|
Niepotrzebne komplikacje w subkulturze metalowej
Wiecie co? Krew mnie zalewa, kiedy czytam wasze nędzne wypociny. Piszecie
o tym, jak nie lubicie pozerstwa, jak denerwuje was obnoszenie się ze
swoją muzyką, np. chodzenie w ramonesce po plaży podczas 40°c upału.
Powiedzcie mi, czy sami tacy nie jesteście, lub nie byliście? Czy nigdy
nie wzięliście swojej kostki na spotkanie ze swoją dziewczyną, choć
nie musieliście NIC brać? Każdy chciałby pokazać innym, że stanowi z
nimi jedną grupę. Środki, jakie do tego wybiera, to jego sprawa. "Bo gdzie by nie spojrzeć same "klimaty" długie włosy, glany, napisy na torbach w stylu I love Metallica lub inny Manson. Na pierwszy rzut oba po prostu super, jest z kim pogadać, wymienić płyty! Ale (...) Ci ludzie nie potrafią dochować wierności (wiem jak to brzmi) tej muzyce. Metal nie jest jakimś disko-ślisko tylko piękną sztuką którą albo się rozumie i kocha (...) albo ma się ja w dupie i słucha się jakiegoś techno (...)". "Hardcore (...) jest to moim zdaniem muzyka (...) robiona pod publiczkę którą są większości dzieci i zbuntowana młodzież (...), którą rajcuje darcie mordy bez ładu i składu a jedynym rozróżnialnym słowem wypluwanym przez wokalistę jest powtarzające się do znudzenia Fuck ! Oczywiście jest to według nich zachwiane absolutnie undergrandowe i dowodzące przeciwstawieniu się pieniądzu. Tylko że na koncerty tych niedouczonych idiotów (nie wiem jak ich inaczej nazwać) przychodzą takie tłumy że paranoja i pod tym względem są to takie same shows jak koncerny ww. britnej (celowo z małej :p ). Tylko że przegięte z kolei w zupełnie drugą stronę tzn. wszędzie pełno pentagramów, napisów 666 i innego syfu. No cóż ale nawet muzycy :) przyznali że mogli by się obyć bez tych wszystkich symboli ale jest to ich sprzeciw przeciwko społeczeństwu. No tak ale w mojej opinii jest to powodowane tym że taki brzydki i undergrandowy (he he he he he :D ) towar lepiej się sprzedaje (...)." "Mam już powoli dosyc takich ludzi... Uważają się za nie wiadomo jakich wielkich metali słuchając praktycznie disco-polo... Nie wiem czy to tak fajnie iść np. ulicą w koszulce Mayhemu i spotkać czarnego od góry do dołu człowieka, z toną żelastwa, ćwiekami, długimi włosami i naszywką Nirvany na plecaku... Tu nie ma co się dziwic Hip-Hopowcom, rzeczywiście ich muzyka przewyższa pod każdym względem ten cały lightowy syf..." Czy to znaczy, że jeśli chcesz zamanifestować swoją przynależność do metali, to musisz być wolny od grzechu, zwanego "disko-ślisko"? Bo zauważyłem, że subkultura metalowa zamienia się w jakąś sektę! "Chcesz być z nami i chcesz wyznawać metal - nie masz prawa usłyszeć ani jednej nuty hip-hop'u, techno, muzyki rozrywkowej i innego chłamu". Moja bardzo mądra matka (która nienawidzi metalu choć nie pogardzi dobrej klasy rockiem) powiedziała: "Wszystkie style muzyczne to po prostu inne nuty napisane na tej samej pięciolinii". I muszę się z nią zgodzić. Każdy ma prawo słuchać, czego tylko chce i wpajanie mu na siłę ideologii w stylu "Od tej chwili metal ma być jedyną muzyką w twoim życiu" jest bezsensowne. To samo tyczy się Hardcore'u. Można tego nie lubić, ale trzeba szanować tych, którzy są w tym zakochani - choćby byli największymi menelami. "Nigdy nie sprzedam swojej ideologii za kumpli (tym bardziej że większość takich kumpli jest gówno warta). Niestety coraz mniej ludzi to rozumie i coraz więcej będzie ludzi którzy słuchają Ironów a w piątek wieczór przebierają się w fluorescencyjne ciuszki i zapieprzają na techno party. Szkoda że świat jest taki... płytki, słowo poświęcenie znaczy niestety coraz coraz mniej.' Cóż, rozumiem sens istnienia subkultur - ludzie zbierają się w grupy, które wyznają tą samą ideologię. Więc odpowiedz mi na proste pytanie: Jaką, na litość boską, ideologię wyznaje subkultura metalowa? Odpowiem Ci: nie wyznaje żadnej - i to jest piękne! Ludzie zrzeszają się tylko dlatego, że wspólnie słuchają i tworzą muzykę! I masz rację co do jednego - metal to nie jakieś disko-ślisko tylko piękna sztuka, którą się rozumie i kocha. Ale bez żadnego "albo", bo dla innych stylów muzycznych też trzeba mieć trochę tolerancji. Jeśli "wierność" swojej muzyce uznajesz za wielkie poświęcenie, to obrona nie ma więcej pytań. "Zespoły takie jak (...) Nickelback\Type O'Negative\ Slipknot\Korn\Cradle Of Filth\Coal Chamber i MEGA SYF zwany System Of A Down, Marilyn Manson, Children Of Bodom- Nie reprezentują ze sobą NIC, ZERO... poza jednym wielkim brakiem gustu muzycznego... Ludzie tego słuchają a potem walczą ze sobą o gówna (Np. "Slipknot gra Black Metal", "Nie! Nie! On gra czysty Death") WIELU jest takich właśnie ludzi..." Wspominałem już, że gusta muzyczna to rzecz bardzo subiektywna? Akurat te zespoły to duża część znanej sceny metalowej - skoro są takim syfem, to dlaczego zaszły tak daleko? Dlaczego dla niektórych Black Sabbath to chłam a niektórzy mają w domu ołtarz na ich cześć? Ich sprawa. I powiem Ci, że jeśli ktoś jest choć trochę inteligentny, to oleje to, co myślisz i założy słuchawki, w których zabrzmi SoaD. Dlaczego? Bo to, czego on słucha, to jego sprawa. "Natomiast lordami głupoty, braku mózgu i percepcji wykazują ludzie w skórzanych płaszczach, 8kg butach, włosach do pasa słuchający takiego pobrzdękiwania Theriona, Nightwisha czy Tiamatu... GOTYK POWINNO SIĘ ZNISZCZYĆ DOSZCZĘTNIE!!! TAKI RODZAJ MUZYKI NIE MA PRAWA ISTNIEC!!!" Skoro istnieje, to ma do tego prawo. To, że Tobie się nie podoba, nie znaczy, że tego stylu muzycznego ma nie być. Powiem Ci, że lubię te zespoły. Jeśli chcesz zrozumieć ideę ich istnienia, dowiedz się, co to RPG, Tolkien, Fantastyka i inne - wtedy może to zrozumiesz.
Może już skończę - i tak nie uświadomię wam, co wy robicie sobie i
innym. Rozumiem, że chcecie uchodzić za rodowitych metali i tak dalej,
ale przynależność do nich nie jest uwarunkowana. Jeśli uważasz się
za metala, to nim jesteś - jeśli nie, to nie. Każdy ma prawo inaczej
manifestować swoją subkulturę. Skąd wiesz, czy ta ubrana na jasno,
rozpromieniona blondyka nie słucha jakiegoś norweskiego metalu?
Kompost
|