Chciałbym was na poczštek ostrzec, że tekst jest chaotyczny i w ogóle dziwny, a swe typy w każdej kategorii (poza okładkš roku) zmieniałem po kilka razy, więc może się go czytać dziwnie. Dziękuję. |
Bezbożny rok 2002 minął zdecydowanie pod znakiem death metalu. Na ten gatunek muzyki był (i jest) taki szał, że aż strach. Jeżeli chodzi o black metal to nie było zbyt wielu okazji do świętowania. Na samym początku roku płytę wypluli z siebie Immortal, później Arcturus, Black Dawn, Khold, Ragnarok, gdzieś pod koniec Rotting Christ, Satyricon, Enthroned i Limbonic Art, z polskich kapel Besatt czy Crionics, ale na prawdę w porównaniu do tego, co działo się w death metalu jest to prawie nic. Większość zespołów black metalowych powróci jednak w roku 2003 (napewno Darkthrone z nową płytą i Mayhem z wielką niespodzianką). Jak już mówiłem na scenie death działo się bardzo wiele, wyszło kilka taaakich płyt, głównie w USA, które mają szansę stać się klasyką, Nile wypluli z siebie coś niesamowitego, Hate Eternal też, Immolation trzyma wysoki poziom, Incantation jak zwykle nie zawiodło, Internecine to zabójczy debiut, Excommunion też są świetni jak na debiut, słowacki Contempt nagrał świetną płytę, polski Azarath rozpieprzył (co prawda pod koniec 2001, ale chyba jednak większość ludzi załapała się na tą płytkę na początku 02), Anima Damnata też są zajebiści, takie przykłady można mnożyć w nieskończoność. |
Bardzo dużo wysypało się także różnego rodzaju debestofów i koncertówek, głównie dwupłytowych oraz boxów, specjalnych kolekcji, wydań z bonusami oraz dvd. Niektóre z takich wydań są naprawdę ciekawe, jak chociażby świetna koncertówka dwupłytowa, dwuwideowa, dwukasetowa lub dwudividiowa koncertówka Iron Maiden z Rock In Rio. Koncert ten mimo pewnej małej wady (a konkretnie dogrywania refrenów) jest naprawdę wspaniały, żeby rok stracony nie był na świat wypuszczone zostało także pudło zawierające trzy dwupłytowe albumy Maidenów, papirus oraz kielich z Eddiem. Miałem okazję trzymać to w rękach (a, że kosztowało 333 złote to tylko trzymać) i muszę powiedzieć, że wygląda okazale. O swych fanach nie zapomniały także Kredki i w poprzednim roku wydali dwa dwupłytowe wydawnictwa. "Lovecraft & Witch Hearts" był to debestof zawierający także niepublikowane lub trudnodostępne nagrania (jak np. wyrąbiasty cover Ironsów), oraz limitowaną koncertówkę "Live Bait For The Dead", na drugiej płycie której znalazły się... a jakże! Niepublikowane, lub trudno dostępne nagrania. Dumne Burgery nie były dłużne Angolom i także wydali coś od serca - mroczną jak corne knieje koncertówkę o kształcie trupiej czachy. Swój debestof wydali także Norwegowie z Satyricon, niestety nie załapałem się na niego, gdyż nie przedstawiał dla mnie aż takiej wartości by wydać na niego pół bańki. Boxy stały się wręcz plagą, nowego Manowara można było dostać w pudle, także Marduk wydał box z płytami, kasetami video oraz innymi duperelkami, wyszło pudło zawierające wszystkie płyty Limbonic Art na winylach, chyba także Emperora zbeszczeszczono =) w ten sposób, a nasza kultowa Metal Mind Productions bez zgody muzyków, wydała też takie cuś Behemothowi. Yeah! Pojawiło się też na naszym bezbożnym świecie parę reedycji starszych płyt, np. "Slaughter Of The Soul" At The Gates (tak dla jaj akurat także, tylko troskę wcześniej sobię ją nabyłem w wersji bez bonusów). Ponownego wydania doczekały się także pierwsze płyty Venom i muszę powiedzieć, ze była to jedna z rewelacyj tamtego roku - taki "Black Metal" w wersji z bonusami ma 20 utworów, a "Welcome To Hell" 22!!! Wszystko to wydane w takim fajnym kartoniku, co fachowo zwie się "wytłaczany slipcase". To jest totalna rewelacja! Jeżeli chodzi o jakieś dziwaczne wydawnictwa rok ten okazał się bardzo zacniusienki. |
Ten rok upłynął także pod znakiem bluźnierstw, Szatana oraz rzeczy, które nagrane zostały bardzo dawno temu. Dopiero co niedawno każdy band chciał grać coraz bardziej technicznie i bajerancko, a teraz wręcz nietaktem stało się nie granie prostego, chamskiego i bezpośredniego grzańska. Venom, Beherit, Hellhammer, Sodom, Blasphemy czy Sarcofago (zwałszcza na polskiej scenie) stali się bogami i idealnymi wzorami do naśladownia. Najdziwniejsze w tym wszystkim jest to, że prawie każda kapela, która wydała płytę mniej więcej w tym stylu była bardzo dobra. Witchmaster i "Masochistic Devil Worship" cudo, Warhammer zajebicie, Anima Damnata razem z Throneum super, nowy Unleashed masakruje, zespołów takich było dużo więcej. Każdy pod niebiosa wychwalał wódkę, dziwki i zło. Nie wiem jak dla was, kochane metale, ale dla mnie bomba. |
Ogólnie rzecz biorąc mieliśmy co czytać w tym roku. W Katowicach pismo konkurujące w branży pism rozrywkowych z Dobrym Humorem - "Metal Hammer" jak zwykle dostarczyło kilku niezłych atrakcji w postaci ciekawych artykułów, doskonałych recenzji oraz pasjonujących wywiadów. Nasz polski Cosmopolitan - "Mystic Art" też zapenił czytelnikom parę minut śmiechu. Pomijając to, że pismo metalowe nie powinno mieć papieru, który nadaje się do czasopism typu Playboy oraz pstrokatych kolorków idealnych dla Pani Domu albo Bravo Girl, ale pisanie z najwyższym podnieceniem o kapelach power metalowych, dawanie plakatów takich mrocznych jak corne knieje hord jak Rhapsody czy Nightwish czy chciażby żałosne pojedynki słowne Nergala z Szubrychtem wołają o pomstę do nieba. Czasopismo to ratują płyty komplicayjne na których znajdzie się zawsze kilka ciekawych utworów i niektóre ciekawe wywiady czy recenzje. Ostatnim z trzech najoficjalniejszych pism jest Trash'em All prowadzony przez mrocznego szamana cornej magyi - Mariusza Kmiołka. Jezeli chodzi o wywiady czy niektóre recenzje stoją oni na bardzo wysokim poziomie i jest co poczytać, jeżeli chodzi o np. wstępniak Mariusza Kmiołka to można go przecież nie czytać, listy od czytelników czy skrzynka kontaktowa, tak samo jak w Metal Hammerze dostarczają zawsze najwięcej radochy i śmiechu z głupoty ludzi. Na przykład "Ponownie tam wchodzę, chwila ,zawachania, odwracam się, ale czuję tylko pogardę, idę dalej... w krainę mroku i ukojenia", no jakby nie patrzeć koleś jest mistyczny jak corne knieje. Ten anons był świetny, chociaż było nawet i kilka lepszych, ale nic nie przebije tego tekstu, nigdy w całym mym swoim życiu, nawet czytając wywiady z Burzum nie spotkałem się z równie kretyńskim tekstem. "Jestem wojownikiem mroku. Kocham noc - jej zwierzęta, tajemnicę, magię. Jestem uzdolnionym paranormalnie wampirem energetycznym praktykującym czarną magię. Nie jestem całkowicie człowiekiem... Poznam istoty podobne" Woow, ręce opadają, ludzie sa kurewsko głupi... Wracając jednak do Trash'em Alla, pan Kmiołek wpadł na pomysł dodawania do swojego czasopisma, płyt, które wydała jego Empire Records lub na które wytwórnia ta ma licencję. Pomysł świetny, pierwszy taki numer to była całkowita rewelacja, Excomunnion i Contempt to naprawdę świetne zespoły, drugi numer "zaskoczył" nas singlem Vader oraz dobrym Dissinterem, w trzecim numerze doczekaliśmy się totalnej klapy w postaci tragicznego Solar Dawn oraz lepszego, lecz trochę nudnego Runemagick, czwarty numer to już powrót do rewelacyjnych płyt, gdyż na trybucie dla Morbid Angel skupiły się takie bandy jak Angelcorpse, holenderski Centurian, Vader, Zyklon czy brazylijski Krisiun! Lost Soul z kolei to totalny killer i szalenie ciekawa kapela, na dodatek bardzo oryginalna! Następny numer był już nudniejszy i szczerze mówiąc odpuściłem go sobie, natomiast następny numer zapowiadał się bardzo ciekawie w kończu Crionics to miała być rewelacja a Esquarial podobno są niesamowici. Prawda jest jednak taka, że Esquarial mimo dużych ambicji są przeciętni a tym bardziej Crionics, mają ileśtam ciekawych pomysłów, lecz cała płyta nuży jak cholera. Ogólnie rzecz biorąc pomysł dodawania dwóch płyt do magazynu był bardzo dobry i z pewnością przysłużył się do wzrostu popularności Strasza. Mógłby jeszcze Kmiołek wstrzymać swego rumaka pisząc wstępniaki, Yatteringów zostawić w spokoju a swych kochanych metali przestać obdarzać miłością, ale w końcu dziwny jest z niego chłop, nie? Tak przedstawiały się czasopisma "oficjalne" za którymi stoją mroczne jak corne knieje firmy, dużo lepszy poziom trzymały natomiast mniej oficjalne czasopisma. Wolfpack jak zwykle szokował, i dostarczał zajebistej rozrywki na długi czas i stawał się coraz popularniejszy, i popularniejszy, i popularniejszy aż w końcu mr.Jaszak doszedł do wniosku, że dostaje za dużo bielizny od swych fanek i postanowił zawieśić działalność tej doskonałej gazetki. Na jego gruzach powstało czasopismo Bad Taste, którego niestety jeszcze nie miałem w łapskach, ale szykuje się rewelacja. Na przykładzie Wolfpacka można dojść do dziwnego wniosku : czemu duzo mniejsze pismo posiada dużo lepszą oprawę graiczną itp. od wszystkich pism "oficjalnych" razem wziętych? Następnym doskonałym czasopismem było debiutujące w tamtym roku "7 Gates Mega-Sin". Muszę obiektywnie i subiektywnie przyznać : każdy z trzech numerów 7 Gates był czymś po prostu doskonałym, wywiady przeprowadzane przez Marcina Hilarowicza są tak zajebiste do czytania, że aż strach. Tacy kolesie z Trasha powinni się pouczyć troszkę jak robić wywiady od Marcina. Pismo jest także świetnie wyważone jest i death i black i podziemie i duże kapele, jest nawet dział o bootach! To jest dopiero czasopismo! Polecam wam wszystkim, jest naprawdę doskonałe! 7 Gates - synonim doskonałej gazetki, pokłonik!!! A webziny? Na rockmetal.pl i metal.pl nie dzieje się prawie nic ciekawego, na Multum In Parvo boję się wchodzić, gdyż stoi za nim bardzo mroczny człek, www.rock-n-roll.prv.pl jest zupełnie nie w moim klimacie, www.muzyka-am.prv.pl niestety w większości ma bardzo niski poziom, Zin Hell Eternal jest tak chujowy, że aż bardziej się nie da a na dodatek jego szef ma ksywe Skrzypor. Istnieją chyba tylko dwa webziny, na które mozna wejść i się nie przestraszyć. Zajebiście profesjonalny i stojący na wspaniałym poziomie Masterful Magazine oraz Necrobobsledder. Prymitywny jak cholera ale za to fajnie się czyta te "artykuły" Necroboba i jego mrocznych jak corne knieje kolegów. |
W tym roku okładki stały na bardzo wysokim poziomie, prawie każdą płytę zdobił jakiś interesujący cover. Pragnął bym wyróżnić kilka okładek, które wywarły na mnie największe wrażenie. Niesamowite wrażenie zrobiły na mnie okładki płyt Excomunnion, Incantation czy Thy Primordial. Ale od kąd zobaczyłem pewną okładkę od razu wiedziałem, że zostanie okładką roku. Uważam, że jest to jedna z najlepszych metalowych okładek jakie pojawiły się w ogóle. Jej efekt jest poprostu porażający i niesamowity, coś fantastycznego i niesamowicie chorego. Jest to okładka nowej płyty Wurdulak "Severed Eyes Of Possession". Zdeycydowanie nie miała sobie równych w tamtym roku. |
Nie jest to z pewnością Crionics, boże broń. Ta nachalnie reklamowana rewelacja polskiej sceny i kultowa od debiutu jak Decapitated, kapela jest po prostu średniawo-nudnawa. Z Polskich kapel mam dwa typy na debiut roku, albo Azarath albo Anima Damnata. Sam nie wiem, która z płytek mnie bardziej zmasakrowała, chyba jednak raczej Azarath i to jemu przyznaję zaszczytny tytuł debiutanta roku wg. nieświętego Księcia Palownika - pana trwogi. Ale jeżeli się będziecie czepiać, że niby Azarath wydali płyte w roku 2001, to możecie przyjšć, że debiutem jest Anima Damnata i będzie spokój. Jeżeli chodzi o zagranicę to sytuacja jest cholernie prosta, debiutantem roku zostaje Internecine i nie ma gadania. Na drugim Contempt, na trzecim Excomunnion. |
Może podzielę tę kategoryję na kilka podkategoryj, okyj? Najpierw skoncentruję swe corne siły na gitarzystach, gdyż akurat tu nie mam zbyt wielkiego problemu w wyborze najlepszych. Gitarzystą roku, jeżeli chodzi o ekstremalny metal zostaje Erik Rutan. Nie uważam by był on lepszy od Treya Azagthotha, ale Morbid Angel milczą a Erik napierdziela w struny w Hate Eternal i gościnnie w Internecine po mistrzowsku, więc mu się należy. W mniej ekstremalnym metalu chciałbym wyróżnić genialnego Andyego La Rocque, za to, że ciągle gra tak wspaniale jak kiedyś. Jako najlepszego gitarzystę z Polski, wybieram pana obsługującego gitarę prowadzącą w Lost Soul - Jacka Greckiego. Świetnie koleś gra i już. Perksuistów zagranicznych też wybrać bardzo łatwo, bo grają oni zdecydowanie lepiej niż inni perksusiści =) (znowu mają pecha panowie z Morbid Angel, że nie nagrali niczego nowego, gdyż wtedy by było wiadomo, że perksusistą roku został by Sandoval) A więc krótko powiem, że ci goście to Derek Roddy (Hate Eternal i Internecine) oraz Tony Laureano (Nile i... Internecine). Nawalają w te bębny tak, że aż strach człowieka nachodzi, czy to nie zstąpił na ziemie kilkuręki bóg Siva. W Polsce też mamy takiego jednego co nie stroni od butelki i gra fenomenalnie na garach. Właściwie to on jest już "klasa światowa". Mowa oczywiście o Inferno, który w Behemoth i Azarath masakruje, ale w Witchmaster po prostu masakruje, urywa głowę i kopie leżącego! O basistach będzie krótko... Ekstrema - Jared Andersson (Hate Eternal, Internecine), klasyczne klimaty - Steve Harris (Jak nie wiesz, to jesteś pedałem) i Hal Patino (King Diamond), Polska - oczywiście Novy (Behemoth, Dies Irae, Devilyn). O wokalistach możnaby powiedzieć więcej, gdyż wiele jest stylów śpiewania, ja je dziele na czysty i nieczysty, tak żeby było fajniej. Czysty - to oczywiście zwykły śpiew, falset oraz krzyk w stylu Tomka Zabójcy, nieczyty to oczywiście skrzeki, growle, charkoty, bulgotanie itp. Zagranicznym wokalistą śpiewającym czysto powinien być oczywiście King Diamond, ale nie będzie - bo zawsze mu świetnie szło. Powinien być nim także Bruce Dickinson, ale nie będzie bo dogrywał w studiu refreny, nie zostanie nim także koleś z Rhapsody bo jest gej. Tytuł ten dostanie natomiast kolega, który ma świetny, męski głos, dysponuje fantastyczną techniką i poprostu czaruje - Garm z Arcturusa. Jego wokale na "The Sham Mirrors" są po prostu dosknonałe. Z wybraniem zagranicznego wokalisty nieczystego mogą być pewne problemy. Nie mogę się zdecydować, czy bardziej powalają mnie wokale Corpsegrindera na "Gore Obssessed", Erika Rutana na "The King Of All Kings" czy Tompy Lindberga na nowych płytach Lock Up i The Crown. Co prawda chodzą mi po łbie inne nazwiska i ksywy wokalistów (np. Ross z Immolation), ale jednak tamtych trzech zrobiło największe wrażenie. Nie mnie to osądzać, gdyż niegodnym pocałować w czubki trzewików, tych zacnych rycerzy, ale jako że Linberg ma za krótkie włosy, a Corpsegrinder za grubą szyję wybiorę Erika Rutana. W Polsce wybiorę jeno wokalistę śpiewającego nieczysto, gdyż myśląc o normalnych, polskich wokalistach przychodzi mi do głowy tylko wokalista tarnowskiego zespołu Personel, a to jest metalowe podsumowanie. Polskim wokalistą "nieczystym" zostaje w roku 2002 Adaś Darski, zwany mrocznie Nergalem, za to, że jego wokal jest bardzo jadowity i charakterystyczny. Myślę, że nie da się pomylić go z innym wokalistą. Tak oto kochane metale wybór muzyków roku mamy za sobą, klawiszowca nie wybieramy, bo klawisze w metalu są niepotrzebne. |
Dwa zagraniczne zespoły najbardziej zasłużyły się poprzedniego roku, muzycy tych zespołów charowali jak popieprzeni w studiu, pisali muzykę aż im się zwoje mózgowe zaczęły prostować i machali łbami na koncertach tak, że zwoje te z powrotem poskręcały się, tylko tym razem dla odmiany w poczwórne spirale i we wszystkie strony. Nazwy tych wandalskich hord przewijały się w tym niemiłosiernie długim, nudnym i przeczytanym w całości tylko przeze mnie i redaktora naczelnego tekście wiele razy - HATE ETERNAL i NILE. Jest dokładnie tak jak napisał HerrHil, oba te zespoły są równie genialne, grają ten sam gatunek muzyki a zarazem zupełnie inaczej. Po prostu cód, miód i flaki katolików. W Polsce też można wyróżnić dwa równie dobre zespoły, z których obu słucha się z najwyższą masochistyczną przyjemnością, a jednak grające zupełnie inaczej - WITCHMASTER i LOST SOUL. Uważam, że te dwa Polskie zespoły to absolutna czołówka światowa. Muzycznie, tecnicznie, aranżacyjnie lepiej stoją oczywiście Lost Soul i mimo, że są cholernie brutalni to jednak nie rozpierdalają tak całego otoczenia i wszystkiego innego tak jak Witchmaster. Obiektywnie patrząc lepszy jest Lost Soul, a całkowicie subiektywnie Witchmaster, ale oba cenię tak samo mocno. |
Jestem takim pozerem, że aż bardziej nie mogę więc postanowiłem przyznać też nagrodę o mrocznej nazwie "Hity z Satelity". Po prostu wybiorę pięć najfajniejszych kawałków jakie me uszy usłyszały w tym roku, bez podziałów na Polskę i wiat Cywilizowany. A więc od miejsca pištego : Lost Soul "To The New Light" - fantastyczny szybki i brutalny utwór z niezłš liniš melodycznš (co nie znaczy, że jest pedalsko-melodyjny jak In Flames czy co) ; Arcturus "Kinetic" - Arcturus akurat chyba przyzwyczaili, że produkujš wietne, melodyjne kawałki. Na dodatek Garm ma wietny głos i w ogóle jest prawie że Elvis Presley, wietny kawałek ; Rotting Christ "Under The Name Of Legion" - jest to wieńczšcy płytę "Genesis" utwór, jest długi i naprawdę przepiękny, cudownie mroczny i ma zajebisty refren ; Unleashed "Mrs Minister" - to zapatrzenie Unleashed w Venom popchnęło tych wesołych Szwedów do robienia ciekawszych, bardziej chwytliwych i po prostu hiciarskich kawałków, do tej pory nie wiem czy na miejsce drugie nie zasługuje bardziej "Don't Wan To Be Born", ale icie zerżnięty z Venom tekst przesšdził, że to jednak Mrs. Minister zajmie honorowe miejsce 2. A najlepszym utworem roku zostaje... "Raped" Destöyer 666. Przyznaję się, żem chuj i jeszcze nie nabyłem całej płyty tego bandu (po prostu żem kurwa jej nigdzie nie widział jeszcze, ale tylko zobaczę to będzie moja), ale muszę przyznać, że "Raped", który usłyszeć można było na składance Metal Hammera, to najlepszy kawałek jaki słyszałem w tym roku - zaczyna się wietnym interkiem, kopie w morde jak sto tysięcy diabłów, ma zajebistš linię melodycznš i okraszony jest jednym z najlepszych riffów, jakie słyszałem. Jest po prostu doskonały, rzšdzi! |
W tej kategorii mam wielkie problemy, bo jak do kurwy nędzy taki ktoś jak ja zdołałby porównać ze sobą nowego Nile, nowego Kinga Diamonda i dajmy na to Rotting Christ. Więc może drogą eliminacji wybierzemy jedną płytę? Można by spróbować. King Diamond - fantastyczna płyta, no ale nie jest tak dobra jak pierwsze trzy, za to i za to, że jest na tej płycie za dużo klawiszy nie uznam ją za płytę roku. Rotting Christ - świetna płyta, wręcz fenomenalna, lecz po długim czasie katowania jej w kółko zaczyna się dostrzegać pewne niedociągnięcia a pewne miejsca mogą nawet troszeczkę nudzić, więc płyta roku to być nie może. Arcturus - na początku porównując ją do nowego Rotting Christ przegrała, teraz już wiem, że próbę czasu (nie taką długą, ale zawsze) wygrała. Jestem pewien, że jest to zdeczko lepsza płyta niż "Genesis", ale też nie mogę wystawić jej płyty roku. Immolation - świetna, klasyczna płyta death metalowa. Bez głupich udziwnień, które mogą denerwować po prostu czysty death metal zagrany w swoim, charakterystycznym stylu (te długie, instrumentalne sekwencje!). Niestety nie jest to płyta roku, choćby dlatego, że nie przebiła jednak fanomenalnego "Close To A World Below" czy jeszcze lepszego, genialnego "Failures For Gods". Nile - wietna, fantastyczna, oryginalna, doskonała płyta, wcišgnęłš mnie na długo i jest tak samo dobra jak nowy Hate Eternal, i obie te płyty dostajš u mnie zaszczytny tytuł płyty roku. W Polsce też zostały nagrane świetne albumy. Azarath "Demon Seed" był po prostu fenomenalny, split Anima Damnata/Throneum też był wprost cudny i ukradł mi z życia parę ładnych chwil, Zośka Behemotha wcale nie przyniosła wstydu ani zespołowi, ani bohaterom kultowej skąd inąd książki "Kamienie Na Szaniec". Te trzy płyty niesamowicie mi się podobały (dobry był jeszcze Dissinter i w miarę fajny był nowy Vader), ale nie są płytami roku. Uważam, że w Polsce w tym roku nagrano dwie równorzędne, wspaniałe, różniące się od siebie bardzo, ekstremalne płyty - Lost Soul "Ubermensh (Death Of God)" i Witchmaster "Masochistic Devil Worship". Nie potrafię wybrać tej lepszj, więc obu przyznaję tytuł płyty roku! |
Nie mam zamiaru napisać akapitu myśląc realistycznie, powiem tylko jakie mam nadzieje na rok następny. Myślę, że jeżeli marzenia me by się spełniły to wiele osób słuchających prawdziwego metalu by było bardzo szczęśliwych. Po pierwsze mam nadzieję, że skończy się moda na dodawanie do death metalu jakiś melodii, słodkich klawiszków czy zmniejszanie agresji. Mam nadzieje, że skończy się moda na In Flames, Children Of Bodom i inne Solar Dawny. Bardzo wielu ludzi rzyga na samo hasło "melodyjny szwedzki death" i mam nadzieję, że skończy się wysyp podłych kapel z tego nurtu. Oczywiście nie mam nic przeciwko szwedzkiemu death metalowi jak Grave, Entombed, Unleashed, Dismember czy w ostatecności At The Gates, ale naprawdę dużo bardziej podchodzi mi jego brutalniejsza forma zza Oceanu i życzę sobie i innym ludziom o podobnych gustach, żeby takie kapele znikły. Mam też wielką nadzieję, że zespoły black metalowe, które zbłądziły jak Mayhem i zaczęły udziwniać swoją muzykę powrócą do grania brudnego, paskudnego black metalu. Mam nadzieję, że pojawi się więcej tak fantastycznych debiutów jak Internecine i Excommunion, grających brutalny death metal, że Hate Eternal, Nile, Immolation, Incantation, Morbid Angel i tym podobne zespoły z czołówki nie stracą impetu i nagrają nowe, jeszcze brutalniejsze płyty. W końcu mam nadzieję, że zespoły grające w starym stylu jak Witchmaster, Throneum, Anima Damnata czy Ritual carnage przetrwają i nagrają jeszcze bardziej prymitywne, złe, ohydne i masakrujące płyty. W końcu mam wielką nadzieję, że wszystkie zniewieściałe kapele power metalowe i debilne zespoły nu metalowe, a w szczególności Slipknot, znikną z powierzchni ziemi raz na zawsze AMEN!!! |
OKŁADKA ROKU - WURDULAK "SEVERED EYES OF POSSESSION"
ZESPÓŁ ROKU - ŚWIAT : HATE ETERNAL oraz NILE ; POLSKA - WITCHMASTER oraz LOST SOUL HITY Z SATELITY : 5. LOST SOUL "To The New Light" ; 4. ARCTURUS "Kinetic" ; 3. ROTTING CHRIST "Under The Name Of Legion" ; 2. UNLEASHED "Mrs Minister" ; 1. DESTRÖYER 666 "Raped" PŁYTA ROKU - ŚWIAT : "THE KING OF ALL KINGS" HATE ETERNAL oraz NILE "IN THEIR DARKENED SHRINES" ; POLSKA : "MASOCHISTIC DEVIL WORSHIP" WITCHMASTER oraz "UBERMENSH (DEATH OF GOD)" LOST SOUL |