I'm
fallin' down... I've lost my faith...
I'm
fallin' down...
When
I die all the angels fade away...
"Fallen"
- Hunter
Upadły
Myślę o śmierci...
Towarzyszy ludziom na całym świecie, od chwili narodzin.
Postępuje
za mną krok, za krokiem, przypomina o swoim istnieniu.
Wiem, że
nadejdzie i nie przeraża mnie to, już dawno pogodziłem
się z tą
myślą. Czasem tylko boję się, że pojawi się w momencie
najmniej
do tego odpowiednim. Najmniej odpowiednim dla mnie,
bo właśnie
wtedy, na końcu mojej drogi, może się okazać, że jestem
szczęśliwym
człowiekiem i nie chcę umierać...
Myślę o
każdym, kto choć przez chwilę mógł zetknąć się ze śmiercią.
O ludziach,
którzy stracili swoich bliskich... jak bardzo musieli
cierpieć
składając ostatnie pocałunki na ich zimnych czołach...
jak bardzo
musieli cierpieć słysząc, że niespodziewanie zmarł ktoś
bliski
ich sercu... jak wiele łez i bólu kosztował ich każdy następny
dzień po
stracie; ile wysiłku, by spojrzeć na niewzruszone drewno trumny;
jak wiele
odwagi, by podejść do świerzo zasypanego grobu...
jak wiele
siły, by w końcu od niego odejść próbując sobie uświadomić,
że choćby
do końca świata tam stali, ten człowiek już nie wróci...
I choć nie
boję się śmierci, choć kocham życie w całym jego
okrucieństwie,
to nie chciałbym, żeby moi bliscy musieli przeżywać
ból po
moim odejściu...
Myślę o stracie...
W rzeczywistości jest to jedyny prawdziwy i wierny przyjaciel
człowieka.
Zawsze obecna, zawsze na miejscu, zawsze gotowa, by
się pojawić.
Zawsze zjawia się w nieodpowiednim momencie.
Zawsze
wtedy, gdy człowiek się tej straty obawia...
Ja też
się jej obawiam, choć zawsze myślę, że jest to rzecz, z którą
się oswoiłem,
którą znam najlepiej. A jednak zawsze, gdy na jakiś
czas opuszcza
mnie mam nadzieję, że już nigdy nie wróci.
Wraca...
Nie tylko
do mnie.
Ludzie odchodzą
od siebie.
Opuszczają
siebie nawzajem z pustym, beznamiętnym a czasem wręcz
obcym wzrokiem.
Czasami tylko żegnają się, choć twierdzą, że to
nie jest
pożegnanie i chcą być blisko, a potem...
...odwracają
się plecami do własnych słów, wszystkich które dawały
drugiemu
człwiekowi siłę, by trwać dalej; motywację, by żyć nie tylko
dla siebie,
ale też dla kogoś; odwagę, by z podniesioną głową patrzeć
w przyszłość
- być może po raz pierwszy w życiu; poczucie, że szczęście
faktycznie
jest czymś osiągalnym... odwracają się od człowieka, choć
ten obdarzył
ich zaufaniem i miłością...
...wszystkie
obietnice stają się tym, czym były na początku -
- pustymi
słowami...
I choć zawsze
boję się straty tak samo, jak ona zawsze pojawia się
wtedy,
gdy jej nie chcę, to nie chciałbym, żeby ktoś bardzo mi bliski
czuł strach
przed utratą mojej osoby. Przeraża mnie myśl o tym, że
ktoś bardzo
mi bliski może odczuwać cierpienie, które ja tak bardzo
dobrze
znam...
Myślę o zdradzie...
Rzecz, bez której człowiek nie jest w stanie funkcjonować.
Nie ma
chyba bardziej integralnej części ludzkiej natury, bo zdrada
jest wszędzie
tam, gdzie jesteśmy my - ludzie. Czai się wszędzie,
w każdym
zakamarku naszych serc. Kusi i podpuszcza, obiecuje i
zwodzi.
Zamydla nam oczy i sprawia, że zapominamy o tym, kim
jesteśmy.
Zdradzamy siebie i innych, zawsze znajdzie się ku temu
okazja,
zawsze znajdzie się sposób... nawet gdy twierdzimy, że
wcale tego
nie chcemy.
Ludzie zdradzają
się bez przerwy - czynem, słowem, myślą...
Składają
deklaracje, których potrafią wyprzeć się w każdej chwili,
gdy tylko
stają się one dla nich niewygodne. Zapominają o własnej
szczerości,
szczerości w stosunku do innych tylko po to, żeby uciec
jak najdalej
od odpowiedzialności. I nie chcą patrzeć na ofiary swojej
zdrady,
bo nie chcą widzieć swojej winy. Brakuje im odwagi, by się do
niej przyznac;
siły, by powiedzieć jak bardzo się pomylili; motywacji
innej,
niż własny egoizm, by wyciągnąć dłoń, którą wcześniej
bezmyślnie
cofnęli... a potem jest tylko żal, bo można było coś zrobić
lepiej,
nie popełniać błędów, które się popełniło; nie odwracać się
od przyjaźni,
której zaczyna brakować dopiero teraz, po tak długim czasie...
którą wymieniło
się na własny egoizm...
Ludzie
zapominają o szsczerości w stosunku do siebie samych, bo
myślą,
że tak jest lepiej...
I choć zdrada
sprawia mi ból, zawsze się jej obawiałem, to nigdy
nie chciałbym
zdradzić osoby mi bliskiej. W żaden sposób, za żadną
cenę. Nigdy
też nie chciałbym, że ta osoba musiała obawiać się
zdrady
z mojej strony. Nie chciałbym, żeby czuła to samo bolesne
rozczarowanie,
które dokucza mi, gdy czuję się zdradzony. A zdrada wiele
ma imion
i nie zawsze jeśmy jej świadomi. Dlatego, choć nie jeden raz
padam jej
ofiarą, staram się chronić przed nią osoby mi bliskie...
bo ja wiem,
ale one nie zawsze...
Myślę o kłamstwie...
Każde kłamstwo, wypowiedziane, usłyszane, które zadało śmierć...
mi, komuś
innemu...
Bo kłamstwo
to śmierć - wiary, nadziei... za każdym razem gdy kłamiesz,
zabijasz
w człowieku coś, w co głęboko wierzył... i kiedyś już może się to
nie odrodzić,
może nie starczyć sił...
Każda zdrada,
wobec siebie, kogoś innego, która jest zwykłym kłamstwem...
i zabija...
Bo zdrada
nie musi być fizyczna, możesz jej nawet nie widzieć, ale kiedyś
z pewnością
poczujesz... zawsze, gdy postępujesz wbrew sobie - zdradzasz.
Gdy krzywdzisz
lub okłamujesz kogoś, kogo nie chcesz krzywdzić i okłamywać
- zdradzasz,
zabijasz... innego człowieka i siebie.
Zawsze,
za każdym razem gdy czyn jest przeciwieństwem wypowiedzianych
słów -
kłamiesz, zdradzasz, zabijasz...
Bo ktoś
mógł wziąć sobie te słowa do serca, uwierzyć w nie...
A ty zabijasz
w sobie szczerość.
I tracisz
człowieka oraz jego zaufanie, a potem znów, aż do ostatnich
dni samotności...
Dlatego,
choć niejednokrotnie zostałem okłamany, dbam o swoją szczerość.
Nie chcę
okłamywać siebie i bliskich mi osób. Nikogo nie chcę okłamywać.
Za żadne
skarby świata nie chcę, by ktoś bliski mojemu sercu cierpiał z powodu
braku odwagi,
który sprawił, że okłamałem tego człowieka. Wystarczy, że ja to
znam...
Myślę o Tobie...
Myślę o śmierci, stracie, zdradzie i kłamstwie... najczęściej jednak myślę
o Tobie.
W moich słowach, w tym wszystkim co tutaj powiedziałem jest wiele
goryczy,
a w myślach czai się złość, rozczarowanie, oskarżenie... W ten sposób
się bronię
przed każdą drobinką bólu. Zasłoną złości odgradzam się od tego, co
naprawdę
czuję. Zdradzam i okłamuję, ale tylko ja o tym wiem...
Upadłem...
Choć w moich
słowach i myślach czai się tyle złego, moje serce przemawia inaczej...
dlatego
twierdzę, że upadłem - słucham zdradzieckich podszeptów rozczarowania.
Ale wiem,
że moje serce przemawia ciepło i to jego głos jest dla mnie najważniejszy.
Wiem, że
przemawia ciepło do Ciebie...