Siedzę sobie tak przed kompem i przeglądam numery KM-u w celu przeczytania czegoś o albumiku Linkinów (zgadnijcie którego) a tu nic! Lipa!
Przez to zarzuciłem [Hybird Theory] i słucham. Gdy płytka przestała się kręcić a sąsiedzi walić w rury i drzwi - pomyślałem (tak, mi też to się zdarza)... ,,a może to ja napiszę tę reckę?"
I stało się. Macie możliwość poczytania najprawdopodobniej pierwszej recenzji [HT] (prawdopodobnie, bo jak wiadomo txty ukazują się w KM-ie jakieś dwa miechy po wysłaniu:-(.
Po włożeniu krążka do wieży i przyciśnięciu mitycznego ,,play" usłyszymy Papercut - fajny ostry utwór jak na początek mówiący o szaleństwie w umyśle. Drugi jest coverem - niestety nie mogę sobie przypomnieć kogo. One Step Closer (bo o nim mowa) został ogłoszony nieoficjalnym hymnem Ozzyfestu z roku 2001. Nic z resztą dziwnego skoro Chester Benington wykonał go w sposób nadzwyczajny. Trójka zarezerwowana została dla With You. Tutaj Mike nieźle wspomaga Chestera swoimi umiejętnościami raperskimi. Czwartym z kolei jest Points Of Authority... całkiem, całkiem kawałek.
No! Następnego utworu nie muszę chyba nikomu przedstawiać. Panie i nie panie - Crawling. Jest to bardzo dobra pozycja dla fanów ostrego grania. Gdy go słucham to czuję się jakbym był w innym świecie. Cha! Runaway stoi na równie wysokim poziomie... cóż jest po prostu piękny! Super gra na gitarkach i ten wokal Chestera. Następny to By Myself, fajny i wogóle, gdyby nie te wstawki Beningtona - chyba z lekka przesadził. Błagam nieeee! Tylko nie In The End! Chociaż mi się bardzo podoba ta ballada, to gdy ten teledysk został puszczony w mediach miałem urwanie dupy, bo pół klasy (głównie dziewczyny) chciało pożyczyć ode mnie płytę Linkin Park, choć wcale ich wcześniej nie lubili. Ba! Wręcz nie znosili ,,tych krzykaczy"!
Ale to koniec moich lamentów, wróćmy do tematu. Myślicie, że Chester nic już lepiej i ciekawiej nie zaśpiewa? To posłuchajcie A Place For My Head. I co? Szepcze, wrzeszczy, śpiewa i ogólnie cacy. Forgotten (10 kawałek) można porównać do opowiadanego przez kogoś mitu, tyle że głośniejszego. O Cure For The Itch napiszę tyle, że to pokaz możliwości MC-a i nic niestety więcej. Na koniec został Pushing Me Away, idealny na zakończenie porządnie nagranego albumu.
Tera podsumowanko. Teksty za zawartość merytoryczną dostają 10. Po pierwsze jest to piękna liryka, po drugie tak zaśpiewane, że można ich słuchać i słuchać (zresztą podobnie jak La Masquerade Infernale Arcturusa). Riffy całkiem niezłe, perkusja też i nawet rap. Ogółem najlepszy album nu-metalowy jaki do tej pory powstał.
Ocena ogólna: 9+/10