Zespół: Dark Funeral
Album: "Diabolis Interium"
Wydawcy: No Fashion
Rok wydania: 2002
Ilość utworów: 8
Czas trwania: 36:22'
Ocena: 8-
Z Dark Funeralem zetknąłem się dość wcześnie. Po pierwsze - mój kumpel ze szkoły nosił ich koszulkę od 5 klasy podstawówki, po drugie - przeglądając płyty w Media Markcie w poszukiwaniu Emperora natknąłem się na tę płytę, po trzecie - zobaczyłem ich teledysk w TV. Ponieważ będąc w ww. sklepie płyty Ishana i reszty się nie doszukałem, a strasznie mnie korciło żeby coś kupić, to wydałem pół bańki na Dark Funerala. 

Na pierwszy rzut oka widać, że płyta jest... "satanistyczna" :). Na okładce mamy demona w pełnej krasie: z rogami, z kolcami, na dodatek przeżartego przez jakieś robactwo. Logo Dark Funerala to tradycyjnie: pentagram + odwrócone krzyże. Mówiąc krótko, okładka w sam raz się nadaję na postraszenie księdza na lekcji religii. Po otwarciu pudełka możemy sobie popatrzeć na członków zespołu w pełnym rynsztunku: makijażach, ćwiekach i cholera jeszcze wie czym.

Walory estetyczne odłóżmy na bok i zajmijmy się tym co najważniejsze, czyli muzyką. Ta natomiast jest typowo "szwedzka". No, ale w końcu jak mają grać Szwedzi :) ? Ci w odróżnieniu od Norwegów nie stawiają nigdy (chyba) na klimat i nastrój, a na szybkość i siłę. Może najnowszy album "Pogrzebowców" nie jest tak ekstremalnie szybki, jednak na pewno "wyprzedza" większość Norwegów. Matte Modin po garach nawala jak z Kałasza, Dominion z Lordem Ahriman'em ścigają się chyba, kto szybciej potrafi "jeździć" po strunach, a w rytm tego wszystkiego, gardło do granic możliwości zdziera sobie Emperor Magus Caligula (fajna xywa). 

Choć by się wydawało to dziwne, bo przecież powyższy opis wskazuje na co innego, ale płyta jest całkiem... melodyjna. Nie jest to ściana dźwięku jak na "Battles In The North" Immortala, ja bym to nazwał bardziej jako jazgot. Tego jazgotu natomiast mamy trochę ponad 36 minut, co stanowi średnią czasu trwania płyt w tym gatunku. Album stoi na stosunkowo wysokim poziomie, wszystkie utwory trzymają klasę. Jeśli już bym musiał na siłę wyróżnić jakieś to będą to: "The Arrival Of Satan's Empire" (za całokształt) i "Goddess Of Sodomy" (za te odgłosy rżniętej niewiasty :)).

I coż mogę powiedzieć na koniec? Jeśli jesteś zwolennikiem gry na zasadzie "szybciej, mocniej..." to nie ma się nad czym zastanawiać. Bierz i kwita. Jeśli natomiast Szwedzki Black Ci nie podchodzi, bo wolisz nastrój i hmm... mróz, śnieg itp. to lepiej weź coś np: Immortala.


Lord of Gondor