MKKS "GORZÓW" I KAJAKARSTWO

MKKS "Gorzów" to klub kajakarski w Gorzowie Wlkp. Uczęszczałam do niego na wakacjach, ale od roku szkolnego nie mogłam się wyrobić. Trenuje tam jeszcze moja kuzynka i mówi mi o wszystkim co się dzieje. Treningi mieliśmy (młodzicy) od poniedziałku do piątku, a juniorzy i seniorzy codziennie. Trenerzy szkolili nas bardzo ostro, abyśmy tak jak zawsze zdobywali wysokie notowania na zawodach. W MKKS`ie szkolili się tacy sportowcy jak: Aneta Pastuszka, Beata Sokołowska (A.Pastuszka i B. Sokołowska zdobyły na olimpiadzie w Sydney brązowy medal) i Rafał Głażewski (trzecie miejsce na Mistrzostwach Polski w 2000 r.).

Młodsza grupa (juniorzy) jeździła na zawody po Polsce i na Mistrzostwa Polski (moja koleżanka z klubu prawie na każdych zawodach zajmowała pierwsze miejsce w swojej grupie wiekowej i była też mistrzynią Polski), a młodzicy jeździli tylko na takie tam małe zawody po Polsce. Jedynymi zawodami, na których występowałam były zawody w Choszcznie (dokładnie nie pamiętam, ale chyba tam ;P) i w Gorzowie w innym klubie kajakarskim Admira.

Klub organizuje również obozy sportowe. Najczęściej kajakarze wyjeżdżają do Wałcza. Są też obozy bezpłatne pod namioty np. do Lubniewic.

A teraz trochę negatywnych stron klubu:

Gdy nie przychodziło się na treningi to trenerzy opierniczali zawodników za to, że olewają kajakarstwo. Wiem, że bardzo zależało im na tym by wypadać na zawodach bardzo dobrze, ale przecież nie każdy ma tyle czasu i zdrowia by codziennie (nawet w niektóre święta) łazić nad Wartę. Był taki przypadek w klubie, że najlepsza zawodniczka juniorów nie przychodziła na treningi, a potem przeniosła się do Admiry, bo jej trenerka ją nakrzyczała (ja bym na jej miejscu się nie przejmowała i trenowała dalej).

W MKKS`ie nie mieliśmy najgorszego sprzętu. Oprócz niektórych zepsutych sterów, połamanych kajaków i wioseł oraz nie dających się zapiąć kapoków to wszystko było OK. Jednym słowem dało się trenować :).

Kajakarstwo jako sport wymaga dużej siły, umiejętności utrzymywania równowagi i cierpliwości. Tego ostatniego po to by za szybko nie zrezygnować z treningów, bo się często wpada do wody (ja miałam dosyć ciągłej kąpieli w brudnej, śmierdzącej Warcie :\. Po prostu nie mam talentu do tego sportu.), bo się szybko nie może pływać, bo to za bardzo męczący sport. Trzeba tylko poczekać (czego ja nie zrobiłam ;] ),a umiejętności same przyjdą. Chyba, że ktoś straci chęci na trenowani i znudzi mu się to wtedy niech robi co chce. 

Na początku pływałam na "bączku", niewywracalnym kajaku, później zostałam zesłana na jednoosobowy kajak, po paru treningach pływałam z koleżanką na K2 (kajak dwuosobowy), jeszcze później nauczyłam się pływać na siodełku, no a potem siodełko i K2 razem. Na zawodach w Admirze płynęłam K2 na 1000m z moją kuzynką (chwiałyśmy się jak huśtawki :)) i zajęłyśmy piąte miejsce z dziewięciu, a potem był bieg na jedynkach w naszej grupie wiekowej, ale za późno zeszłyśmy na wodę.

Nie żałuje, że odeszłam. Myślę (niemożliwe, myślę :P), że i tak nic by ze mnie nie było. Jeśli ktoś z okolic Gorzowa (bo z daleka nie warto tracić keszu) jest zainteresowany trenowaniem kajakarstwa niech spróbuje swoich sił właśnie w MKKS "Gorzów" niestety przyjmują tylko osoby w wieku 11,12 lat ( to jeszcze jedna negatywna strona). Wszelkiego rodzaju pytania na temat kajakarstwa i klubu kierujcie do mnie.

Mayumi
(mayumi6@wp.pl)