Ostatnio zacząłem się zastanawiać nad tym kim powinien być tak naprawdę Mistrz Gry. Na pewno powinien być artystą (umownie osobą, która tworzy sztukę). Możemy w końcu przyjąć, że RPG to sztuka. Są, którzy powiedzą to od razu, bez zastanowienia, tacy którzy po dłuższych przemyśleniach przyznają temu rację, albo ci którzy stwierdzą, że RPG nie jest formą sztuki, bo mu się to określenie nie należy. Jeżeli więc rozstrzygnięte mamy, czym jest RPG możemy pójść dalej. Nie! Nie do kostek! Do roli Mistrza Gry w całym misterium tworzenia ww. sztuki.
Z jednej strony Mistrz powinien tworzyć sztukę jako "aktor". Jest to rodzaj sztuki bardziej ustawiony na nadawcę, a z drugiej powinien być "reżyserem", czyli ustawiony bardziej na odbiorcę. Zaraz wytłumaczę co te wszystkie dziwactwa oznaczają. W pierwszym przypadku MG tworzy sztukę dla siebie. Chce oddać swoje odczucia opisując świat, budując klimat i przygodę. To on jest najważniejszym komponentem jego sztuki, bo właściwie robi to dla siebie i swoich korzyści (jeżeli o takowych można mówić w przypadku sztuki). Jego celem jest wykrzyczenie tego co leży mu na sercu w formie mniej, lub bardziej przystępnej graczom - to go mało interesuje. Ważne jest, że ma możliwość oddania swoich uczuć. W drugim przypadku Mistrz Gry buduje całą fabułę pod graczy. To oni właściwie mówią na sesjach, a cała przygoda zbudowana jest tak, aby to gracze przekazywali przez nią swoje odczucia i przesłanie (podoba się, czy nie jeżeli zakwalifikowaliśmy RPG do sztuki owe musi mieć przesłanie). Mistrz daje im właściwie klimat i przygodę - nie martwi się o "przesłanie".
Oba te przypadki są jak zapewne zauważyłeś skrajnościami. Bardzo łatwo popaść w krzyczenie do ściany, bo właściwie tym jest przerost przesłania nad formą, kiedy to MG-a nie obchodzi, czy gracze go rozumieją, czy nie - to jemu ma służyć sesja i całe przedstawienie. Równie proste jest utracenie przyjemności w prowadzeniu. W końcu, kiedy przygotujesz tylko mapy, kości, karty i muzykę, no ewentualnie paru BN-ów sesja stanie się podobna do innych. Będzie bez przesłania, co w rezultacie sprowadzi ją do rozrywki dla Graczy, dla Ciebie zaś do papierkowej roboty. Rzecz jasna może Ci to sprawiać przyjemność i ten artykuł nie ma zadania negować któregokolwiek ze sposobów grania/prowadzenia. Ma on za zadanie zwrócić po prostu uwagę na fakt, że żadna skrajność nie jest dobra. W końcu MG i Gracze powinni się rozumieć, a MG przesyłać swoje, tylko w sposób przystępny dla Gracza. Przeżyłem obie formy. Tą, w której gracze wychodzili mówiąc: "o co chodzi?" i tą, gdzie w połowie sesji gubiłem się, bo właściwie przygoda nie miała większego sensu, poza wątkiem "uratuj księżniczkę". Nie przywykłem do moralizacji powszechnej i nawracania na racjonalizm, ale to chyba najlepsze co możesz zrobić. Nie popadać w żadną skrajność. Jeżeli grasz w W:M to pograj czasami w CP 2020 (hoho! Ale odskocznia!), bo zapewniam cię, że system straci swój urok po roku, czy dwóch - dla MG i Gracza. Miało być o roli MG-a, a tu wyszło "jak-masz-żyć-dobrze". Prawda jest taka, że powinno się grać tak jak się chce i olewać tego typu artykuły, bo to od Ciebie zależy jak i gdzie się bawisz i ile Ci to daje. Można czerpać rady, ale nie można się do nich stosować ślepo. - tą radę sobie zapamiętaj.
Przemek "TrOOl" Gliniecki