Spadam!

Wydaje mi się, że znam Cię od zawsze. Odkąd tylko pamiętam byłaś przy mnie, gdy tego potrzebowałem. Byłaś ukojeniem dla mojej krwawiącej duszy. Leczyłaś ją jak nikt inny. Czasami miałem wrażenie, że Ty istniejesz tylko dla mnie. Wiem, że to dziwne, przecież każdy może Cię mieć. Jesteś taka piękna, doskonała, idealna. Nie wiem czy Ty jesteś dziełem człowieka. Często myślę, że to jest po prostu nierealne. Jesteś tak skomplikowana, ale zarazem tak prosta Nie to jest niemożliwe! Dzisiaj wstałem i Ciebie już nie było. Nie słyszę Cię. Jestem głuchy!
Straciłem Cię na zawsze. Teraz jesteś tylko moim wspomnieniem. Nigdy tego nie zaakceptuje, nigdy dopóki żyje. Ja nie wiem jak to się stało. Jednego dnia byłaś, a następnego odeszłaś. Tak po prostu. W jednej godzinie, w jednej minucie, w jednej sekundzie straciłem to co było najcenniejsze mojemu sercu. Tylko Ty podtrzymywałaś mnie przy życiu. Bez Ciebie chyba umrę. Już umieram. Czuję, że to już się zbliża. Jest coraz bliżej. Chce uciekać, ale nie mogę. Nie mogę ruszyć się z miejsca. Próbuje dotknąć nóg, ale widzę, że ich nie mam. To nie są już moje nogi. Ktoś za nie szarpie. Co to ma znaczyć! Nie! To sznurek. Odchodzi od jednej i drugiej nogi. Nie! On jest też przy rękach. Rozglądam się dookoła. Nic nie widzę. Wokół jest pustka. Patrzę do góry. Coś się zbliża. O Boże! Co to!?! To jest ogromne. Chwyta za sznurki. Moje nogi i ręce poruszają się choć tego nie chce. Już wiem. Ja jestem ... marionetką. Zwykłą marionetką. Ale jak to się stało. Ja żyłem. Byłem zwykłym człowiekiem, a teraz ... Dlaczego to spotkało akurat mnie ... czy mogę cofnąć czas? Nie oczywiście, że nie. Gdzie ja idę, dokąd mnie doprowadzi ta droga. Widzę jej koniec! Kończy się w ciemności, co się za nią kryje. Jestem już u kresu swojej drogi. Nie! Coś mnie podnosi. Jestem coraz wyżej i wyżej. Już nic pode mną nie ma. Ja przynajmniej nic nie widzę. Wokoło jest tylko ciemność. Aaaaaa! Spadam! Nie! Zaraz uderzę o ziemię, umrę. Skończy się ta katorga. Ja tego dłużej nie zniosę. Spadam! Dlaczego tak długo? Już dawno powinienem roztrzaskać się o ziemię. Spadam! Coś zaczynam widzieć. Coś się pojawia tam na dole. Czy ktoś to widzi? Nie! To jest coraz bliżej. Zamykam oczy, nie chce tego widzieć, to jest okropne, to mnie przeraża. Spadam! Dlaczego jeszcze żyje. Zaraz otworze oczy i zobaczę, czy jeszcze daleko, ale boje się. Strasznie się boje tego co zobaczę. Teraz albo nigdy. I tak zaraz umrę. Otwieram oczy ............widzę, widzę swój pokój. Te same ściany, meble, wszystko jest na swoim miejscu.
Teraz już wiem, że to był tylko ... sen, zły sen.
Wstaje z łóżka. Ubieram się. Schodzę po schodach na dół. Chce wyjść na powietrze. Jestem już przy drzwiach. Otwieram je. Robię krok do przodu. Ale coś jest nie tak .... Nie czuję nic pod stopą. Patrzę w dół i widzę ciemność. Nie! Spadam!

TILL
(turbo17@poczta.onet.pl)