ZNAJOMI Z TRAMWAJU
------------------------------------------

Zastanawiam się, wśród jakiej wiary się obracam! Mam pecha, ale mogło być jeszcze gorzej. Do LO jestem zmuszony jeździć tramwajem. Sama „podróż” nie jest nawet taka zła. Niestety, jeżeli dołożyć do tego ludzi z którymi (niestety) jeżdżę to KATASTROFA. Zastanawiacie się pewnie, co ten facet tak narzeka. Też byście to robili na moim miejscu.

Wsiadając do tramwaju jestem już zmuszony powitać się z dwoma osobnikami. Nie myślcie, że jestem jakiś nietowarzyski. Lubię obcować wśród wiary, no ale nie takiej! Zacznę od dziewczyny (one mają pierwszeństwo). I tutaj znowu pewnie oznaka zdziwienia na waszej twarzoczaszce. Pogadać z laską Ci trudno, facet weź się opanuj! Dobra przedstawię Wam ją trochę. Ma specyficzne imię, wzrostu gdzieś z 155cm, ciągle mi wmawia, że się czepiam jej wysokości. Mimo, iż ma chłopaka to sprawia wrażenie, że facet to jej wróg. Niby można z nią pogadać, ale często gada bez sensu przez całe 20 minut. Typowa plotkara, co usłyszy to przekaże kumpelką. Ogólnie jakaś taka dziwna (i wcale nie jest ładna, ale to nie jest ważne w sprawach merytorycznych). Drugą osobą jest kumpel z gimnazjum, który również chodzi do tego samego LO. On to wprost przeciwnie, wchodzi do tramwaju, wala się na siedzenie (to nic, że koło niego cztery babcie stoją), i gapi się w okno. Zdarza się, że coś powie – ale wtedy to już typowa samochwała. Często zdarza mi się słyszeć, jak to z kumplami i dziewczynami wędrują na miasto i robią przypał. Jak to z panami w niebieskich mundurkach lubią podyskutować itp. Następnie zażenowanym głosem wspomina, że nie wie czy pójdzie po lekcjach do Marty (bo się na niego obraziła). A może do Gosii? Przecież jest jeszcze Kasia!. Myślicie, że facet ma wzięcie? Pewnie on by tego chciał! Jak gada o tych dziewczynach, to tak jak o swojej własności. Tylko, że one traktują go jak kumpla! Niby w sumie jest w porządku, no ale… Kolejna osoba, trzecia już – ostatnia, wsiada dwa przystanki po mnie. I tego osobnika najmniej lubię, z wszystkich ludzi, których znam! Czemu? Po pierwsze znam go od dwunastu lat, i już nie mogę z nim wytrzymać. Po drugie jest typowym żulem i menelem, co gorsze on się z tego cieszy. Uważa się za schizofrenika i wariata! Dobitnie wszystkim wmawia, że po co się uczyć. On nigdy się nie uczył – wystarczy, że połówkę wypije dzień wcześniej. To jest typowy debil!!! W dodatku nosi szalik mojej ukochanej drużyny piłkarskiej, chociaż nigdy nie był na żadnym meczu. Nie wskazane jest nikogo obrażać, ale on jest totalnym idiotom. Jak jakaś dziewczyna się do niego uśmiechnie (raczej z jego głupoty), to szczerzy bułę. Zresztą, wszystkie laski się z niego śmieją. Tylko, że on myśli, że… wiecie one go lubią! Ciągle gada o browcu, wódzie (to już staje się nudne dla wszystkich). Jeżeli macie wśród swojego otoczenia podobną osobę to traktujcie ją jak wiatr. Nie warto się z nią zadawać!!!

Jak już napisałem nie jest tak źle, mogło być gorzej (trzech meneli!). W sumie to całą resztę wiary w klasie lubię. Ta opisana trójka ma jednak u mnie już przerąbane!

 

<pablo>

pabllo17@wp.pl

  P.S  Wyobraźcie sobie, że ta dziewczyna w pierwszym tygodniu znajomości, pytała się chłopaków czy są hetero czy bi;) - z ciekawości oczywiście!