NBA 2003

Uff! Pomału myślę, by się wycofać. Pewien fanatyk, którego ego jest większe niż zasób słów Wełęsy, coraz bardziej daje mi się we znaki. Niestety znosić go muszę, póki do AM pisuję. Jakoś to będzie. Dobra zacznijmy już wreszcie, bo czas na antenie się skończy. ;)

Szybki bieg, podanie, Michael Jordan przejmuje piłkę... Faul! Proszę państwa! Na pięć sekund przed końcem spotkania, co za mecz, co za widowisko! Coś nieprawdopodobnego, Micheal ma trzy rzuty, jeśli trafi... jego drużyna wygra Playoffy. Czekamy z niecierpliwieniem. Słychać buczenie na trybunach. Publiczność z Los Angeles jest wściekła! Shaq O’Neal łapie się za głowę, jak mógł tak postąpić pod koniec spotkania! Ale to jest już nie ważne. Teraz liczy się tylko Jordan i kosz. Czy rzuci, czy Washington Wizards uda się po raz pierwszy w historii wygrać Playoffy? Skupia się, patrzy na kosz i rzut... trafił!! Sędzia łapie piłkę, podaje znowu do Michaela. Jordan kozłuje piłkę, rzut i punkt! Już jest remis już wiadomo, że jeśli... Jordan nie trafi, to i tak będzie dogrywka. Michael ma piłkę, kozłuje, rzuca... odbiła się od tablicy, wpadła do kosza! Nie! Wiruje wokół poręczy!!! Wpadła! A więc jednak. Mamy nowego mistrza! Kibice szaleją, coś nieprawdopodobnego.

Tak można opisać atmosferę jaka krąży wokół całego NBA. Niedawno EA Sport wydała nową koszykówkę o nazwie NBA Live 2003. Jako, że poprzednia część nigdy nie trafiła na pecety, to wszyscy czekali tylko na czas kiedy nowa wersja w padnie w ręce, prosto ze sklepowych półek. Oczekiwania po tym tytule były wielkie. Każdy miał nadzieje, że NBA 2003 przebije wszystko to co pokazał poprzednik. Teraz mamy okazje przekonać się czy to nasze przewidywania się sprawdziły.

Graficznie NBA jest wręcz cudny. Już we wcześniejszych tegorocznych grach EA Sports grafika była bardzo dobra, ale to co nic w porównaniu z NBA 2003! Wspaniała gra cieni, detale dopracowane do maksimum. Grafika jest tak szczegółowa, że można dojrzeć tatuaż na ramieniu któregoś z zawodników. Mimika twarzy jest prawie że perfekcyjna. Po prostu cudo. W zasadzie każdy zawodnik w NBA się czymś różni. Podoba mi się również parkiet, widać na nim odbijające się światła i cienie. Oprócz tego warto wspomnieć o kibicach którzy żywo reagują na efektowne zagrania, wsady itp. Czasem słychać różnego typu wrzaski, oklaski gwizdy dobiegające z trybun. To dodaje klimatu całej grze. Dochodzi jeszcze niezła muza, którą możemy sobie posłuchać włączając menu. Jednak nie jest ona tak dobra, jak ta z przed kilku lat. Kiedyś w grach EA Sport faktycznie było co posłuchać (Robbie Williams, Blur, Fatboy Slim, Moby), teraz muzyka jest trochę inna i moim zdaniem mniej nastrojowa.

Nie tylko dźwiękiem i muzyką gracz żyje. Prawdziwy gierkoman ceni sobie przede wszystkim grywalność i klimat. Te dwa składniki, które tworzą prawdziwy obraz gry są w NBA dobrze wyważone. Widać to już na początku gry, kiedy to obok menu widać animowanego koszykarza, chwalącego się swoimi umiejętnościami. Poza nastrojowym menu trzeba pochwalić samą rozgrywkę. Jest ona ciekawa. Akcje podczas meczu są krótkie i widowiskowe. Przechodzenie z ataku do obrony trwa króciutko, co sprawia, że gra jest dynamiczna i ciekawa. Do tego trzeba powiedzieć, że cała rozgrywka wygląda przyjemnie dla oka. Bo czy jest coś cudniejszego niż wsad z obrotu O’Neala?

Panowie z EA Sport postanowili, że znowu pomieszają grę sportową z menadżerem i wyszło całkiem, całkiem. W NBA możemy opracowywać taktykę, przeprowadzać transfery, poczuć się prawdziwym trener. Dla tych co lubią standardowe typy rozgrywki znajduje się opcja sezonu, meczu towarzyskiego i paru jeszcze innych. Szczegółów nie będę zdradzał. Zagracie, to sami zobaczycie. ;)

Dla mnie NBA 2003 jest grą bardzo ciekawą, którą mogę polecić każdemu. To obecnie najlepsza koszykówka na rynku (w zasadzie jedyna). Jest to pozycja obowiązkowa dla każdego fana kosza, jak i gier sportowych. Panie i panowie, ruszajcie do sklepów!

Ti-mon