*** Decapitated - "Nihility" ***
ZESPÓŁ : DECAPITATED
PŁYTA : "Nihility"
WYTWÓRNIA : KOCH
ROK WYDANIA : 2002
SKŁAD ZESPOŁU : Sauron - wokal, Vogg - gitara, Martin - bas, Vitek - perkusja
OCENA : 6-/10
Co można powiedzieć o tym albumie ? Na pewno, że jest szybki, brutalny i techniczny. Tylko dlaczego technika dominuje ? Perka nie brzmi tak jak na poprzednim wydawnictwie "Winds of Creation". Już wcześniej coś mi nie pasowało, ale teraz jestem pewny, że stopy są grane przez maszynę. Mój kolega powiedział o Decapitated, że nie lubi kapel w których "nie ma perkusisty". Gitary też coś dziwnie ryczą, pewnie je przepuścili przez komputer. To duży minus dla kapeli. A mimo wszystko cały świat docenił chłopaków, stali się sławni w USA. I to tak szybko, a Veder sporo się namęczyli, żeby ktoś ich tam docenił. No cóż takie czasy. Trochę zjechałem chłoptasiów, ale to moje zdanie i możecie się ze mną nie zgodzić...
Mimo wszystko na "Nihility" jest kilka dobrych utworów. Na przykład jedynka - "Perfect Dehumanisation" ma ciekawe riffy i mordercze blasty (czuć automat), które wprowadzają w swoisty trans. Nawet da się wyłapać jakieś solówki, które są niczego sobie (przynajmniej tego nie przerasowali PCetem). "Nihility (Anti - Human Manifesto)" też jest spoko i działa na umysł. Trochę pokręcone i połamane partie gitar i klasyczna, sleyerowa solówka. Może słyszeliście "Spheres Of Madness", ponieważ dali to na cedeku dołączonego do pewnej, znanej gazety o metalu. Świetnie spierdolony kawałek. Przez prawie cały utwór ten sam blast, brzmiący jak pralka w czasie wirowania. Ja dziękuje za takie granie. Tak ma wyglądać przyszłość death metalu ?
"Nihility" jest nieco monotonne i nudzi się szybciej niż poprzedni album. Chłopaki przeholowali z automatyczna perką i prze strojem gitar (to ma być death, a nie neo metal). Mimo wszystko można płyty posłuchać, ale po pewnym czasie i tak odpalicie starego, dobrego Vadera z czasów "De Profundis".
©
Sla†an
2003