*** Decapitated - "Winds Of Creation" ***
ZESPÓŁ : DECAPITATED
PŁYTA : "Winds Of Creation"
WYTWÓRNIA : Wicked World/Earache
ROK WYDANIA : 2000
SKŁAD ZESPOŁU : Sauron - wokal, Vogg - gitara, Martin - bas, Vitek - perkusja
OCENA : 7+/10
Jest to prawdopodobnie najmłodszy zespół death metalowy na świecie, gdy panowie zaczynali w 1996 roku mieli po 15, 13 lat (!). "Winds Of Creation" to pierwsze pełnometrażowe wydawnictwo chłopaków z Decapitated. Znajdziemy tu dobry, techniczny, nieco przestrojony i masywny death metal. Członkowie kapeli to wykształceni muzycy (po szkołach muzycznych), a w Ameryce okrzyknięto ich "nadzieją death metalu".
Płyta zawiera 8 autorskich kompozycji (niektóre znane już z demówek) i cover Slayer - "Mandatory Suicide", który w wykonaniu Decapitated brzmi cholernie masywnie. Pierwszy utwór - tytułowy "Winds of Creation" od razu uświadamia nam co znajdziemy na całym albumie. Szybkie blasty, świetne riffy w wykonaniu Vogga, miażdżący bas i niski, gardłowy wokal. Dalej mamy "Blessed" z przyzwoitymi, dość melodyjnymi riffami i zabójczą sekcją perkusji. "The First Damned" czyli trójeczka ma naprawdę dobre, wkręcające tempo. Na pewno fajnie wypada na koncertach, zachęca do pogowania i mieszania betonu :). "The Eye of Horus" to jeden z moich ulubieńców na albumie. Wstęp jest jak huragan, niszczy wszystko (to dzięki tym blastom). Fajny początek ma też utwór "Nine Steps". Taka niby solówka na perce i ten rytmiczny riff pod koniec, który strasznie mi się podoba (musicie to usłyszeć).
W sumie nie jestem fanem zbyt nowoczesnego grania, które prezentuje nam Decapitated. Usłyszałem gdzieś, że kapela to następcy Vadera i dlatego załatwiłem sobie tę płytę. Polecam ortodoksyjnym deathmetalowcom. Uprzedzam też, że zwolennicy starej szkoły death metalowej (Obituary, Napalm Death) mogą się rozczarować.
©
Sla†an
2003