![]() |
Zespół: Burzum Album: "Burzum" Rok wydania: 1992 Ilość utworów: 8 Czas trwania: 37:54' Ocena: 8 |
| Zespół
Burzum i jego jedyny muzyk - Count Grishnackh nigdy nie należeli do moich
ulubieńców. Owszem, muzykę Vikernesa lubię, słucham jej i cenię,
jednak nie darzę nie wiadomo jakim kultem. Po prostu - solidny zespół
grający bardzo dobrą muzykę, jednak nie genialną; przynajmniej dla
mnie.
Pierwszy pełny album Norwega został wydany w roku 1992 i jest uważany za kamień milowy w historii muzyki Black Metalowej. Dość znacznie wyróżniał się spośród innych produkcji tego typu. Nie była to ściana dźwięku kosząca wszystko i wszystkich, nie przygniatała swoim "ciężarem". Muzyka Burzum jest czymś wyjątkowym. Grishnack ma tak charakterystyczny wokal, że nie sposób go pomylić z kimś innym. Nie jest to typowe darcie ryja, ani skrzek. Ja bym to nazwał jako opętańczy wrzask człowieka któremu się przypala którąś z części ciała, lub obrywa się go na żywca ze skóry. Tego się nie da określić słowami, po prostu trzeba usłyszeć. Muzyka natomiast jest dość prosta, nie są to rozbudowane partytury, a jednak ma w sobie to "coś" co przyciąga i przez co się nie nudzi po dwóch przesłuchaniach. Perkusja nie pędzi jak oszalała, nadaje tylko rytmu. Gitara także wyróżnia się z tłumu, gra tak jakoś... wysoko. Jeśli chodzi o to jak ta płyta oddziałuje można to nazwać jednym słowem - dołuje. Jest cholernie depresyjna i smutna. Varg swoim wokalem pokazuje jak bardzo tęskni do czegoś, jak mu jest źle z jakiegoś powodu. W pewnych momentach Grishnackh wydaje z siebie dźwięki nie do opisania, coś jakby (airgh!! :) i tak kilka razy). Na płycie znajduje się osiem utworów, z czego trzy reprezentują tzw. dark ambient. Nie wiem, może jestem jakiś tępy, ale do mnie one nie trafiają. Łącznie album trwa tyle, ile inne propozycje z tego gatunku, czyli niecałe 40 minut. Co mogę powiedzieć na koniec? Są ludzie którzy Burzum nienawidzą (za Euro), ale są także, którzy go kochają. Ja nie należę raczej do tych pierwszych, gdyż twórczość Mayhem bardziej do mnie trafia. Nie da się jednak zaprzeczyć, że twórczość Vikernesa w dużym stopniu wpłynęła na rozwój Blacku, tak więc ósemka będzie odpowiednią oceną dla tego albumu. Ten album po prostu trzeba posiadać. |
|