| | | Tom #1 "Slayers" (Sureiyaazu) Autor - Hajime Kanzaka Pierwsza publikacja - 2 luty 1990 Tłumaczenie na angielski - Yuu-chan Tłumaczenie na polski - Sara Materiały pobrane ze Slayers Universe wraz ze zgodą na publikację.
Rozdział 3 "Kłopoty... Zostałam porwana! Żałosne..."str.8
Zelgadiss uśmiechnął się lekko. "Idiota!" Podniósł wysoko prawą rękę i wykonał ruch, jak gdyby trzymał w dłoni jakiś niewidoczny przedmiot, po czym uderzył mocno w ziemię. "Dug Hunt!"
Chwilę stałam oszołomiona, jednak zorientowałam się, że najlepszym rozwiązaniem będzie stanąć za Zelem. Grunt zatrząsł się, wibrował wyglądając niczym powierzchnia wody. Trolle kompletnie spanikowały, a Zelgadiss tylko się uśmiechał cofając rękę. "Ziemio, usłuchaj mej woli!" Skały i kamienie odpowiedziały na jego wołanie. Grunt zaczął się wybrzuszać i w końcu wyrosły z niego skały, które ponabijały trolle niczym na pale. Bitwa była skończona. Ciała kilkudziesięciu trolli ponabijanych przez kamienie wisiało w powietrzu. Wielu z nich wciąż żyło, lecz mając w sobie obce ciała nie mogły się zregenerować. Ich siła po pewnym czasie całkowicie spadnie i umrą... To jak tortury aż do śmierci. Chciałam coś powiedzieć, lecz postanowiłam, że w obecnej chwili nie ja powinnam zabrać głos. Jeszcze niedawno to ja pokonałam trolle Zolfa dzięki odwrotności Recovery.
"Teraz..." Rzekł Zelgadiss, z którego ust wciąż nie znikał ten chłodny uśmiech. "Pośpiesz się i pokaż mi ta swoją moc... A może jesteś zbyt przerażony, by walczyć?"
Dilgear nabrał dużo powietrza w płuca, robiąc krok wstecz. "Twoja moc jest jedynie wytworem Rezo. Tak długo, jak masz swój Szamanizm, nie mogę z tobą wygrać..."
"Heh..." Na jego twarzy pojawił się uśmieszek, jakby bawił się z wilkołakiem. "Brzmi to tak, jakbyś mógł mnie pokonać w walce na miecze."
"Dokładnie tak."
"Więc dlaczego nie spróbujesz szczęścia?" Zelgadiss wyciągnął swój miecz.
Dilgear jednak nie sięgnął nawet po rękojeść. "Kiedy tylko sprawy będą dla ciebie niepomyślne, użyjesz magii, prawda?"
"Nie."
"Naprawdę?"
Zel potwierdził.
"W takim razie będziesz musiał się ze mną zmierzyć." Wilkołak wyciągnął swój miecz z pochwy umieszczonej na plecach. Złorzeszcze ostrze odbiło blask promieni słonecznych... Sądząc z mojej pozycji - jak tylko rozpoczęłaby się bitwa mogłam zostać również w nią wplątana, więc przesunęłam się kilka kroków w tył. Ze wspaniałym bojowym okrzykiem Dilgear uderzył na przeciwnika. Zelgadiss wyszedł mu naprzeciw i ich miecze spotkały się wydając głośny oddźwięk. Zel zaczął napierać na wilkołaka, aż ten począł się cofać.
"Ech... co się stało, Dilgear? Czy nie jesteś zdolny pokonać mnie mieczem?"
"To dopiero początek, Zel..." Dilgear perfekcyjnie przesunął swą broń, zmieniając położenie miecza Zalgadissa. Zel nieco się zdziwił. Oczywiście wilkołak wykorzystał chwilę nieuwagi. Jednak chimera w ostatniej chwili obroniła się, tarasując drogę miecza Dilgeara własnym tuż przed swoją piersią.
"To było nawet niezłe."
"Jestem zachwycony, że ty tak myślisz!" Z mojego punktu widzenia obaj bardzo dobrze znali się na rzeczy, lecz Dilgear nie był tak pewny jak jego przeciwnik. Zapewne myślał, że jeśli sprawy przyjmą inny obrót Zel użyje magii. W sumie niezbyt wiele mnie obchodził wynik bitwy. Równie dobrze mogłam zostać zakładniczką Zelgadissa, co Rezo. I tak byłam tylko narzędziem do zdobycia Kamienia Filozoficznego. Obaj znacznie oddalili się ode mnie. Mogłabym spróbować uciec, lecz gdyby Zel to dostrzegł z pewnością nie zawahałby się użyć jakiegoś zaklęcia.
|