± DIES IRAE 'Immolated' ±
Dies Irae chyba nie jest zbyt znaną kapelą wśród czytelników KM'u, jeśli jej nie znacie to nic, ale powinniście znać takie osobowości polskiej sceny metalowej jak Mauser, Docent, Hiro i Novy, to właśnie oni tworzą ten projekt. Jak wiadomo Mauser i Doc to filary Vader, Hiro to lider krakowskiego Sceptica i gitarzysta wspomagający na koncertach Decapitated, a teraz mój cichy bohater tej płyty, a raczej głośny, według mnie jest to najlepszy polski basista, a także król growlingu. Jak wiadomo Novy poza grą w Dies, ma swoją kapelę a nazwa iście diabelska jest powiadam Wam-Devilyn, no i pyka na czterech strunach jeszcze w Behemocie.
Zacznijmy od tego, że na początku lat '90 gdy Mauserowi nie śniła się gra w Vaderze założył swoją własną, było to właśnie Dies Irae, później zwerbowano go w szeregi Olsztynian no i zabrakło jakoś czasu Maurycemu na Dies, jednak stara miłość nie rdzewieje i Mauser wykorzystał czas wolny Vadera skumał się z Docem, Novym i Hiro i reaktywował zespół. Płytę wyprodukował Szymon Czech, nagrań dokonano w Selani, na płycie znajduje się 9 utworów + 2 gówniane elektroniczne przerywniki, które spreparował Docent (sorry chłopie, ale zajmij się tym co ci wychodzi najlepiej czyli graniem na perce).
Gdy wydano płytę, a był to rok 2000, krytycy, twierdzili, że i owszem dobry warsztat, ale to drugi Vader, wg. mnie to gówno prawda, poza "galopującą" perkusją Doca, Vadera tu jak na lekarstwo. Kompozycje są utrzymane w szybkim tempie, ale jest też mnóstwo zwolnień no i naprawdę zajebistych solówek. Najjaśniejszym punktem płyty jest ostatni utwór Lion of Knowledge do którego zresztą nakręcono teledysk, ten kawałek jest wolniejszy od innych, co nie znaczy, że słabszy Novy swym wokalem rozpierdolił mnie na kawałeczki to samo Hiro ze swoją solówą. Tak wogle to ten utwór znajduje się u mnie na liście ulubionych piosenek niezmniennie od dwóch lat obok Dunkelheit itp.
OCENA:7+/10
Uruk-Hai