| | | Tom #1 "Slayers" (Sureiyaazu) Autor - Hajime Kanzaka Pierwsza publikacja - 2 luty 1990 Tłumaczenie na angielski - Yuu-chan Tłumaczenie na polski - Sara Materiały pobrane ze Slayers Universe wraz ze zgodą na publikację.
Rozdział 3 "Kłopoty... Zostałam porwana! Żałosne..."str.6
Kamień Filozoficzny... Przypuszczam, iż nie ma takiego maga, który by o nim nie słyszał. Niektórzy twierdzą, że jest artefaktem należącym do zaginionej cywilizacji. Inni natomiast, iż jest częścią laski podtrzymującej świat. W każdym bądź razie pewne jest, iż zwiększa siłę magiczną, co tworzy z niego niezwykle silną broń. Było o nim głośno jedynie kilka razy w historii, co świadczy o jego wyjątkowości i niespotykalności. Jednak, gdy już się pojawi - dzieje się coś naprawdę ważnego. Jeden z magów użył go, by zniszczyć całe królestwo. Mimo, iż Kamień Filozoficzny uważany jest powszechnie jedynie jako legenda, zawsze w pewien sposób wiedziałam, że istnieje... Wiedziałam, ale nie przypuszczałam, że go kiedykolwiek ujrzę...
To było nie do pomyślenia. "Ale... ale co on chce zrobić, jak tylko go dostanie...?" Jeśli Rezo jest tak silny, jak powiadają - ma on ogromną pojemność magiczną. Dlaczego chciałby ją jeszcze powiększyć? "Tylko nie mów, że próbuje podbić świat..."
Zelgadiss zaprzeczył. "Powiedział: 'Wszystko, czego pragnę, to zobaczyć świat' ".
"Zo... zobaczyć świat?" To przecież nie miało sensu.
"Tak." Potwierdził, tłumacząc. "Jak zapewne ci wiadomo, Rezo jest niewidomy od urodzenia. Zaczął praktykować Magię Białą, aby móc się uleczyć. Opanował ją perfekcyjnie i krążąc po świecie leczył ludzi. Oczywiście oprócz tego wykonywał różne eksperymenty, by móc pomóc sobie. Mimo, iż mógł uzdrawiać ze ślepoty innych - nigdy nie udało się mu otworzyć własnych oczu. Podejrzewał, iż czegoś mu brakuje. Zaczął więc zagłębiać się w tajniki Szamanizmu i Magii Czarnej. Łącząc je z Magią Białą próbował stworzyć zaklęcie wyższej mocy. Wykazał się ogromnym talentem i umiejętnościami, lecz to nie pomogło mu. Tak więc teraz szuka..."
"...Kamienia Filozoficznego", dokończyłam za niego. Przytaknął. "W takim bądź razie, dlaczego próbujesz mu w tym przeszkodzić? Przecież odzyskanie przez niego wzroku nie oznacza żadnych nowych kłopotów."
"Masz rację. Ale ja nie chcę go powstrzymać. Ja chcę go zabić. A do popełnienia tego potrzebny jest mi właśnie Kamień Filozoficzny. W obecnej chwili nie jestem wystarczająco mocny, by móc go pokonać." Wnioskując z jego miny - nie żartował.
"Czy on... czy Rezo jest aż tak potężny?" Pokiwał jedynie głową. Jeśli osoba tak silna jak Zelgadiss stwierdziła, że nie pokona Rezo, to musiał on posiadać ekstremalną moc. "Mówiłeś, że chcesz go zabić... czy jest to zemstą za to, co zrobił z twoim ciałem?"
"Tak. Pewnego dnia powiedział; 'Jeśli pomożesz mi szukać Kamienia Filozoficznego zwiększe twoje możliwości i siłę.' Cóż więc miałem zrobić? Bez namysłu zgodziłem się, nie wiedząc nawet, co to będzie oznaczać..." Jego głos nabrał nienawistnej barwy...
"Kiedy go poznałeś?" Spytałam, by zmienić nieco temat. W odpowiedzi na twarzy Zela pojawił się jak gdyby uśmiech.
"...Od dnia moich narodzin. Jest moim dziadkiem lub pradziadkiem. Nie wiem dokładnie i nie znam go zbyt dobrze, nawet nie chcę..."
"Ech?!" Byłam zszokowana.
"Sprzecznie z prawami natury żyje już od ponad stu lat... W każdym razie nie zmienia to faktu, że przeklęta krew Rezo płynie w moich żyłach."
Podrapałam się po czubku nosa wzdychając. "Nie powinnam była pytać."
"Nic się nie stało..." Odparł z nutką smutku w głosie.
"Najważniejsze jednak, że rozumiem mniej więcej co się dzieje. Więc teraz prześpię się chwilę." Położyłam się. Aaaaaaach, było tak przyjemnie. "Dlaczego nie odpoczniesz chwilę? Też jesteś zmęczony, prawda?"
"Niby tak, lecz jeśli zaatakują nas, kiedy będziemy oboje spać, nie będzie zbyt dobrze. Jako pierwszy obejmę wartę... Po jakimś czasie obudzę cię i mnie zmienisz.
"Ok, w takim razie - dobranoc." Zamknęłam oczy. Oczywiście nie minęło zbyt wiele czasu do momentu mojego zaśnięcia.
|