*** Peja: "Random" ***


Masz turliny są zadymę, prawdę będę głosił spontaniczne masz okłosi. Atak ponawiam na brutalna złapię karę. Złapię cię za moment i zdobędę bazarę. Sprowadzony do parteru przytrzymam cie parę sekund. Pora na duszenie, czy wytrzymasz na bezdechu? Ate! Sędzia przerywa znam komendę, poprawiam czarny pas, który niebawem zdobędę. Mów do mnie mistrzu bo od tego nie odejdę. Mam przyzwyczajenia, nawyki ich nie zmienię. Z dumą się obnoszę, jeśli przegram to docenię. A na razie prowadzenie poszarpana tudota. Ono na to na podium. Wiaram w siebie i Boga. Tak było 10 lat temu, teraz z mikrofonem dla ludzi podczas dżemu. Ate zmieniam na podest, skład sędziowski na didżejów. I nadal walczę, uruchamiam wyobraźnię. Minął czas młodzieńczy i sen o olimpiadzie. A ja na tym podkładzie przypominam że jestem i nie tylko lekki jestem, także kanonadą słów, chcesz coś mówić to mów mistrz powrócił ma się zdrów. Konsekwentnie zamykałeś przede mną każde drzwi, jak mogłeś przypuszczać, że zabraknie mi sił, a tu pokłady energii w jednej chwili uwolnione teraz my jesteśmy górą, zdecyduje co wybiorę. Podkłady nie dla mnie myślisz, że gadasz z baranem, nikt z was nie przypuszczał, że otworzę drzwi taranem. Jestem dumny z bycia emce, nie ukrywam, że mam talent, wykorzystam go w pełni pomimo wad i zalet. Bliżej mi do króla z inspiracją na asa z jokerem stworzę parę. I kilka przechwałek w głowie mam poukładane, na ławę nie zejdę nawet gdy dostanę karę. Rezerwowy zemnie żaden, ja rasowym napastnikiem. Czuję w sobie straszną falę, widzisz mnie na piedestale? I słusznie się chwalę cudze znamy swoje walę. Pokerowe mam rozdanie już przegrałeś parbolbanie. Kolejny raz zakręty zna rap dawno ono nato. Jak akcję terminator nic nie poradzisz na to. Możesz tylko nazwać szmatą. Wtedy gotuj się na bitwę, rymy lub starcie fizyczne. W strachu bełkoczesz modlitwę. I nie dasz nam rady i tak dla zasady pokażę ci że głowę mam nie od parady. Pokażę ci jak w moim wykonaniu zabrzmią słowa, tylko ja jeden potrafię tak artykułować. Wyraz dżwięko naśladowczy ono na to pej zobacz, posłuchaj i się przybij i przestań dyskutować. To ono na to Peja rapu polskiego nadzieja, przełożenie emce na polskiego wodzireja. Odebrana ci nadzieja na zwycięstwo znasz ten temat? Marzą ci się zyski, sława teledyski, ile sprzedasz z promocją dwóchkoła jesteś bliski? Powiem ci jedno kurwa nic nie znaczysz dla mnie. Chciałbyś tworzyć niezależnie byś wyglądał bardzo marnie. Peja ka szukuj zapadnię, pętla mocno zaciśnięta, powtórz modlitwę, weź żarliwie się przeżegnaj. Masz ostatnie życzenie, wszystko o co poprosisz poza jednym ocaleniem. Nie masz szans, a me sumienie pozostaje bez zmian, jest nie czułe na twą zgubę i przegraną jak rubel stoisz blisko w kantora. A tu zmora wolnostylowa szkoła. Egzekucję czas wykonać. 10-9 do zera, mniej nawet. Tyle się dla mnie liczysz, ty, twój podkład i alfabet. Mam więcej mocy, więcej pary, więcej sił i zalet. Ekspresja nie balet napisało nowych zasad. Wciąż nie ułożony inteligent bez szkoły. Z posmakiem pemeriady bez skazy typu zdrady. Bez przesady wraca potworna pewność siebie, więc nie montuj barykady z marszu wszystko rozjebię. Z marszu rozpierdolę wszystko każdy zna moje przezwisko, które zwycięstwa jest blisko i nie każdy tu gra czysto. Jak nawał wiśniowy skałdu druga połowa mocny jak żołądkowa po której destrukcja hotelowa, lampka raz uruchomiona samoczynnie już nie skona.


Nadesłał: Tasior