Opowiadania
Czytelników


Cykle

Inne

Online

POWRÓT DO
AM




 
 

:::: Rainman ::::

Wstępniak


Z kilku godzin w pociągu, w przedziale drugiej klasy, miejscu przy drzwiach skorzystać można w różnisty sposób - Posłuchać muzyki [szum i świst zza okien, rytmiczny stukot kół o szyny i piski przy hamowaniu biją najlepsze rockowe ballady] Zerknąć, co ciekawego w telewizji [szeroki ekran wcale nie naprawia sprawy - jednomyślnie i jakże monotonnie wszyscy bohaterowie łącznie z niskimi sosenkami, białą wieżyczką kościoła i psem łaciatym wracają tam, skąd ty przyszedłeś] Można poczytać, o tak, najlepiej poezję [ta liryka murów stacyjkowych ewoluująca miejscami w formy wizualnie atrakcyjniejsze, zwane, z węgierska chyba, graffiti...] Cóż jeszcze, można spróbować sił w teatrzykach, kabarecikach [pamiętać należy jednak, że ten pan w niebieskim uniformie wcale nie jest technicznym, a legitymacja, która za nic nie chce się odnaleźć to niekoniecznie błąd w scenariuszu]
A skoro już przy twórczej aktywności jesteśmy, to może by co napisać. Choćby jakiś drobny wstępniaczek...
I tu rednacz, który podejmuje taką decyzję popełnia katastrofalny błąd. Zapomina o zasadzie, która stoi w elementarzu zaraz pod (a czasem nad) kultowymi wieściami o kocie Ali. A brzmi ona "Nigdy nie pisz wstępniaka przed zamknięciem numeru"...

"Bo będziesz musiał piać raz jeszcze" - dopowiedziałem sobie już w myśli. I rzeczywiście - sytuacja, jaką zastałem po powrocie zmusiła mnie do powtórnego obmyślenia comiesięcznej odredaktorskiej wstawki....

Powzięty tydzień lub dwa wcześniej zamiar zakładał zastąpienie dwóch wstępów (właściwego i tego z 'Opowiadań Czyt.') tworem (albo i potworem) łączącym zalety obydwu. O wadach nie wspominajmy...
Stąd właśnie w tym właśnie miejscu miały nastąpić króciusieńkie charakterystyki zamieszczonych historyjek. W pierwszej "pociągowej" wersji poprzedzało je zrzędzenie i narzekania na posuchę w nowych tekstach. Uczciwie przyznaję - nie byłem jeszcze świadom tego, co się święci. Tekściarzom swoim rzutem na taśmę udało się mnie gwałtownie i do tego mile zaskoczyć. I ucieszyć.
Mam tu na myśli między innymi dwa opowiadania wysłane w odstępie czasowym kilkunastu minut ze skrzynek Novinhy i Military'ego (kolejno "Dzieci wojny" i "Memento") o charakterze wojennym, a raczej antywojennym. Oba bardzo podobne do siebie. Oba doskonałe.
Szerzej swoje możliwości zaprezentował nam Picollo w fantastycznie namalowanych obrazkach "Nie żałuj nic bracie.." i "Bogini Margaret"
Uwagę powinien, jak sądzę, przyciągnąć też tekst autorstwa BrightWich. Sami zobaczcie dlaczego...
Oprócz niej wypatrzyć zapewne zdołacie w kąciku kilka nowych nicków. Z obecności jednego jestem ogromnie zadowolony choć nie do końca trafne będzie nazwanie go "nowym". Mowa to o "legendzie AM" (choć sam wyraźnie sprzeciwiał się takiemu tytułowaniu) czyli o Donaldzie, który zaszczycił Opowiadania historyjką utrzymaną w typowym dla siebie stylu i klimacie. Zajrzyjcie konieczne.

Kończąc już swój comiesięczny monolog chciałbym podziękować osobie dzięki której chaos, jaki zastałem po powrocie z długawej podróży nie przerodził się w katastrofę. Człowiekowi, który z własnej inicjatywy postanowił pomagać mi w "obróbce" przychodzących opowiastek, dzięki czemu ten to numer doszedł do skutku. A na imię mu Puls aka Elpresidente (chyba częściej to drugie) Wielkie dzięki.

Dotarliście aż tutaj? Zuchy z was. W ramach nagrody coś wartego zapamiętania - adres kącika - storytellers@poczta.fm . Przydaje się. Naprawdę. Szczególnie, gdy zechcecie uchronić swoje opowiadanko przed destrukcyjnym wpływem zwierzątek kornikopodobnych....

A, jak pokazuje życie (i przykład naszych "etatowych kącikowiczów"), może okazać się, że naprawdę warto było / jest / będzie ...


Rainman


w w w . s t o r y t e l l e r s . p r v . p l