*** Behemoth - "Zos Kia Kultus" ***



ZESPÓŁ : BEHEMOTH
PŁYTA : "Zos Kia Kultus"
WYTWÓRNIA : Mystic Production
ROK WYDANIA : 2002
SKŁAD ZESPOŁU : Nergal - gitara/wokal, Inferno - perkusja, Havoc - gitara, Novy - bas
OCENA : 10/10


O kurwa !!! Taka była moja reakcja po pierwszym przesłuchaniu albumu i to nie dlatego, że mi się nie podobało. Po prostu myślałem, że po "Thelemie. 6" (która jest naprawdę zajebista) Behemoth nie jest w stanie zrobić czegoś co mnie zaskoczy. "Zosia" (pieszczotliwe zdrobnienie :)) brzmi bardzo masywnie, świetne gitary (jako nowość chłopaki użyli 7-strunówek), miażdżący bas Novego i jak zwykle rozpierdalająca wszystko dookoła perkusja Inferno (nawet Docent z Vader wymięka :)). Moim zdaniem album trochę zalatuje ostatnimi dokonaniami Morbid Angel. Może dlatego, że Nergal i spółka grali z nimi trochę koncertów, ale mi to nawet odpowiada ;).
"Zos Kia Kultus" to 12 kompozycji, z czego dwie to takie niby interka ("Hekau 718" i "Fronicatus Benefictus"). Płytę rozpoczyna utwór, który od razu przypadł mi do gustu - "Horns Ov Baphomet". Jakieś regulowanie radia i gość mamroczący pierdoły, a później fajny riff i "mrobidowa" solówka pod koniec. Dwójeczka "Modern Iconoclasts" ma ciekawe tempo, strasznie wkręca i zachęca łeb do napierdalania o podłogę i ta równiutka praca stóp Inferno, a przejścia po centralach hmmm miodzio !!! Trzeci kawałek jest taki sobie - ponieważ fajnie brzmi tylko wstęp, ale czwóreczka mnie zabija. Moimi zdaniem numer jeden na płycie. Oczywiście mowa o "As Above So Below", w którym monotonne gitary wżerają się w uszy jak kwas (ha nie wierzysz, a podkręć dźwięk na maxa i lej na sąsiadów jakby się przypierdalali :)). Wielkie brawa dla Nergala za wściekłość z jaką drze japę (czy wspominałem, że moim zdaniem Nerguś to najlepszy wokalista w Polsce ?). Ogólnie cała płyta jest niesamowita, ale trochę się zawiodłem na utworzy tytułowym."Zos Kia Kultus" rozpoczyna się takim sobie motywem stukanym na werblu, jakoś mi się to skojarzyło z niesamowicie chujowym ostatnim albumem Mayhem...chyba niektórzy wiedzą o co chodzi hehe :). Coś ciekawego dzieje się też w "Typhonian Soul Zodiac", mianowicie chłopaki przypomnieli sobie czasy "Gromu" i użyli klaska...
Reasumując jeżeli podobają ci się ostatnie dokonania Behemotha to "Zosia" cię nie zawiedzie. I niech spierdalają na drzewa pojeby co mówią, że: "kapela się sprzedała" albo: "Behemoth gra to co jest modne" (jakby tak było to Nergal dorwałby gramofon i pierdoliłby jakieś głupoty o zielsku ;)). Ludzie opanujcie się ! Ja lubię Behemoth zarówno z czasów "Sventevith" i "Grom", jak i teraz ("Satanica" i "Thelema 6."). A cały "Anti - Behemoth Front" niech się jebie (rozumiem, że Nergal to ładny chłopak, ale wasza homoseksualna miłość do niego nie ma sensu... :)). Behemoth rządzi i niszczy, Nergal rozwala uszy skrzekogrowlem (czy jakoś tak) i solówkami, Inferno garami robi trzęsienie ziemi, Novy to wirtuoz basu (gra z nimi kawał czasu, a w wkładce piszą, że jest gościem ? dziwne), a Havoc też sobie nieźle radzi z wiosłem.
Warto jeszcze wspomnieć coś o oprawie graficznej płyty. Okładka przedstawia Nergala (znowu ;)) z doklejonym ryjem kozła, ale wewnątrz wkładki znalazłem Matkę Boską z...nie, nie to nie mały Jezusek, lecz wilk (genialny i bluźnierczy pomysł).
Sorry za bluzgi, zazwyczaj się hamuje, ale Behemoth powoduje u mnie przypływy nieokiełznanej agresji.....eeeegggrrrhhhhh !!!....






©
Slaan 2003