Opowiadania
Czytelników


Cykle

Inne

Online

POWRÓT DO
AM




 
 

:::: KataszA ::::

Tylko dla sentymentalnych...


Widnokrąg powoli się zawężał. Zaczynało brakować powietrza. Kolory stopniowo blakły. Wszystko bardzo gwałtownie zaczynało tracić wszelki sens. I chyba nikt nie zdawał sobie z tego sprawy.
Dźwięki powoli oddalały się, aż w końcu, ukradkiem, przestały do niej docierać. Siedziała skulona w swoim wielkim fotelu w bardzo niewygodnej pozycji. Przez żaluzje w oknie widać było białe popołudniowe niebo. Uniosła głowę spoglądając w sufit a wtedy po jej policzku stoczyła się mimowolna łza. Trwała tak w głębokim zamyśleniu przed oczami mając swoje pragnienia i sny.
Była na siebie zła za tę łzę - dowód jej wielkiej słabości i tchórzostwa. Sama siebie sprowokowała, dochodząc do wniosku, że nie zniesie dłużej tej strasznej presji, jaka na niej ciążyła. Nałożyło się wiele rzeczy. Jej, jak sądziła, przyjaciele nie kontaktowali się z nią już cały tydzień, mimo że nie dawała znaków życia. Ślepe, bezmyślne istoty. Nawet pod mikroskopem nie dostrzegliby ludzkiego cierpienia i nie pomogli nawet gdyby ktoś krzyknął im do ucha: "pomocy!!!" W nocy miała szereg koszmarów. Od bardzo dawna nic nie jadła. Jedna z najbliższych jej osób poprzedniego wieczoru zachowała się okropnie. Dręczyło ją przerażające poczucie winy, że nie wykonuje swoich obowiązków. Sumienie przypominało o tym jak zawiodła zaufanie najbliższych. Wspomnienia niepowodzeń w poznawaniu nowych ludzi nie dawały spokoju.
Jej ogólny stan był wynikiem tych właśnie wszystkich przykrych czynników.
Niebo za oknem stawało się szare aż zaczęło nasycać się coraz głębszą czernią.

Wsiadając do autokaru nic nie czuła. Wiał silny wiatr, było już zupełnie ciemno. Starała się nie myśleć. Wyglądała przez szybę. Z dużą prędkością cały świat przemieszczał się do tyłu. Wszystko: drzewa, pola, domy, lasy. Wszystko uciekało przed rzeczywistością, przed codziennością - jak ona.

Wysiadła sama jedna - tam. Wreszcie była u celu. W miejscu, gdzie wszędzie witały ją wspomnienia. Dawne marzenia, obrazy sprzed lat. W tym miejscu znała wszystko. I wszystko znało ją i cieszyło się z jej obecności. Od razu ruszyła wzdłuż szosy. Mimo, że była ciemna noc szła pewnie. Po kilku minutach skręciła w las idąc ścieżką, która była niewidoczna. Witało ją coraz więcej wspomnień. Zewsząd rozbrzmiewały śmiechy, szepty rozmów, czyjeś kroki w miękkiej trawie. Podobnie jak poprzednio nieomylnie skręciła. Teraz jej kroki wspaniale dudniły. Przeszła szybko na sam koniec pomostu i biorąc głęboki oddech usiadła. Nad nią otworzyła się cudowna kopuła nieba, cała usłana gwiazdami, czego nigdy nie mogła dostrzec w mieście. Jezioro było niesamowicie okrągłe i na żadnym brzegu nie paliły się światła. Nie było widać też żadnych łódek, widocznie wędkarze mieli tej nocy coś lepszego do roboty.
Otaczały ją cudowne odgłosy nocy. A właściwie ta jedyna, niepowtarzalna nocna cisza, zauważalna jedynie poza miastem. Po dłuższej chwili trwania w niczym: nie myślenia, zaczęła na nowo wspominać. Osiem lat temu, na tym pomoście... dwie świeczki, butelka taniego wina, pewna wspaniała osoba i Rozmowa. I spełnienie. I szczęście. To samo miejsce, taka sama ciemność, ale... Tamta rzeczywistość, tamte marzenia i pragnienia, tamte lęki, tamto szczęście już dawno nie istniały. Nie mogły. Stały się jedynie pewnym doświadczeniem w niej. Tylko w niej. Nikt inny na świecie nie zrozumiałby sensu tamtej nocy, nikt inny nie mógł tego pamiętać i wspominać. Już nie. Siedziała tam dalej wspominając słowa, gesty, myśli. Uśmiechnęła się, gdy przed oczami stanęło jej zakończenie tamtej nocy. Z jej strony bezsensowne, okropne, kompromitujące, żałosne, absurdalne. Ale jednocześnie przepełnione szaleństwem, głupotą, śmiesznością młodości. Ten uśmiech był jak cudowne zaklęcie. Nagle wszystko stało się wspaniałe. Doznała oczyszczenia. Doceniła, zrozumiała... Niebo zaczęło jaśnieć, a ona nie przestawała się uśmiechać. Odrzuciła całą gorycz, pozostało tylko piękno. W niej i w całym świecie. Szepcząc "dziękuję" do duchów przeszłości wstała i ruszyła w drogę powrotną.
...


KataszA

asztaka@gazeta.pl


w w w . s t o r y t e l l e r s . p r v . p l