*** Ozzy Osbourne - "Blizzard of Ozz" ***


Blizzard to pierwsze solowe dokonanie pana Ozza po tym jak został wyrzucony z Black Sabbath. Płyta jest genialna, wspaniała, cudowna, piękna, narkotyczna, heavy. Słychać tu wyraźną różnicę pomiędzy Black Sabbath [poprzedni zespół Ozza, komponował w nim głównie Tony Iommi - gitarzysta] a Ozzim solo. Na tym albumie wszystko jest bardzo ozzy, muzyka jest naćpana i przepita i dzięki temu taka wyjątkowa.

Tak więc na blizzardzie znajdziemy 9 wspaniałych heavy metalowych kawałków ze świetnym głosem mistrza i świetnymi solówkami Randy Rhoadsa. Ten facet był cudowny [chodzi mi tu o Randyego], naprawdę szkoda że niema go już wśród nas - żywych [?] . Do najlepszych kawałków zaliczyłbym świetnie otwierający album "I don't Know" - szybki i melodyjny kawałek z fajnym zwolnieniem gdzieś w środku i ponownym przyspieszeniem, następnie mamy "Crazy train" - chyba najlepszy kawałek z płyty - wspaniale brzmi gitara pana Rhoadsa i ten refren... coś wspaniałego. Następnie nr 5 Suicide Solution - ciężki i jakiś taki mroczny kawałek, jednak nie umywa się on od numeru następnego czyli Mr. Crowley. I tu składam pokłon mistrzowi ciemności czyli Ozziemu, to jest poprosu piękne... najpierw świetne intro na klawiszach, które przechodzi w wspaniały okrzyk ozziego: "Mister Crowley, what went on in your head ?" to jest wspaniałe. I tak do końce płyty. Naprawdę polecam wszystkim, nie tylko fanom Black Sabbath.

Cudo, kult i chwała Ozziemu. Polecam wszystkim lubiącym dobrą muzę [Palownik też mógłby posłuchać...]

Ocena: 9/10


© HardcorE <mathejasoft@wp.pl>