Dziś, uwzględniając pogłębiające i sponiewierane skargi na mnie za umieszczanie w tymże plebiscytku piłkarzy nieznaczących i słabych, przedstawię, jak zawsze mi przypadających, kopaczy, którzy osiągnęli w futbolu już całkiem sporo, sami zaś są kośćcem reprezentacji, tym bardziej klubowych jedenastek. Pragnę tylko zaznaczyć, iż mimo wszystko, to JA redaguje typowanie i, idąc za tokiem logicznego rozumowania, jest ono przejawem moich osobistych upodobań. OK?

Rosicky: Przyznam, jeden z moich idoli, zawodnik potrafiący wziąć grę "na siebie", obsłużyć fantastycznym podaniem partnera, obojętnie z jakiej pozycji, a jego dodatkowym atutem jest bez wątpienia dynamika i szybkość. Od dawna nie zrobił na mnie wrażenia żaden z zawodników, a tu proszę - wyrósł Rosicky! Zważywszy na dosyć młody wiek już dziś można powiedzieć, że jego gwiazda powinna rozbłysnąć w ciągku kilkunastu następnych miesięcy, z takimż jednak blaskiem niepojętym człowiekowi, iż ten dopiero zobaczy, co to znaczy talent na skalę światową, diament czystej wody. W Dortmundzie tworzy fenomenalny duet z Kollerem, zagrania Rosickiego ocierają się o znamiona geniuszu, niekonwencjonalności, szczypty finezji i dokładności. Filar ofensywny Borussi może i słabiej gra w defensywie, niemniej sposób gry prezentowany przezeń jest adekwanty do Zidane'a, który, jak wiadomo, również nie grzeszy poczynaniami obronnymi, zaś mając piłkę, wyczynia z nią cuda niewidy. I zawodnikiem pokroju wielkiej gwiazdy Realu jest, moim zdaniem, Rosicky! Tak, Rosicky! Już dominującą cechą i przeważającym argumentem dla mnie jest jego swobodność i lekkość, jak i w prowadzeniu piłki i obcowaniu z nią, tak i bez niej.

Ronaldinho Gauccho: Kto jest najlepszym technikiem na świecie? Zidane...? Figo...? ... Denilson? Otóż nie, moi mili, kto wskazał chociażby jednego z tych - bądź co bądź - piłkarzy wspaniałych, jest w błędzie. Kimże jest więc zatem number one? Nietrudno się domyślić - Ronaldinho. Potwierdzenia moich słów szukać nie trzeba nadaremnie, wystarczy obejrzeć JAKIKOLWIEK mecz reprezentacji Brazylii lub ostatnio bardzo modne reklamy Nike. O ile jeszcze w kadrze narodowej swojego geniuszu w obcowaniu z piłką bardzo młody zawodnik francuskiego PSG nie pokazuje (w znaczeniu takowym, że nie jest to jego pełnia możliwości, a jedynie "marna" namiastka), to w kwestii sławnych już pokazów kunsztu piłkarskiego dla potentanta na światowym rynku sportowym owszem. Początkowo puszczono pierwszą reklamę, wszyscy zapewne pamiętają, a niektóre tricki przyprawiały o niemały szok z racji tego, iż zastosowanie tudzież wykonanie przez przeciętnego szaraczka graniczyło z niemożliwością, a i poziom tychże osiągnął poziom niesamowicie wyśrubowany. Człowiek próbował, coś mu tam wychodziło, już się cieszył, kiedy zaaplikowano nam kolejną porcję z udziałem Ronaldinho. Jeden jego trick wbił mnie w ziemię (zaskoczenie!), a mianowicie podrzucanie piłki pod kolanem trzy razy pod rząd!!! (szybki wymach nogi wokół piłki) Nie powiem, próbowałem kiedyś wykonywać podobny, ale z sekwencją pojedynczą, co obecnie wychodzi mi bez problemów, zaś teraz popadłem w dobitny kompleks mniejszości i mam ochotę zapaść się pod ziemię. :) Cóż, podziw ku osobie powyższej jest co najmniej ogromny. Od momentu rozpoczęcia spotkania z udziałem Brazylijczyka wiem, iż ten obfitował nam będzie w kilka artystycznych sztuczek, kąśliwych zagrań i, jak już wspomniałem, niespotykanej techniki, a raczej próbki umiejętnego jej wykorzystania. Tą, oraz drugą jego cechę, cenię najbardziej u bożyszcza brazylisjkich fanów. Jaką cechę? DYNAMIKĘ! Istna torpeda, uosobienie huraganu czy też prędkości światła... Pokazywali kiedyś mecz z kamery umieszczonej na boisku (równo z nogami zawodników), a wtedy można było zaobserwować zjawisko dotąd raczej nierozpowszechnione na dużą skalę, dynamikę. Przyszłość? Pytacie się o przyszłość, drodzy państwo, kiedy ta jasna i czytelna? Toż to kariera wróżona wielka, toteż możemy wszem i obec ogłosić, że Gauccho jest jednym z najlepszych (o ile nie najlepszym) zawodnikiem młodego pokolenia na świecie, który notabene marnuje się w słabym PSG, co jest w tym wypadku absurdem do potęgi, lecz to tylko taka mała moja końcowa dygresja, wzmianki niewarta.

Rui Costa: Były takie czasy, kiedy historia zataczała koło wokół jednego zawodnika, później zaś fortuna całkowicie się od niego odwracała i przez długi nie mógł znaleźć należytego miejsca wśród innych znakomitości piłkarskiego światka. Tak oto, po dłuższej przerwie spowodowanej słabszą grą możemy powitać wspaniałego zawodnika AC Milan - Rui Costę. W odniesieniu do niego, jedyne słowa, co targnąć się chcą na usta, to fenomen, geniusz, futbolowa ekscelencja i wiele, wiele innych. Może i nie posiada adekwatnej dynamiki w stosunku do Ronaldinho, acz i techniką mu wcale nie ustępuje. Widziawszy kilka meczów Portugalczyka, podpory i filaru reprezentacji, wytrzeszczałem oczy podziwiając jego nietuzinkowe zagrania. Umiejętność obsłużenia partnera, najczęściej prostopadłą piłką, oraz umiejętne radzenie sobie w zagęszczeniu pola są jego, według mnie, atutami, o których możemy mówić, że nie są nabyte, a wrodzone. Prawa noga jest nogą równie wspaniałą, jak lewa Denilsona czy Carlosa, o prawej Zidane'a nie wspominając. Dosyć zaawansowany wiekiem (koło trzydziestki bodajże) rządzi środkową formacją ofensywną włoskiego potentanta, świetnie dyryguje kolegami z ekipy, a że wiosen tyle - trudno, choć niezauważalna jest praktycznie słabsza wydolność u niego w porównaniu z dużo młodszymi kompanami! Kolejny z moich idoli, i niech piłka chlebem mu będzie. :)

Końcówka krótka. Jeśli tych zawodników NIE UWAŻACIE za piłkarskich magów, to chyba, przepraszam za wyrażenie, powinniście udać się ku najbliższej klinice w celu natychmiastowego leczenia. Naturalnie, jeśli opinia kogoś jest zupełnie inna niż moja, śmiało niech śle krótką polemikę popierając ją ARGUMENTAMI (wyważonymi!), a wtedy... a wtedy zobaczymy.

SLY