Dlaczego popieram wojnę z Irakiem?
Temat niezbyt oryginalny, bo takowych tekstów ostatnio pewnie się mnóstwo ukazało. Jednak widząc jak bardzo niektórzy dają sobą manipulować musiałem napisać. Chodzi mi o to, co pokazuje telewizja. Człowiek na to patrzy i ślepo wierzy, a w dodatku powtarza to innym. Na wstępie chciałbym zaznaczyć, że jestem otwarty na argumenty przeciwko wojnie, jednak to, co do tej pory usłyszałem niezbyt mnie przekonało.

A o czym mówi telewizja? U.S.A. chce ropy, Polacy nie powinni brać w konflikcie udziału, bo „Polacy z obrońców zmienili się w agresorów” (cytat z forum na stronie www.cdrinfo.pl ), ludzie są przeciw, groźba użycia broni atomowej. A więc po kolei:

1. Ropa.

Nie będę mówił, że to nie jest jedna z przyczyn agresji, ale zastanówcie się: czy wy biorąc udział w wojnie nie szukalibyście korzyści? Nie mówię tu o ataku dla zysku, bo takiej polityki nie popieram, ale jeśli U.S.A. atakuje mając jakiś dobry cel, to niech weźmie sobie tę ropę. Zresztą co mieliby z nią zrobić? Zostawić odłogiem? Słyszałem już skrajnie głupie opinie, takie jak propozycja zaatakowania Arabii Saudyjskiej zamiast Iraku, bo tam też są terroryści. Dobry pomysł powiecie? A co, jeśli wam powiem, że tam jest jeszcze więcej ropy niż w Iraku? Ludzie używający argumentu ropy zazwyczaj nie mają lepszych, więc powtarzają to, co mówią inni. I nie mówcie mi, że Polacy są zawsze bezinteresowni i szlachetni, bo my też robiliśmy interesy z Niemcami w czasie II wojny światowej (tylko nie mówcie, że to kłamstwo, bo na historii o tym nie było).

2. Polacy nie powinni brać udziału w konflikcie.

A dlaczego? Bo zawsze się broniliśmy? A co dobrego z tego mieliśmy? Rozbiory, staliśmy się celem dla Niemców. Państwo, które tylko się broni, a nigdy nie atakuje jest uznawane za słabe, angażując się w wojnę zwiększa się choć odrobinę respekt wobec nas. Wiele złego można mówić o polskim rządzie, ale w tym wypadku zgadzam się z nimi i tą decyzją. A może Polacy chcą podlizać się Amerykanom, bo i takie głosy słyszałem? A nawet jeśli, to co w tym złego? Czy nie jest naturalne, że słabszy chce sobie u silniejszego wyrobić dobrą opinię?

3. Ludzie są przeciw.

Większość Polaków jest, ale opinia międzynarodowa myśli chyba trochę inaczej (nie znam aktualnych sondaży, ale kiedy ostatni raz oglądałem relację, to tak było). Amerykanie zdecydowanie popierają wojnę, a gdyby to nasze państwo stało się celem zamachu z 11 września, to i my mielibyśmy podobne spojrzenie na sprawę. A protestujący pacyfiści dają tylko fałszywy obraz międzynarodowego buntu. Dlaczego? A czy wy, kiedy zgadzacie się z jakąś decyzją, to czy robicie demonstracje, rozpowiadacie o tym wszystkim? Chyba nie. Kiedy ktoś się z czymś zgadza, to siedzi cicho i się cieszy, a jak nie, to stara się zwrócić na siebie uwagę. A pacyfiści to w moim mniemaniu utopiści albo idioci (albo jedno i drugie). Czy oni nigdy nie wyciągną wniosków z przeszłości? Przed drugą wojną światową również myślano, że jak się Hitlera ładnie poprosi, to da sobie spokój. Potem „pożyczył sobie” trochę Czech. A bierz, należało ci się. Później była Polska. Ooo, to już przegięcie, nasi wielcy sojusznicy, czyli Wielka Brytania i Francuzi wypowiadają wojnę Niemcom. Ale na tym się skończyło, bo żadnych konkretnych działań nie podjęto. Dalej też szło gładko, zgrzyty pojawiły się dopiero przy ataku na Wielką Brytanię. A teraz moglibyśmy mieć piękną powtórkę z historii: grzeczne proszenie Saddama o rozbrojenie się, później nic nie znaczące groźby, a za parę latek zrobiłby z Iraku mocarstwo. A może przesadzam? A jak było z Koreą Północną?

4. Groźba użycia broni atomowej.

Bez przesady. Amerykanie mają dość sił, aby poradzić sobie bez tego. A skoro chcą zająć te tereny i zrobić z nich użytek, to po co zrzucać tam bombę atomową? Powiecie, że są do tego zdolni, bo już raz użyli? Chwileczkę, a kto zaczął, oni, czy Japończycy? Po ataku na Pearl Harbor można było się spodziewać bardzo zdecydowanych kroków. Zresztą ogromu zniszczenia nikt nie mógł przewidzieć, teraz każdy zastanowi się kilka/kilkadziesiąt/kilkaset razy, zanim znów takiej broni użyje.

Odparłem główne argumenty. Ktoś ma inne zdanie? Czytelnicy? Piszcie więc. Qn’ik? Eddie? Tu możecie się dopisać. A co po Iraku? Ja stawiałbym na zrobienie porządku na wschodzie (byle nie w Rosji, o czym za chwilę), potem na Kubie. Koreę Północną i Rosję należy sobie odpuścić, bo te państwa są za silne. A z Koreą też można było zrobić porządek, kiedy był jeszcze czas. A może trzeba było grzeczniej prosić?

[Eddie: Alez Ameryka miala wielka ochote "zrobic porzadek" z Korea, ale Korea powiedzial "tylko sprobujcie, a tak wam dupy przetrzepiemy, ze jeszcze piec pokolen naprzod bedziecie to odczuwac. A Korea ma czym po lbie tluc i Amerykanie dobrze o tym wiedza, dlatego odpuscili - przeciez nie beda atakowac przeciwnika, ktory potrafi sie bolesnie odgryzc... ]

Luke