Nie taki diabeł straszny
czyli jasne strony Czarnej Biblii


Niniejszym ostrzega się o mrocznych zamiarach Autora tego tekstu, mającego na celu omamienie umysłów czytelników. Autor, jako kreatura skrajnie złośliwa, będzie tutaj czynił wszystko, co w jego mocy, by zepsuć komukolwiek humor, zniesmaczyć, doprowadzić do ciężkich urazów psychicznych tudzież zdeprawować.



Zdarzyło mi się kiedyś popełnić arta, wyśmiewającego satanistów. Dostałem potem taką masę bluzgów, że aż zacząłem się zastanawiać, czy przypadkiem nie palnąłem jakiegoś głupstwa. Tym bardziej, że tak na dobrą sprawę to za inne arty w nigdy ogóle nie dziękowano mi bluzgami (oprócz tych trzech-czterech wyjątków, potwierdzających regułę). Zarówno wśród tych bluzgów, jak i wśród całkiem wyważonych mejli, powtarzało się jedno pytanie: "A czytał ty kiedy Biblię Szatana?". No i cóż tutaj miałem odpalić, nie czytałem. Porady wszystkich tych wpienionych kolesi puściłem mimo uszu, mówiąc sobie: "Jeśli ty mnie nazywasz ***, *** i ***, to ja mam w *** twoją biblię". Ale gdy pewnego pięknego dnia podczas wesołych wędrówek po odmętach Sieci napatoczył mi się ów twór, ciekawość przemogła honor.

Efekty? Otóż oprócz sporych dawek bełkotu w stylu: "Kruki nocy wylatują, aby przywołać Lokiego, który podłożył płomienie pod Walhallę za pomocą palącego się piekielnego trójzębu. Nastał świt. Blask nowego światła zrodził się z ciemności nocy i powstał Lucyfer, aby po raz kolejny powiedzieć: "To wiek Szatana! Szatan rządzi światem!"", znalazło się w słynnej biblii mnóstwo rzeczy mądrych, ku mojemu zaskoczeniu niezwykle pasujących do mojego własnego światopoglądu... Tym sposobem okazało się, że jestem wzorcowym niemal satanistą, sam o tym nie wiedząc, co więcej - sądząc, że jest dokładnie odwrotnie.

Piszę więc, sam tym razem siebie zaskakując, że to robię. Napiszę wam o wszystkich tych mądrych rzeczach według kolejności dyktowanej przez satanistyczny odpowiednik starotestamentowego Dekalogu:

1. Szatan reprezentuje zaspokojenie żądz zamiast wstrzemięźliwości.

Do czego prowadzi odmawianie sobie wszystkich możliwych przyjemności? Do tego, że człowiek czuje się bardzo, bardzo nieszczęśliwy. Gdzieś w średniowieczu ludowi wmawiano, że chodzenie w workach, wcinanie odpadków i biczowanie się to droga prosto w ramiona Bozi, ale pewnego pięknego dnia pingwiny skapowały się, że już dłużej nie idzie wciskać biedakom takiego kitu, a może lud sam zmądrzał. W każdym razie Kościół poczynił pewne postępy, ale żeby nie było nam przypadkiem za dobrze, przesadną hojnością się tutaj nie wykazał. Nadal nie wolno "w czasach zakazanych zabaw hucznych urządzać", nadal są jakieś idiotyczne posty. Założę się, że połowa spośród słuchanej przez mnie muzyki jest oficjalnie obłożona klątwą przez papieża (wśród tej połowy - najbardziej satanistyczny zespół - Queen), podobnie jak 90% gier, w które kiedykolwiek grałem (pomijając fakt, że komputer to w ogóle diabelskie nasienie, chociaż pewnie jest już na standardowym wyposażeniu każdej plebanii i księża mogą oglądać sobie gołe kobitki w internecie, i dobrze by było, gdyby na kobitkach się kończyło).

Ale najgłupszym ze strony Kościoła zakazem jest jego niechęć do środków antykoncepcyjnych. Najgłupszym, bo z pewnością budzącym wiele wątpliwości wśród licznych zarówno zwolenników, jak i przeciwników. To doprawdy wielka zagadka, czego czarni mogą chcieć od nieszczęsnych gumek. W każdym razie pozostawiają nam dwie możliwości. Pierwsza jest taka, że robimy bara-bara kiedy przyjdzie nam ochota i w ten sposób w ciągu góra dziesięciu latek kula ziemska zapełnia się szczelnie gatunkiem ludzkim. Przyjmując, że nasze damy pogodzą się z faktem pt. "nowy brzuszek co rok", można nawet przystać na taki stan rzeczy, ale w razie czego księża i inna hołota będą pierwszymi kandydatami na kolonizację innych planet (przy okazji mogliby ponawracać ufoki na jedyną słuszną wiarę).

Możliwość druga jest jeszcze bardziej smutna: absolutely no sex. Jakoś obawiam się, że bardziej śmiałe głoszenie takiego hasła nie spotkałoby się z przychylnością ze strony wiernych. A w imię czego mielibyśmy sobie odmawiać przyjemności? No właśnie, jak dotąd nikt z duchownych nie raczył poinformować nas, na czym polega grzeszność tego czynu.

2. Szatan reprezentuje pełnię życia zamiast duchowych mrzonek!

Podstawowe założenia, jakimi karmią nas na lekcjach religii, są cokolwiek nielogiczne. Oto Bóg z nudów stwarza sobie człowieka, po czym dręczy go na najwymyślniejsze sposoby, zmuszając do walki ze złem, które zresztą też sam stworzył. Tak więc Bóg dał nam szatana, aby nas kusił, wrodzoną słabość do ulegania grzechom, i kazał nam nie grzeszyć. Dzięki temu mamy niby osiągnąć zbawienie. A że brzmi to jak scenariusz brazylijskiej telenoweli, pisany po pijaku, to już nikogo nie martwi. Nawet wprost przeciwnie, co niektórzy wydają się być bardzo zadowoleni z tego faktu. Kościół mianowicie, któremu wcale nie zależy na tym, aby ludzie rozumieli swoją religię (wtedy nie można by im było wciskać kitu, a zatem Kościół nie byłby potrzebny), ani na tym, aby byli szczęśliwi (wtedy nie chodziliby do kościoła).

3. Szatan reprezentuje nieskalaną mądrość zamiast obłudnego oszukiwania samego siebie.

Odkąd Rzymianie przestali karmić lwy chrześcijanami i paru sprytnych kolesi doszło do wniosku, że całkiem fajnie byłoby zostać kapłanami nowej religii, wszelkie mądrości zawarte w Biblii zostały zarezerwowane wyłącznie dla kasty duchowieństwa. Oczywiście, przed lwami byli jeszcze jacyś tam prorocy-darmozjady, co to po nawąchaniu się jakiegoś podejrzanego zielska opowiadali niestworzone historie, ale te pojedyncze przypadki trudno uznać za niebezpieczne. No więc ktoś na nasze nieszczęście wynalazł księży, a ci uradzili, że od tej pory oni mówią, co jest napisane w Piśmie, lud słucha z otwartymi paszczękami i opłaca datki, a Bóg siedzi cicho i nie wtrąca się w ich ciemne interesy.

I tym oto sposobem przez wieki Kościół wciskał nam taką ciemnotę, jaką tylko chciał, odnoszącą się do zawartości Biblii, a jeśli się dało - to i do wielu innych rzeczy. Niestety, misterny plan spalił na panewce i przyszedł dzień, kiedy czarni nie kontrolowali już wszystkich szkół. Dlatego z biegiem czasu coraz mniej można było naściemniać wiernym. W końcu nadszedł sobie wiek dwudziesty i coraz więcej ludzi zaczęło się zastanawiać, czy nie dać sobie w ogóle luzu z całym tym Kościołem. I wielu sobie dało. I słusznie, bo instytucja ta powstała tylko i wyłącznie po to, aby nas wodzić za nos i sępić z nas ciężko zarobione pieniądze. Nie chcesz być sterowany przez innych - musisz myśleć sam...

4. Szatan reprezentuje przychylność dla tych, którzy na to zasługują, zamiast marnowania miłości na niewdzięczników.

Jednym z najbardziej nienormalnych fragmentów Biblii była dla mnie zawsze przypowieść o synu marnotrawnym. Koleś przepuszcza całą kasiorę na napoje wyskokowe i panienki, a kiedy wraca do starego po jeszcze, ten zamiast przyłożyć mu lagą po krzyżu i poszczuć pieskami na dokładkę, skacze do góry z radości i jeszcze balangę wyprawia. Czy kto widział kiedy, żeby ktokolwiek się tak cieszył, że połowa jego majątku poszła w błoto? No ale mniejsza z tym. W każdym razie wynikałoby z powyższego, że najbardziej racjonalny sposób na życie to co drugi dzień uciekać z kasą, a potem wracać i udawać skruchę. Poza tym nie omieszkam przypomnieć, że marnotrawny miał kochanego braciszka, który całe życie nic nie robił, tylko uczciwie zapieprzał. Jakie szanse miał ów braciszek na zmajstrowanie jakiejś imprezki? Póki ojciec dychał - zerowe, gdyby ojcu się zmarło - też zerowe, bo za ten czas marnotrawny zdążyłby tyle razy zwiać z forsą, że nie byłoby za co robić tej imprezki. Wniosek numer dwa: im mniej grzechów popełniasz, tym bardziej masz przesrane w życiu.

No i powiedz sam, czytelniku, czy taka filozofia nie kłóci się ze zdrowym rozsądkiem. Pewnie, że się kłóci, bo praktyka pokazuje, że kto raz wkroczy na złą drogę, ten raczej z niej nie wróci. Mam tu na myśli głównie przestępstwa i słynne, piękne, lecz abstrakcyjne raczej pojęcie "resocjalizacja", które dla wielu półludzkich ścierw jest jedynie doskonałą okazją, by wydobyć się z pierdla - jak by nie było, najwłaściwszego dla nich miejsca, oprócz prosektorium. Czyż nie lepiej robić wszystko, aby ludziom uczciwym nie znudziła się uczciwość?

5. Szatan reprezentuje zemstę zamiast nadstawiania drugiego policzka!

Wyobraź sobie, co by było, gdybyś miał nieszczęście posłużyć jako piłeczka bejsbolowa pewnemu panu o tępym spojrzeniu. Nastawiasz mu ów sławetny drugi policzek i co? Obrywasz w drugi. Ze względu na niedobór zębów już po obu stronach nastawiasz kolejno pozostałe części ciała, a rozbawiony bejsbolista konsekwentnie wykonuje ci na nich mało wyszukany masaż. Proste to doświadczenie utwierdza nas w przekonaniu, że nadstawianie prowadzi w linii prostej do samobójstwa, w dodatku mało przyjemnego, a samobójstwo jest z religią chrześcijańską raczej sprzeczne. Ale nie o tą sprzeczność mi chodzi.

Najważniejsze tutaj jest to, że osobnikowi, który w taki lub inny sposób ośmielił się targnąć na nasze dobro, należy wytłumaczyć, że źle czyni. Najlepiej, by wytłumaczenie miało formę odpowiednio sugestywną. I tak na przykład koleś z kijem raczej nie zareaguje na jakiekolwiek próby słownego zawarcia pokoju. Za to potraktowany za pośrednictwem buta w okolice płciowe zadziwiająco łatwo nakryje się ogonem. Okazuje się bowiem, że cała "odwaga", jaką nasz osobnik wykazuje, wynika z faktu bezbronności ofiary.

A teraz powróćmy do pierwszego zakończenia historii. No więc wracasz sobie, czytelniku, do domciu w charakterze mumii egipskiej, po czym usilnie starasz się żyć normalnie. Ale na dobrych chęciach się kończy. Czujesz się cokolwiek głupio, że dałeś się tak spreparować kolesiowi z umysłem pierwotniaka. Dobrze wiesz, że gdy przypadkiem znowu wejdziesz mu w drogę, on znowu da ci wycisk, ewentualnie zechce w jakiś inny ciekawy sposób poniżyć. A co będzie, gdy po całej okolicy rozejdzie się wieść, że to nie teściowa cię tak urządziła? Wówczas ryzykujesz, że również inne dresy w tej okolicy postanowią zrobić sobie z ciebie chłopca do bicia. Jednym słowem, sytuacja nie do pozazdroszczenia.

"Odpłać ciosem za cios, pogardą za pogardę, przekleństwem za przekleństwo - mając w tym swój spory udział! Oko za oko, ząb za ząb, zawsze po czterokroć, po stokroć! Stań się postrachem dla swojego przeciwnika (...). Masz sprawić, abyś pod każdym względem budził szacunek"

Ktoś, kto wpada na pomysł, by ni stąd ni zowąd skopać ci tyłek, zrobić coś złego twoim bliskim, ukraść lub zniszczyć coś, co należy do ciebie - narusza twoje terytorium. Twoim naturalnym prawem jest jego obrona. I to nie taka obrona, by tylko unieszkodliwić przeciwnika. Jeśli nie chcesz paść ofiarą kolejnej napaści nazajutrz, musisz sprawić, by przeciwnik bał się ciebie. Jeśli zdołał uciec - zemścij się na nim jutro. Musisz pokazać, że nie dasz sobie napluć w kaszę, inaczej będziesz ofiarą do końca życia.

"Na jakiej racjonalnej podstawie opiera się ewangelia miłości? Dlaczego nie powinienem nienawidzić swoich wrogów? Jeśli będę ich "kochać", czy to nie sprawi że znajdę się na ich łasce? (...) Czy poraniona i krwawiąca ofiara może "kochać" zbroczone krwią szczęki, które wyrywają jej członki?"

Jasne, że nie i to porównanie doskonale obrazuje, jak kretyńskim pomysłem jest nadstawianie drugiego policzka. Chrześcijańscy ideolodzy tak bardzo chcieli wymyślić religię opierającą się na wzajemnej miłości, że aż przegięli. Pojęcie miłości zostało wypaczone, bo miłość z samej definicji nie jest uczuciem, które możemy żywić do wrogów.

6. Szatan reprezentuje odpowiedzialność w stosunku do odpowiedzialnych zamiast troski o psychicznych wampirów!

Egoista. To słowo ma bardziej negatywny wydźwięk, niż zdrajca, oszust czy morderca, na przykład. Egoista, proszę państwa, ma w tym kraju (a zapewne nie tylko w tym) bardziej przerąbane, niż satanista, komunista a nawet filatelista. Czyż nie jest to straszne, że istnieje ktoś, kto w oczach ludziów wypada gorzej niż filatelista? (Heh, może lepiej nie czytajcie tych bredni, widzę, że coś mi dzisiaj padło na naczelny organ myślący... Być może ten cholerny wirus grypy, który jednak mimo wszystko stanowi czynnik inspirujący mnie do napisania czegokolwiek, a więc dam mu pole do popisu, bez względu na konsekwencje.)

Któż to najchętniej używa tego straszliwego słowa na 'E'? Otóż właśnie taki koleś, którego w satanistycznej biblii nazywa się psychicznym wampirem, a który faktycznie pełni w twoim życiu rolę najprawdziwszego pasożyta. Wykorzystuje cię bez litości, a ty jeszcze jesteś zadowolony, bo spełniasz chrześcijański, dobry uczynek. Ba, czasami nawet czujesz się ZOBOWIĄZANY pomóc temu człowiekowi, bo "to przecież twój przyjaciel". Nie zauważasz tylko jednego małego szczegółu, mianowicie że ta pomoc często oznacza dla ciebie jakieś wyrzeczenia. Czy nie zdarzyło ci się kiedyś robić dla kogoś coś, na co w ogóle nie miałeś ochoty, ale "tak wypadało"? A więc pewnie padłeś ofiarą pasożyta. Nie odmówiłeś, gdyż bałeś się, żeby nie wyjść na egoistę, prawda? Tymczasem musisz wiedzieć, że nie ma na tym świecie drugiej osoby tak samo wartej twojego czasu i wysiłków, jak ty sam.

Wszelkie opowiastki o tym, jak pięknie jest robić coś dla innych to idiotyczne bajki, wymyślone po to, by jedni ludzie mogli manipulować innymi. Żyjemy niestety w dość brutalnym świecie i nie należy oczekiwać wdzięczności, jeśli wyświadczymy komuś przysługę. Liczyć możemy co najwyżej na to, że w czyichś oczach staniemy się potencjalną ofiarą, frajerem, którego można łatwo wykorzystać.

Jakiś nadprzeciętnie inteligentny znawca życia mógłby zapytać: "Jak wyglądałby świat, gdyby wszyscy troszczyli się tylko o swoje tyłki?", licząc zapewne, że mnie łatwo zbije z tropu takim pytaniem. Ale nie ze mną te sztuczki, Brunner, mam odpowiedź. Otóż świat wyglądałby o wiele lepiej. Ludzie byliby bowiem znacznie szczęśliwsi, mogąc poświęcić sobie czas, który do tej pory marnowali na zaspokajanie potrzeb bliźnich. Nie mówię oczywiście, żeby każdą prośbę o pomoc zbywać odmową, bo wtedy faktycznie ludzkość daleko by nie zaszła, ale o umiejętność dostrzeżenia sytuacji, kiedy rezygnujesz z własnego szczęścia po to, aby ułatwić dojście do niego innym.

7. Szatan reprezentuje opinię, że człowiek jest zwierzęciem, niekiedy lepszym, ale częściej gorszym od czworonogów, z powodu zaś swojego "boskiego - duchowego i intelektualnego rozwoju" stał się najbardziej drapieżnym zwierzęciem ze wszystkich!

W którymś tam miejscu Starego Testamentu jest napisane o tym, jak to Bóg stworzył nas na swoje podobieństwo. Potem urodzi się jakiś cwaniak, który przeczyta te brednie i będzie z tego faktu niezmiernie dumny, jakby samo urodzenie się było do tej dumy najsłuszniejszym powodem. Jeszcze później ten sam koleś będzie chwytał się wszelkich świństw, by zarobić ogromne pieniądze, albo zostanie mordercą i bez zmrużenia oka będzie pozbawiał życia innych. Kiedy go w końcu złapią i postawią przed sądem, cóż będzie miał na swoje usprawiedliwienie? Oczywiście "Ja jestem CZŁOWIEKIEM, nie można mnie tak po prostu powiesić!". Dlatego proponuję raz na zawsze powiedzieć, że samo bycie człowiekiem jeszcze nic nie znaczy. Żeby już nigdy więcej żaden nawiedzony obrońca życia nie mówił mi: "Przecież nawet najgorsze ścierwo jest jednak CZŁOWIEKIEM".

8. Szatan reprezentuje wszystkie tak zwane grzechy, ponieważ prowadzą one do psychicznego, umysłowego i emocjonalnego zadowolenia!

Kościelni spece wykazali się imponującym poziomem inwencji na punkcie ponumerowanych list różnych rzeczy. I tak mamy dziesięć przykazań głównych, pięć kościelnych, trzy cnoty boskie, ileś tam uczynków miłosiernych względem ciała, ileś tam względem duszy. W końcu dzieciaki idące do bierzmowania muszą mieć coś do wkuwania, oprócz ścisłych definicji pojęć takich, jak Bóg, aniołowie, piekło, czyściec. Religia to, czy matematyka? - można by spytać, ale nie o tym chciałem. Chciałem o jednej z takich ponumerowanych list, mianowicie o siedmiu grzechach. Jest to jeden z największych debilizmów w historii teologii, przepraszam świętej pamięci autorów listy za bezpośredniość.

Cóż to tak kategorycznie stoi nam na drodze do zbawienia? Gniew, naturalne ujście dla naszych negatywnych uczuć. Lenistwo - jakby gdzie indziej w Biblii nie było napisane, że siódmego dnia mamy się opierdalać. Chciwość, skłaniająca do pracy nad powiększeniem swojego stanu posiadania. Zazdrość, która motywuje nas do pracy nad sobą. Pycha, która jest dla nas ukoronowaniem tej pracy. Pożądanie, bez którego ludzie byliby cynikami. Wreszcie nieumiarkowanie w jedzeniu i piciu - w rzeczy samej, straszny grzech - gdybyśmy jedli dokładnie tyle, ile potrzebujemy, nasz jadłospis składałby się z kilku tabletek, więc ewidentnie ten "grzech" sam w sobie jest absurdem. Podsumowując: kto chce żyć cnotliwie, musi być masochistą i cynikiem. Co wy na to?

9. Szatan jest najlepszym przyjacielem, jakiego kiedykolwiek Kościół posiadał, ponieważ przez wszystkie te lata dawał mu zajęcie!

I tym optymistycznym akcentem kończymy nasze szatańskie wywody.




Idol Kota Behemota
(Pewien Gość)
zlosliwiec@pf.pl