- Dzień dobry panie Wacku. Co się panu stało, że ma pan takiego siniaka na karku?
- Byłem u lekarza, bo mam łupież. Zalecił mi nacierać włosy wodą toaletową. Nacierałem, nacierałem, aż mi deska sedesowa spadła na kark...

------------------------------------------------------------------------

 
Mały wielbłądek pyta:
- Mamo, dlaczego mamy garby na plecach, a koniki nie mają?
- Bo w garbach gromadzimy wodę. Dzięki temu możemy 3 tygodnie nic nie pić gdy idziemy przez pustynię.
- Aha... A dlaczego my mamy takie futerka na kopytach, a koniki nie mają?
- Bo jak idziemy przez pustynię, to gorący piasek nie parzy nas w nogi przez te futerko.
- Aha. Ale mamo, po cholerę nam to wszystko, skoro my mieszkamy w ZOO?

------------------------------------------------------------------------
 
Przychodzi lokomotywa do lumpeksu.
- Czego sobie pani życzy? - pyta ekspedientka.
- Ciuch... Ciuch... Ciuch...
------------------------------------------------------------------------
 
Przeczytaj poniższy tekst na głos: 

W wysuszonych sczerniałych trzcinowych szuwarach sześcionogi szczwany trzmiel bezczelnie szeleścił w szczawiu trzymając w szczękach strzęp szczypiorku i często trzepocąc skrzydłami. 

...polski jest piękny...
 
------------------------------------------------------------------------
 
Wychodzi rano baca przed chałupę, i ospale wykrzykuje:
- Góry moje kochane, jakieście wy som pikne!!!
A echo z przyzwyczajenia odpowiada:
-...mać ...mać ...mać
 
------------------------------------------------------------------------
Baca jest sądzony za zabójstwo turysty, ale się nie przyznaje.
Sędzia pyta:
- No, jak to było, Baco?
- Ano nijok. Siedziołek se na przyzbie i strugałek osikowy kołecek.
A ten turysta siad se kole mnie i zacoł jeść cereśnie. I co zjod, to mi pesteckom trach!!! w oko. A jo nic, ino se strugom ten kołecek. A on znowu zjad i trach!!! mie pesteckom w oko. A jo nic i dalej strugom... A on zjad łostatniom >cereśnie,
rzucił mi torebke pode nogi, wstał i tak niescęśliwie sie potknął, że upadł na ten kołecek, com go strugoł. I tak, panie, coś ze 30 razy...
 
------------------------------------------------------------------------
Wykład z zoologii. Jak zwykle w pierwszych rzędach Panie w ostatnich Panowie.
Profesor wygłasza tezę
- Szanowni Państwo należy bowiem zauważyć, iż byk może mieć do 50 stosunków dziennie.
Z pierwszych rzędów unosi się ręka
- Czy mógłby Pan profesor powtórzyć tak by ostatnie rzędy słyszały ?
Profesor powtarza. Z ostatnich rzędów podnosi się ręka:
- Panie profesorze, a te 50 razy to z jedną krową czy z wieloma ?
- Oczywiście, że z wieloma !
Z ostatnich rzędów podnosi się ręka:
- Czy mógłby Pan profesor powtórzyć tak, by pierwsze rzędy zrozumiały
 
------------------------------------------------------------------------
Ksiadz i rabin mieli zderzenie czołowe. Kiedy opadł pył - masakra. Samochodów właściwie nie ma... Z jednego wysiada rabin, lekko potłuczony. Z drugiego ksiadz parę siniaków... Patrzą na siebie - na samochody - niedowierzanie...
Rabin mówi do księdza
- to niemożliwe, że żyjemy...
Ksiadz:
- no właśnie - to musi być znak od Szefa...
Rabin:
- tak, to znak od szefa, żebyśmy się wreszcie pogodzili.
Ksiadz:
- tak, koniec waśni między religiami...
Rabin (wyciaga piersiówke):
- napijmy się, żeby to uczcić.
Ksiadz wziął butelkę, pociągnal parę łyków i oddał rabinowi. Rabin zakręcił i schował.
Ksiadz:
- a Ty ????
Rabin:
- a ja poczekam, aż przyjedzie policja!