MUNDIAL I POZA NIM - DOORSHLAQ VS. SLY - część I

>>> Se-la-wi!:) Tak oto wnikliwie obserwując moje teksty, pisane dawien dawna dawniej :), przypomniał mi się ten o Mundialu. I nie tylko mi, o dziwo! O dziwo - bo po kilku dobrych miesiącach. Już myślałem, że wszyscy się ze mną zgadzają, osięgnęliśmy zamierzony consensus, a jednak nie! I chwała! Znalazł się bowiem osobnik, który wystosował odpowiednią polemikę na tenże temat. Cieszy mnie to bardzo, dawno z nikim nie prowadziłem jakichkolwiek konwersacji, pora więc bronić (lub zmienić) swego zdania i wygłosić co to inne sądy na pewne tematy. Jakoże artykuł praktycznie przecieka ironiczną formą od mego adwersarza, postanowiłem i ja (jakkolwiek by to się nie odbiło na poziomie tekstu...) przybrać formę daną. Autor pojechał sobie mocno nie tyleż z tekstu, co ze mnie, choć - naturalnie - za bardzo widoczne to nie jest. Hmm... iście ciekawy i efekciarski art piszę właśnie, w końcu już jakieś doświadczenie człowiek ma. Nie chwaląc się jednak (co może zostać notabene odebrane jako... patrzcie poniżej o "talentach") nie zapeszajmy. Zaczynamy więc! Na koniec tylko wspomnę, iż moją ulubioną sentencją i aforyzmem w tymże tekscie będzie "głupi byłem, no!". ;P Oznakowanie tekstu jest następujące: mój stary tekst normalnie na czarno, dopiski kolegi na czerwono, a moje dopiski do dopisków kolegi na niebiesko. :)

Wiem, że ten Twój tekst był pisany bardzo dawno, ale chciałem sprostować kilka błędów.

>>> Niezmiernie cieszy mnie Twa ingerencja i w tekst, i w moje zdanie. Sam się sprostuje w kilku miejsach i aż, na chwilę obecną, palę się ze wstydu, że takowe głupstwa człowiek wypisywał. Ale cóż - nie każdy jest doskonały, ino grzeszny. Ja mogę coś natomiast wyprostytuować oraz wypr... wyprin... wyprost... doprowadzić do poziomego pionu. ;P

TEN TEXT NA PEWNO NIE BEDZIE NUDNY - ZAPEWNIAM WAS, CHOC JEST DLUGI ! ALE LEPIEJ WSZYSTKO W JEDNYM NIZ SIE CACKAC W KILKU ARTACH ! !!!

Strasznie mnie wkurzało, że dawałeś za dużo wykrzykników i dużych liter. Na szczęście się poprawiłeś :)

>>> No ba. Aż człowiek kipi dzisiaj spoglądając z niechęcią spode łba na twory pisane niegdyś, onegdaj tak absurdalne, że aż po prostu z wielu względów odrzucające, dziś natomiast powodujące niesamowity niesmak. Bo, czymże jest, moi mili, tamten felieton, jeśli swoistym pokazaniem, jak nie powinno się pisać? Że co?! Że już niby się poddaje i przyznaje adwersarzowi rację? Nie, daleka droga, waszmości, daleka.

Pojechalismy na Mundial z wielkimi nadziejami, ze my to mamy szanse i takie tam.

Oceniając naszą grę na podstawie eliminacji, mogliśmy spokojnie dojść do ćwierćfinału.

>>> Od razu kropnijmy na finał, a co! I na to samo przeca wyjdzie. Po co tylko do ćwierćfinału, nie kalkulujmy, walka o mistrza jest godna nas, a my jej! Zaprawdę powiadam Ci, żeśmy może i wspaniali w eliminacjach, jednakże śmiem sądzić (co pewnie i wyjdzie mi za złe), że tak naprawdę z grupy raczej byśmy nie wyszli... Chociaż, stojąc z drugiej strony muru, właściwie jakowoż takie szanse były, niemniej nie przesadzajmy, oj nieprzesadzajmy.

W eliminacjach gralismy genialnie, duza zasluga olisadebe, ktory brylowal, ale teraz chyba sobie mysli, ze on geniusz pilki, co oczywista bzdura jest.

Olisadebe ma świetny start do piłki i jest skuteczny. Sprawia wrażenie nieco ociężałego, ale gdy ruszy, jest bardzo szybki. Polska potrzebowała takiego piłkarza, co widać dziś, gdy dostaje z Łotwą, a w meczach z San Marino i Nową Zelandią gole strzelają obrońcy lub pomocnicy.

>>> Pisałem te słowa w chwili, kiedy zawodnik ten przeżywał głębszy kryzys i nie mógł przez czas długi umieścić piłkę w siatce przeciwnika, co rzeczywiście, troszkę mnie drażniło i irytowało, przez co napisałem takie, a nie inne zdanie. Sprawa wrażenie bardzo ociężałego, niemniej trza podziwiać jego start do piłki - to raz. Z tego, co widzę obecnie, strzela bramki na zawołanie, więc może i przyda się reprezentacji? Cóż, bynajmniej nie mówiłem do końca prawdy, lecz i także się za bardzo nie myliłem.

Powiecie, ze to dzieki niemu wywalczylismy awans, a gówno prawda!

Ależ nie, to wszystko dzięki tym krasnolonym pierdoludkom. Oli zajmował tylko miejsce fenomenalnemu Juskowiakowi, dziś rezerwowemu ostatniej drużyny Bundesligi.

font class=sly> >>> Widzę, że takie gadanie praktycznie do niczego nie doprowadzi... Wcale nie twierdzę, że Juskowiak prezentuje jakąś fenomenalną formę, na tylę dobrą, aby znaleźć miejsce w jedenastce reprezentacji i, nawiasem mówiąc, nie brałem go W OGÓLE do wiadomości, że tąże fukncję mógłby pełnić! A gdzie tam mu na kadrowe szlaki, te dla niego wyjątkowo nieosiągalne, strome i trudne do przebycia, ot co! Niemniej czy Wichniarek (tak, wiem - dostał szansę i nic nie pokazał, czego wprost pojąć nie mogę, bo czy w Bundeslidze nie olśniewa formą? Gra jak z nut i jest zawsze jednym z lepszych zawodników Arminii...), tudzież kilku zawodników z młodzieżówki, Kuźba, nie zasługiwali na miejsce w kadrze? Dalej twierdzę, że Olisadebe katował przeciwników w sposób niemiłosierny, co oczywiście jest jego plusem, chociaż z drugiej strony, jeśli postawilibyśmy innego napastnika niż on, takie patelnie i też wpadłyby do bramki... Konstruowanie akcji polskiej reprezentacji kończyło się zazwyczaj tym, że albo Oli trafiał w sytuacji sam na sam, albo staczał heroiczny bój biegowy z ostatnim obrońcą, najczęściej wbijając go w ziemię, po czym padała niechybnie bramka, i to jego udział. Wpakować to i ja umiałbym to, co czarnoskóry zawodnik kadry Janasa...

Ja sie WSTYDZE TAKIEGO POLAKA ! TO NIE PO TO PILSUDSKI WALCZYL, MECZYL SIE, ZEBY WIDZIEC DZISIAJ CZARNEGO POLAKA [wlasciwie to nie widzi ;)] . JAK BY ON ZOBACZYL DZIS, KTO DLA NAS GRA POWIESIL BY SIE NA PEWNO !

Ja też chciałem się powiesić, gdy przeczytałem to, co piszesz. Więcej tego fragmentu komentował nie będę.

A ja tego nie skomentuje, bo... zobaczycie później.

DLA MNIE TO PORAZKA, ABY W KRYZYSOWYCH SYTUACJACH SCIAGAC CZARNUCHA Z NIGERII,

Trzeba było od razu napisać "asfalta", "bruda" i "bambusa". Piszesz, że wstydzisz się takiego Polaka jak Olisadebe. Ja wstydzę się takiego jak Ty. Nawet nazwę własnego kraju pisałeś małą literą.

Widocznie nie mam szacunku do czegoś, co mnie kompletnie rujnuje i nawet nie chce, abym napisał to z dużej, wręcz odwrotnie! Tamten tekst i tak pisany był w afekcie, więc i może się z Tobą zgodzę. Fakt, pisanie z małej litery nazwy kraju może i było lekką prowokacją, dziecinną, lecz tak naprawdę nie chciało mi się sięgnąć do shifte'a. :) Piszesz, że się mnie wstydzisz - a ja Ci powiem, że i ja siebie też, bo na tym polega samorytyczność własnej osoby. Czy w takim razie mam się zapaść pod ziemię? Tak? W takim razie, see you later, panowie - teraz macie nowego naczelnego.

KTORY NIE UMIE POWIEDZIEC ZADNEGO (!!!) SLOWA PO POLSKU - przepraszam, umie 'kurwa' powiedziec !

Dziwne, ja słyszałem, jak mówi po polsku. Może niedużo i nie za dobrze, ale mówi.

Dziwne, ja słyszałem, jak mówi po polsku. Może niedużo i nie za dobrze, ale mówi... Kiedy to pisałem, to umiał powiedzieć jedno słowo, które wpoili mu koledzy na boisku, poza tym zaś kompletne zero, ni to się od niego nie dowiesz nieczego, ni zrozumieć, co mówi, "zagraniczny analfabetyzm" - można by rzec... Teraz rzeczywiście klecić zdania - kleci, zrozumieć może i się da, niemniej ja pisałem tamtegoż arta jakieś 8 miesięcy temu, więc i róznica jest co najmniej kolosalna. Przez ten czas pobrałbym lekcję chińskiego i daję głowę, że nauczyłbym się. ;P
Tak wiec nie gralismy zle na eliminacjach

Graliśmy genialnie w eliminacjach.

... prawda, graliśmy genialnie. Na tyle genialnie, że gdyby dali nam taką, powiedzmy - Holandię, to wątpię, czy Stadion Śląski w Chorzowie wytrzymałby nerwowo po meczu... który RACZEJ byśmy dotkliwie przegrali. Fakt, gdybanie gdybaniem, w jednym rzędzie z sprawami rzeczywistymi i zaistniałymi postawić nie można, dlatego przyznam Ci rację. Graliśmy niekonwencjonalnie, tak jak pozwalali rywali, a śmiem twierdzić, że wyjątkowo byli oniż słabi.

ale to ze awansowalismy to dla mnie czysty przypadek i wykorzystanie sytuacji jaka akurat panowala.

Awans czystym przypadkiem?! Wywalczyliśmy go jako pierwsi w Europie!

To nie ma w tym przypadku żadnego znaczenia. Francja też wywalczyła mistrzostwo Świata cztery lata temu, co nie oznacza, że w następnym Mundialu również miała wygrać. I co? Jak to? Przegrała? Że co? Że mistrzowie świata? Panowie, troszkę dyskretniej, z dawką realizmu... A co awansu jako pierwsza drużyna z Starego Kontynentu i ten mój "przypadek" to dziwne jest, że kilku ekspertów w Polsce, jak Piechniczek, Strejlau czy daj Boże "oznajomiony" Tomaszewski sądzą zupełnie tak jak ja...

Poza tym chciałbym przypomnieć Sz. P. ekspertowi,

Przepraszam, że się wtrące, ale takie nikczemne i ironiczne ingerowanie w moją osobę wyjątkowo mi sie nie podoba, przeszkadza i irytuje. CHCIAŁBYM ZAZNACZYĆ, żem żaden ekspert, i tyle! Jeno fan, który próbuje wynurzenia swe przelać na klawiaturę, choć nie zawsze mu to wychodzi. W takim razie ciekaw jestem niezmiernie, co waćpan powiedziałbyś odnośnie Sz. P. "eksperta" Jana Tomaszewskiego...

że w kwalifikacjach do Euro 2000 jakoś nie szło nam z będącymi w bardzo głębokim kryzysie Anglikami i przeciętnymi wtedy Szwedami. Teraz mieliśmy o WIELE silniejszą grupę i wygraliśmy ją!

Dobitnie waszmość pokazuje potencjał polskiej piłki. Jeśli wtedy rzeczywiście (bo nie pamiętam dobrze, więc się nie wypowiem) Anglia aż taką słabizną była, a Szwedzi to przelotni amatorzy, czemuż awans nie przypadł nam?! Bośmy jeszcze słabsi, ot - cała filozofia. Co do grupy eliminacyjnej na MŚ, Boże - ratuj! Armenia? Fatalna Norwegia, nieumiejąca akcji składnej złożyć? Białoruś? Jezus, facet, nie nudź! Toż to piąta półka światowa! Czy Białoruś (która nie pozostawiła nam złudzeń ogrywając nas z łatwością dziecka 4:0. Nawet nie mówcie mi o tym, że nasi podeszli do tego meczu wakacyjnie, bo awans mieli w kieszeni... dbajcie o moje zdrowie, do szpitala mi nieprędko, a podobnych insynuacji znieść raczeej nie zniosę...) była kiedykolwiek jakimś potentantem w piłce Europejskiej (na tejże się skupię, o światowej mowa mi nawet nie przeszło przez myśl)? Armenia to rzeczywiśce same gwiazdy, pogrywają gdzieś w trzeciorzędnych ligach, ni to kopacz solidny, zero rzetelności, pozornie cienizna niesamowita, a tyle problemów sprawili, że hola! I pokopali jeszcze na dodatek. Jawna dyskryminacja Polaków przez potomków upadłego ZSSR? ;PP Już widzę narzekania za lat kilka, kiedy to taki waszmość wyjdzie, powie po nieudanych eliminacjach do ME w 2004: "Ale słabeusze, istny kretynizm!"... Aktualna grupa eliminacyjna do portugalskich boisk jest, dla mnie rzecz jasna, jeszcze słabsza niż na Mundial, a nasi, wbrew wszystkiemu, na przekór kibicom i siebie, przegrywają nie mogąc poradzić sobą z przeciętnymi aż do bólu Węgrami z masą "gwiazd". A tenże przeciwnik prezentuje w miarę adekwatny poziom do Białorusi czy Armenii... Hm, rzeczywiście - bardzo ciężka grupa, jeszcze lepsi rywale, nic tylko szlochać w kącie z miotłami i kablami. ;P (Sorry, Caleb...)

Rywali tosmy mieli z piatej polki swiatowej. Nawet do tej mozna by zaliczyc wtedy Norwegie. Otoz awansowalismy z kilku prostych przyczyn : NORWEGIA - wielkie klopoty w zwiazku, brak pieniedzy, co chwile zmiana trenerow, zawodnicy siedzieli na lawkach w klubach, wiec o powodzeniu nie moglo by mowy.

NORWEGIA - ta sama słabiutka Norwegia, która wygrała z Brazylią na MŚ '98. Ta sama, która nieźle prezentowała się na Euro 2000, gdzie nas nie było. Norwegia - pełna słabiutkich piłkarzy typu Solskjaer, Carew, Riise, Flo grających w podrzędnych klubikach typu Valencia, Manchester United, Liverpool czy Chelsea. Słabizna!

Ej, ale czegoś nie rozumiem. Co ma tutaj forma Norwegii z '98 do tej z '02?! Owszem, może i wtedy grali piłkę solidną, niemniej nie patrzmy w przeszłość, a zajmijmy się tym, co nas interesuje! Ja rozumiem, że trza dodać teraz męstwa i wartości polskiej drużynie, co wcale zaskakujące nie jest, ale bez przesady, nie tędy droga. Równie dobrze mógłbym powiedzieć "A Francja to ograła w '98 Brazylię..." - dziś natomiast reprezentacja nie spełnia wymagań i jest w słabej formie, to przeca niepodważalne, zgoła zauważalne i odczuwalne, poprzez media począwszy, na grze kadrowiczów kończąc. Nie szukajmy uszczęśliwienia na siłą, bo te do niczego nie prowadzi, najwyżej do zguby. Co do piłkarzy, może i nazwiska magię pewną posiadają, lecz sam przyznaj, prezentowana przezeń forma w eliminacjach wywoływała błogi uśmiech. Gdzie się podział nagle ten Flo, Carew, Solskjaer kiedy byli potrzebni?! Akurat wtedy niemożność strzelenia przez nich bramki była aż nadto widoczna, a kuriozum dodawało fakt, że bramek strzelili mało, a stracili od cholery.

UKRAINA -gdyby wygrali pierwszy mecz z Polska u siebie, widzielibysmy finaly w telewizorze. Za bardzo nas zlekcewazyli, ale trzeba spojrzec prawdzie w oczy : PILKARZY MAJA O WIELE WIELE LEPSZYCH OD NASZYCH ! Reszty nie bede omawial, bo to bieda jeszcze gorsza od Polski. No ale awansowalismy! [tu gromkie brawa]

Ukraina jest słabiutka w porównaniu z Polską! Jeden Szewczenko to jeszcze nic! A Ukraińcy nas nie zlekceważyli, bo byliśmy faworytami. A co do reszty naszej grupy - Walia to mocna drużyna, co udowodniła zwyciężając u siebie Włochów.

Raz na rok to i kura piernie, jak to się mówi. Żyjemy marzeniami, co irytuje w sposób równie dolegliwy, jak próba złapania Bin Ladena. Ukraina była słaba, cień fenomenalnej reprezentacji, czy tego widać nie było?! Ale niech Ci będzie, postawmy sprawę jasno i czytelnie, Polska była najlepsza, grała piękny futbol, cacy-glacy, ogółem harmonia i radość, już jesteśmy mistrzami Europy, grać nie musimy, niechaj federacja przyśle puchar, zwycięzca znany, po co więc rozgrywać turniej? Boże, jaka dobra ta Ukraina, nie? A Norwegię widziałeś? Dobrzy, nie? Dooooobrzy? Nooo...

Doorshlaq & SLY