Wprowadze-
nie
|
MENELE Z MOJEJ ULICY
Mieszkam niby na ulicy imieniem A. Mickiewicza, ale mieszkańcy tej ulicy nie wyglądają, a co gorsza nie są tak rozgarnięci jak ten słynny poeta.
Na ulicy mej znajduje się kilka klatek, bo ulica ma jest niewielka. Jest tu też kilka starych budynków, też nie zbyt dużych, i urząd naprzeciwko mego okna. Obok mego okna są
też gołębie, które założyły sobie gniazdo i brudzą mi parapet ;) Ale nie o tym miałem pisać. I na tej właśnie ulicy znajduje się twierdza tutejszego menelstwa, a ich główną
kwaterą jest moja klatka schodowa.
OGÓLNY WYGLĄD
KLATKI
No cóż, wymienię tu najważniejsze obiekty rzucające się w oczy. Mianowicie są to: liczne wyrazy „penis” napisane w nieco bardziej wulgarnym
stopniu (i to na dodatek przez „h”), obdrapane z tynku oraz popalone ściany, liczne hasła reklamowe, takie jak: „Mały ciąga pały”, lub „Robas to cwel”. Zazwyczaj po
„debacie” okolicznych meneli klatka jest cała zapluta, zasikana i pełno jest łupinek słonecznika. I tak jest już od paru ładnych lat. Menele z 16 latków sali się 20 latkami i
nic się w ich życiu nie zmieniło. Raz widziałem jak przyjechał pod blok samochód dostawczy z pizzą. Nawet nie wiecie jak wyglądała klatka po pizzcie, a co dopiero wdepnąć w
kawałek oplutej sałatki. Bleee!!
I NIKT Z TYM
NIC NIE ROBI
No bo niby kto? Tylko sprzątaczka przyjdzie raz w tygodniu posprzątać, czasem przyjedzie policja, ale i tak nic im nie robią. Praktycznie co noc
są zebrania w klatce, a że odbywają się raczej w godzinach nocnych – nie dają mi spać. Najchętniej wziąłbym jakiegoś M16 i powiedział im komu ten mały liże pały ;) Ale
niestety takiego sprzętu nie posiadam, a jakbym chciał im przyłożyć musiałbym wziąć pod uwagę, że wolne chwile spędzają w siłowni...
STRACH, ACH TEN
STRACH...
Czasami to aż boję się obok nich przejść. Naprawdę! Szczególnie boję się ich mord ;) Są takie niewyraźne, jakby spowiła je ciemność ;)
ALE SUSZA!
O nie, nie! Oni piją jak tankowce! Jak tylko rano wychodzę do szkoły to przy drzwiach stoi jakaś pusta butelka z etykietką: „Szery”, albo
„Łajn”. Ta druga nazwa jest nawet ciekawa ;) Ich życie z alkoholem wygląda tak: w nocy piją, a potem do 18 godziny ich nie widuję – pewnie śpią ;)
NO TO TYLE
I tak oto chciałem wam trochę poprawić humor, bo ostatnio jakiś sztywny AM się zrobił. Ale podkreślam: To wszystko co tu napisałem jest prawdą –
niestety. Modlę się po nocach, by nikomu więcej się tacy „sąsiedzi” nie przytrafili. |
|