Pikachu na patelni no.4
Przyszłość mangi w Polsce 2


     Jakiś czas temu, sam już nie wiem dokładnie jak dawno to było, napisałem tekst pod tytułem nie innym jak "Przyszłość mangi w Polsce". Ogólnie można było z niego wywnioskować, że sytuacja mangi i anime na polskim rynku ciągle się umacnia i prze niezmiennie do przodu. Mój zachwyt nad tym stanem rzeczy był niebotyczny, ale dziś mam wrażenie, że sprawa uległa dość znacznej zmianie, a przynajmniej - pozwolicie, że to tak określę - spowolnieniu. Uwierzcie mi na słowo, że w tym miejscu miał się ukazać całkiem inny tekst, jednakże niedawno uświadomiłem sobie fakt, iż wcale nie jest tak różowo, jak by się mogło wydawać. -_-

     Moglibyście spytać się o czym ja w ogóle plotę i mielibyście do tego jak największe prawo, bo rozglądając się wokół coraz częściej spostrzegacie, że manga pojawia się w różnych miejscach, gdzie wcześniej jej nie było. Tymczasem ja widzę coś zupełnie innego; to prawda, że wkrótce nakładem JPF-u ukażą się (lub też już są na rynku) przebojowe tytuły, takie jak Slayers i Chobits, to prawda, że w telewizji jest całkiem sporo różnych serii anime, itd., itp.

Ale co z tego?

Mangi będą, ale kto na to wszystko wytrzaśnie kasę? Anime leci w telewizji, ale są to głównie powtórki, nie ma żadnych nowości, oprócz jedynego Beyblade, ale to znowuż jest - nie ma co się oszukiwać - "bajka" dla dzieci, mająca zastąpić odchodzącego w niebyt Pokemona. Bum na japońskie kreskówki wynikły po sukcesie jaki odniósł Dragon Ball już dawno temu się skończył i nic nie zapowiada na to, żeby polskie stacje pokusiły się o jakieś nowe, dobre, tytuły. Kawaii jak było na rynku, tak jest, ale coraz częściej słychać głosy, że bardzo zaniżyli poziom i kupuje się ich tylko dlatego, że są praktycznie jedynym takim czasopismem na rynku. Fakt - wydają coraz więcej kompendii i innych takich bajerów, ale skąd na to wszystko brać pieniądze? Poza tym odcinanie kuponów nie jest zbyt przyjemnym zjawiskiem. Ja, prawdę powiedziawszy, mam już tym wszystkim lekki przesyt; co za dużo, to niezdrowo. Do tego wszystkiego jeszcze Manga Corner ledwo co się trzyma kupy i funkcjonuje tylko dzięki rozpaczliwym wysiłkom kilku zaledwie osób. Kąciki i tak się rozpadają, pojawiają nieregularnie, a tekstów jest tyle, co kot napłakał. Kiedyś można było jeszcze liczyć na dodatkowe miejsce, ale teraz jest to po prostu nie możliwe.

Być może wszystko co tutaj napisałem jest jednak nieprawdą, a ja uległem nagromadzonym we mnie złym emocjom. Miejcie nadzieję, że tak rzeczywiście jest, bo ja już powoli, acz regularnie, tracę nadzieję na poprawę sytuacji...

MetFan