Donalda, który na mój płomienny wstęp odpowiada: "Phi! Ale gadka na sam początek! Już widać że ten facet ma nieźle namotane w głowie przez katolicką propagandę! Od razu sądzi że mnie przekona, typowy przedstawiciel ciemnogrodu, nic poza swoją nauką nie widzi!" A powiedz mi, dlaczego, skoro piszę tekst do wątpiących i ateistów, mam sądzić, że ich nie przekonam? Jeżeli tak bym uważał to po co w ogóle miałbym pisać "Chwilę refleksji"? Oczywiście, że chciałem Was przekonać (no chyba, że się nie da, ponieważ nie dopuszczacie żadnego innego światopoglądu niż swój, ale zakładam, że taka sytuacja nie wchodzi w grę). A co do "katolickiej propagandy" i "namotania w głowie". No cóż, psychologowie przeprowadzili kiedyś badania, które polegały na tym, że grupa ludzi, wśród których byli zarówno wierzący jak i ateiści dostała do przeczytania kilka tekstów zarówno religijnych jak i laickich, ateistycznych. I co się okazało? Otóż ludzie wierzący zapamiętali więcej tekstów religijnych niż laickich, a ateusze na odwrót. Jaki z tego wniosek. Otóż obok "katolickiego namieszania w głowie" istnieje również "ateistyczne namieszanie w głowie." Przecież wszyscy dobrze wiemy jak trudno jest w niektórych sprawach zachować prawdziwą bezstronność (co nie zmienia oczywiście faktu, że Prawda przez duże P jest jedna, a nasze poglądy są do tej Prawdy mniej lub bardziej zbliżone). Teraz mógłbym dorzucić do powyższych wywodów rozważania filozoficzne na temat poglądów Kanta i Kartezjusza na temat rozumu oraz o skończoności rozumu teoretycznego i nieskończoności rozumu praktycznego. Nie uczynię jednak tego ponieważ albo wyszedłbym na mądralę albo, gdybym coś pomylił, na idiotę.

A teraz dłuższą chwilę zatrzymam się przy Dziadku Mrozie i jego polemice. Otóż na samym początku lektury jego polemiki spadłem z krzesła, a gdy się podniosłem to przecierałem oczy, okulary (tak, jestem okularnikiem), monitor i co się tylko da. Lecz te zabiegi niewiele pomogły, na ekranie dalej mogłem odczytać zdanie: "FiM ("Fakty i Mity" - dop. mój, czyli Sołtysa) to tygodnik rzetelny i nie tworzy mitów tylko je rozwiewa." Po przeczytaniu tego zdania zacząłem szukać na jego końcu uśmiechniętej buźki no bo przecież to musiał być żart. Niestety, nie znalazłem. Ale tłumaczę to tym, że autor nie umieszcza w swoich tekstach uśmiechniętych mordek. Sam jestem ich przeciwnikiem, uważam, że Czytelnicy sami powinni się domyśleć co jest śmieszne a co nie. W każdym razie zdanie o gazecie "Fakty i Mity" traktuję jako żart, bo inaczej chyba nie można tego potraktować.

yć dziełem złego ducha. Owszem, mogą być, niektóre zostały nawet przez Kościół za takowe uznane. Ale co do tej fałszywości to pamiętaj, że Chrystus powiedział, że po nim powstanie wielu fałszywych proroków, którzy będą mówili: tu jest Mesjasz lub tam jest, lecz my nie mamy tych proroków słuchać. Mamy natomiast trwać w Kościele założonym przez Chrystusa.

Jedźmy dalej: "... objawień Marii są one sprzeczne z Biblią i podważają prawdę o zbawczej ofierze Chrystusa." Oryginalna opinia, ale dla mnie niezrozumiała.

Następnie Dziadek Mróz zwraca się do mnie: "Bo to chyba rozumiesz przez "prawdziwą" rodzinę: pięcioro dzieci i... brak perspektyw na życie, ale jest za to obraz "Matki Boskiej" i "Ojca Świętego" i może radio żeby słuchać Radia Maryja." Nie zapominaj o telewizorze, wszak ojciec Rydzyk rozkręca nową telewizję. A tak poważnie: nie wiem czy wiesz, ale podczas wizyty duszpasterskiej (kolędy) na stole powinien się znaleźć między innymi krzyż, symbolizujący zbawczą mękę i śmierć Chrystusa. Tak więc nie martw się, że w katolickich domostwach nie ma krzyża, a są tylko obrazy Maryi i Jana Pawła II.

A teraz chciałbym przyznać się Wam do jednej rzeczy: otóż bardzo nieudolnie argumentowałem w sprawie (nie wiem, jak ją określić, mam nadzieję, że nikogo nie urażę): dlaczego Kościół katolicki. Lecz już się poprawiam: oczywiście dlatego, że to ten Kościół założył Jezus Chrystus, który powiedział, że jest Drogą, Prawdą i Życiem.

I jeszcze jedna rzecz do Dziadka Mroza, już ostatnia: w moim arcie napisałem o ateistach wyśmiewających się ze swoich kolegów chodzących do kościoła. Na to ty napisałeś, że to musieli być g*****rze, a nie ateiści. No cóż, nie byli to gówniarze. Jeden był w moim wieku (a ja maturę mam już za sobą, co prawda pisałem ją już w tym stuleciu, ale jednak), a drugi był starszy ode mnie. I tutaj uwaga: nie każdy ateista to nowoczesny, mądry, dobrze wychowany człowiek. Tacy się zdarzają, ale zdarzają się również ludzie w stylu Jerzego Urbana. Podobnie zresztą jak księża są i dobrzy, i źli, i z powołaniem, i bez powołania.

A teraz, Szanowni Czytelnicy pozwolę sobie przejść do omówienia niektórych fragmentów polemiki Pewnego Gościa, który ostatnio zajmuje się między innymi polemizowaniem z Pasibrzuchem (choć trudno to nazwać polemizowaniem skoro Pasibrzuch dobrych kilka miesięcy temu rozstał się z Action Magiem). Ale wracając do meritum, oto kilka cytatów z Wielce Szanownego Pewnego Gościa: "Uważam że nadużywanie zaufania wiernych przez Kościół (właśnie dzięki księżom-automobilistom, przestarzałym poglądom nastawionym przeciw godności człowieka (ta nieszczęsna aborcja i "gumki"), dzięki Radiu Maryja i dewotkom) jest aż nadto wystarczającym powodem, aby się od tegoż Kościoła odwrócić, co więcej - nawet by go mieć w głębokiej pogardzie." Cóż, znowu przyszło mi zwalić się z krzesła. Pewien Gość wyraża opinię, że niezgoda na aborcję jest poglądem "nastawionym przeciw godności człowieka". Nie wiem, naprawdę nie wiem co mam napisać człowiekowi, który uważa, że rozszarpany na kawałki płód dziecka, jego małe rączki i nóżki, leżące w śmietniku przy klinice aborcyjnej to z kolei, jak rozumiem, postawa nastawiona na godność człowieka. Proponuję Ci, żebyś z takim nastawieniem pojechał do Afryki i pozabijał wszystkich jej mieszkańców - w końcu taka tam bieda, nic innego nie da się zrobić, trzeba więc zabić całą tą zgraję i wtedy świat stanie się lepszy. Przepraszam za ostatnie zdania, ale nie mogę dłużej słuchać i czytać jak to "wielcy świadkowie miłosierdzia" w imię godności człowieka chcą legalizować ludobójstwo.

Na moje słowa, aby czytelnicy prosili Boga o wiarę mój adwersarz pisze: "Ja bym prosił o małe wyjaśnienie. Do kogo właściwie były skierowane te słowa? Jeśli do ateistów, to są one kompletnym bezsensem, jako że ateista - jak sama nazwa wskazuje - to człowiek w Boga nie wierzący, a więc jak może się do niego modlić? Natomiast jeśli adresatem tego zdania są wierni, to tym bardziej jest ono głupie, w końcu jeśli ktoś już wierzy w Boga, to nie potrzebuje się o tą wiarę dodatkowo modlić. Wiarę albo się ma, albo nie. Sama definicja wiary (przynajmniej w kontekście religijnym) nie dopuszcza czegoś takiego, że można wierzyć słabiej albo mocniej. Zatem prosić Boga o wiarę - to sam szczyt hipokryzji, okłamywania samego siebie." Szanowny kolego: czy słyszałeś o czymś takim jak nawrócenie? Chodzi w nim o to, że ateiści wskutek jakiegoś wydarzenia zmieniają swój światopogląd i stają się ludźmi wierzącymi. Historia zna wiele takich przypadków. Można również przebyć drogę zmiany światopoglądu w odwrotnym kierunku, można odejść od Boga i Kościoła bądź tylko od Kościoła. Wszak sam twierdzisz, że rozstałeś się z Kościołem. Jaki z tego wniosek? Ano taki, że nikt nie może o sobie powiedzieć, że pozostanie na przykład ateistą do końca dni swoich, bo czasami jedno wydarzenie może odmienić całe jego spojrzenie na świat. Na usta ciśnie mi się następne pytanie: dlaczego ateista nie miałby spróbować pomodlić się do Boga? Ateusz co prawda nie wierzy w sens modlitwy, ale przecież tylko krowa nie zmienia poglądów. Może więc warto spróbować odnaleźć Boga zamiast mówić: "Nie, bo nie."

Dalej czytamy: "Uprawianie miłości tylko w celu prokreacji? Takie hasełko przeszłoby w średniowieczu, ale przypominam, że ta epoka skończyła się już jakiś czas temu, zaś Kościół najwidoczniej nie nadąża za postępem." Zakładam, że miałeś w tym miejscu na myśli postęp w kwestiach moralnych, ponieważ jakoś nie słyszałem, aby Kościół sprzeciwiał się postępowi technicznemu. Natomiast co do postępu moralnego to siłą Kościoła jest właśnie niezmienność w tej materii. Od dawien dawna istnieją bowiem niezmienne normy, które człowiek stara się zachowywać. I bardzo dobrze. Nie wyobrażam sobie sytuacji, w której, powiedzmy 3 stycznia Kościół byłby przeciwny aborcji, a 4 stycznia zebraliby się biskupi i powiedzieliby: zmieńmy stanowisko Kościoła w sprawie aborcji bo oskarżą nas o to, że nie idziemy z duchem czasu, że nasze poglądy są niedzisiejsze. Nie można mówić: wczoraj byłem przeciwny zabijaniu nienarodzonych, ale dzisiaj stwierdzam, że to niepostępowe, a więc od tej chwili jestem zwolennikiem aborcji. Pewne podstawowe prawa były, są i pozostaną niezmienne.

I to by było na tyle, jak powiada profesor Stanisławski. Przepraszam, że moja repolemika nie jest elegancko poukładana tematycznie, ale trudno było mi zachować ład i porządek gdy polemizowałem z kilkoma adwersarzami naraz. Pozdrawiam wszystkich bardzo serdecznie i dziękuję raz jeszcze za wszelkie polemiki. Jeżeli macie do mnie jakiekolwiek uwagi to piszcie.

Jacek Stojanowski
Samozwańczy Sołtys Ciemnogrodu Polskiego

PS1: Serdecznie zapraszam na oficjalną stronę internetową mojej skromnej osoby. Adres: www.ciemnogrod.republika.pl
PS2: Chciałbym złożyć podziękowania mojemu Wielce Szanownemu kuzynowi Wundżunowi, który również pisuje arty do Action Maga (to ten, który uczył Was wiązania zwisu męskiego oraz poprawnego mówienia po polsku) za pomoc w przygotowaniu mojej strony internetowej.
PS3: Gdy myślę o sytuacji w Iraku często przypomina mi się wiersz Edwarda Stachury "Człowiek człowiekowi"

Człowiek człowiekowi wilkiem!
Człowiek człowiekowi strykiem!

Lecz ty się nie daj zgnębić!
Lecz ty się nie daj spętlić!

Człowiek człowiekowi szpadą!
Człowiek człowiekowi zdradą!

Lecz ty się nie daj zgładzić!
Lecz ty się nie daj zdradzić!

Człowiek człowiekowi pumą!
Człowiek człowiekowi dżumą!

Lecz ty się nie daj pumie!
Lecz ty się nie daj dżumie!

(...)

Człowiek człowiekowi bliźnim!
Z bliźnim się możesz zabliźnić!
PS4: Bogu dziękujcie, ducha nie gaście, country słuchajcie.
PS5: Zdecydowałem się na html-e w barwach mojej ulubionej partii: Unii Polityki Realnej. Jeżeli komuś owe barwy nie przypadły do gustu lub ma jakąś inną sprawę to zapraszam: ciemnogrod@hotmail.com