Ilex siedział w szatni stadionu Snore Village. Czekał aż zawołają go do walki. Gwardziści króla osady pod górą nie powinni stanowić większego problemu dla jego doświadczonych Pokemon. Poza tym znał styl walki Snorlax'ów. Polegał on na ciągłym zasypianiu. Podczas swego kamiennego snu grubas regenerował siły. Gruba skóra chroniła przed atakiem ostrym liściem oraz większością ataków stalowych. Także odporność tych żarłoków na trucizny i system trawienny pozwalający zniwelować wszelkie skutki zjedzenia nieświeżego,a nawet silnie toksycznego jedzenia,mógł budzić podziw. Pozornie Snorlax był przeciwnikiem nie do ruszenia. Pozornie. Ilex przetarł wszystkie PokeBall szmatką do połysku i przypiął do pasa. Na pierwszy ogień pójdzie coś zaskakującego. Pokemon do zadań specjalnych. trener uśmiechnął się mimowolnie podrzucając PokeBall z naklejonym piorunkiem.

      Mecz trwał już dobre dwadzieścia minut. Obaj przyboczni Snoreking'a uwijali się jak w ukropie,żeby choć dotknąć małego,zwinnego Pichu. Myszowaty przebiegał im między nogami,unikał zręcznie wymierzonych w niego pazurów,skakał.
Wiedziony myślą Ilex'a maluch był czasami tak szybki,że w miejscu,z którego wyruszył rozmywał się jego kształt,a on sam był już daleko. Oba Snorlax'y spociły się niemiłosiernie i widać było po nich zmęczenie. Ilex nie traktował tej zabawy poważnie. Obu oceniał na 60 poziom,podczas gdy Pichu osiągnął już dawno 95.
- Pichu! Czas zakończyć walkę! - krzyknął ostro trener. W myślach posłał swemu Pokemon'owi instrukcje. Mały Pichu odbiegł daleko od przeciwników i obie strony czekały na czyjś ruch. Elektryczny maluch wrzasnął piskliwe i odpalił pod siebie mały piorun. Uderzenie wyrzuciło go w górę. Pod sufitem znajdowała się cała sieć belek. Na jednej z nich wylądował na czterech łapkach Pichu.
- Pichu,chu,chu,chuu! - zawołał do Snorlax'ów. Na dole zawrzało. Publicznośc nie mogła wyjść z podziwu,że taki malec wyśmiewa najlepszych wojowników. Walczący naradzali się ze sobą i w końcu jeden z nich odsunął się na sam kraniec areny. Drugi ustawił się dokładnie pod Pichu i wzniósł do góry twarz. Oczy zwęziły się w złości. Nagle Snorlax otworzył lekko paszczę. Ilex uśmiechnął się i skinął głową. Jego plan sam się układał. Pichu zwarł się w sobie. Wtem Snorlax plunął potężną strugą energii. Biały promień pędził w stronę malucha pod powałą. Grubas na krawędzi ringu śmiał się głośno. Mały Pichu wyskoczył w górę i wszystkim czterema łapkami odbił się od sufitu. Snop światła minął go zaledwie o kilka centymetrów rozwalając w pył połowę dachu. Widzowie zakryli się przed odłamkami dachówek i desek. Tymczasem z obłoku pyłu i drzazg wyprysnęło dziecko Pikachu. Z oszałamiającą prędkością,niesione siłą wybuchu,wleciało do wciąż otwartej gęby Snorlax'a. Olbrzym zamknął paszczę i wściekle zamachał łapami. Drugi podbiegł i próbował uspokoić kompana.
- Piorun kulistyyyy!!! - wrzasnął na całe gardło Ilex. Wszyscy na stadionie spojrzeli na niego. Nikt nie pamiętał o nim,tak mocno zaapsorbowała ich walka. Na całej arenie rozległ się przytłumiony wrzask małego Pokemon'a.
- Pichuuuuuu!!!
Snorlax oprzytomniał i panicznie próbował wypluć przeciwnika,ale było za póżno. Potężny elektryczny atak przeszedł przez przełyk Pokemon'a. Słychać było chrupanie wyłamywanych zębów i ryk bólu grubasa. Pichu wyskoczył z paszczy i wbił się ogonkiem w glebę pomiędzy krzyczącym,a stojącym bez ruchu Snorlax'em.
- Elektroatak! - znów publiczność zdziwiła się na obecności Ilex'a.
Snop żółto-niebieskiego światła wytrysnął przez dziurę w dachu. Cała arena pokryłą się kurzem,a po metalowych częściach trybun przeszły silne iskry. Wszystkie Snorlax'y ryczały i osłaniały dzieci. Nawet Snoreking zakrył sobie twarz półmiskiem jak maską. Kamienne odłamki latały wszędzie wbijając się w piasek,robiąc rysy na drewnie. Gdy wszystko się uspokoiło,kurz opadł,a ryki ustały można było zobaczyć niesamowity widok. Mały Pichu wciąż sterczący na swym wbitym w ziemię ogonku,a obok niego dwaj ogromni przeciwnicy. Jeden z nich miał cały czarny pysk i dymił z paszczy,natomiast drugi cały osmalony chwiał się na nogach. Pichu opadł na łapy. Także i elektryczny maluch dyszał ciężko. Taki atak nadwerężył mocno jego siły,ale czuł radość trenera. Pokemon zatańczył ze szczęścia i zaprezentował kilka grożnych min,wśród których była idealnie imitująca twarz Snorlax'ów. Wszystkie grubasy na trybunach trzęsły się ze śmiechu i gotowe były wybaczyć gościowi smolisty krater na środku areny. Jednak walka się jeszcze nie skończyła.
      Drugi Snorlax potrząsnął głową pozbywając się resztek oszołomienia. Uderzył ogromną łapą w podłoże. Wstrząs przewrócił Pichu. Mały Pokemon próbował uciec,ale potknął się o pazur dymiącego z paszczy i nieprzytomnego przeciwnika. Maluch upadł na pyszczek,a kiedy się podniósł spostrzegł,że wokół niego nastała ciemność. Spojrzał niepewnie w górę i zobaczył wściekłego Snorlax'a,który na niego spadał. W ostatniej chwili usłyszał w głowie głos trenera. Z przednich łapek wypalił elektryczne pociski,które wyniosły go poza zasięg upadającego przeciwnika. Snorlax zwalił się na płytę stadionu,ale nie przygniótł przeciwnika. Teraz Pichu miał szansę na zakończenie tego spotkania. Zanim ciężki Pokemon podniesie się minie kilka sekund. Szybki jak myśl,która zakwitła w umyśle trenera maluch wskoczył Snorlax'owi na kark. Olbrzym wstał nawet nie czując ciężaru elektrycznej kulki. Ociężały grubas próbował zerwać z siebie pasożyta,ale nie mógł dosięgnąć. Nagle Pichu skoczył mu na głowę i nim ktokolwiek się zorientował już przytknął ogonek do szerokiego czoła przeciwnika.
- Piorunujący wstrząs - stwierdził spokojnie Ilex - Koniec meczu. Zwycięstwo jest nasze.
- Nie bądż tego taki pewien,panie Dainties - wrzasnął ze swojego siedziska Snoreking.
      Ale nie było wątpliwości,kto wygra to starcie. Długa,rozgałęziona iskra uderzyła z mocą w łeb Snorlax'a. Krótka sierść stanęła dęba obu Pokemon'om. Pichu wrzeszczał,a grubas skupiony milczał próbując wytrzymać ten atak. W końcu nie zdzierżył i ryknął wściekle.
- Snoooooreee...eee...eee...snoo... - przerywany wstrząsami elektrycznymi krzyk gwardzisty powoli milkł. W końcu Pichu zeskoczył na ziemię i powoli,z godnością,odmaszerował do swego trenera. Snorlax stał nieruchomo i wpatrywał się w odchodzącego przeciwnika wielkimi,nieruchomymi oczami. Sparaliżowany poddał się i padł. Pichu odegrał przed Ilex'em swój spektakl min. Trener ze śmiechem uniósł kciuk.
- Piii!!! - radosny pisk zakończył się,gdy tylko maluszek uniósł do góry w stronę Snoreking'a dwa paluszki złożone w literkę V. Król zaczerwienił się i zacisnął pięść. Nie sądził,że przybyszowi pójdzie tak łatwo. Ilex Dainties i jego Pokemon okazali się zgranym zespołem. Bez słów rozumieli się między sobą. Władca Snore Village musiał użyć pełnej mocy,aby zwyciężyć w tym pojedynku. Bez pomocy boga może być ciężko. Szczególnie głośno przełknął ślinę,gdy zobaczył znoszonych ze stadionu jego gwardzistów. Przy nim byli słabi,ale mimo wszystko,powinni zadać choć jeden poważny cios. Tak naprawdę,nawet nie musnęli przeciwnika,a zmęczenie małego Pichu wynikało tylko ze zużycia mocy. Jednak Pokemon wciąż wykazywał wolę walki. Iskry przeskakiwały mu po uszach i policzkach. Tylko za namową trenera wrócił do PokeBall. Ilex wyprostował się i pomachał do władcy osady pod górą. Ten nieśmiało odmachał i wolno zszedł na arenę.
- Zaskoczyłeś mnie.
- Ty mnie również,Snoreking'u. Twoi gwardziści nie pokazali niczego ponad przeciętnego. Rzekłbym standardowa procedura w moim przypadku - ironicznie uśmiechnięty obserwował reakcje rozmówcy.
- Snore! Teraz nie pójdzie ci tak łatwo. Zaraz poznasz prawdziwą moc Snoreking'a. Moim przybocznym zakazałem używać stylu walki Snore,żeby obserwować twoją taktykę. Teraz jestem gotowy. Przygotuj się,Ilex'ie. Zaprezentuję ci potęgę stylu Snore!!! - wrzasnął olbrzym i cały zatrząsł się aż od śmiechu.

    Ilex wiedział,że Snoreking to zupełnie inna liga w porównaniu z gwardzistami. Jego moc była duża i dorównywała Pokemon'om trenera. Poza tym król osady pod górą był obdarzony łaską boga. To będzie cięzki bój i możliwe,że po raz pierwszy od kilkudziesięciu lat przegra. Powoli wyciągnął PokeBall. Na pierwszy ogień niech pójdzie Pidgeot. Przetestujemy prędkość przeciwnika. Raczej niewielka będzie.
- Pidgeot,liczę na ciebie - powiedział Ilex do kuli. W końcu wypuścił Pokemon'a na arenę. Gigantyczny przy ptaku Snoreking patrzył z góry.
- Jeszcze kilkanaście minut temu wyśmiałbym cię,Dainties,lecz pokazałeś mi,że w twoim przypadku rozmiar nie gra roli.
Pidgeot wzleciał pod sam sufit jednym wymachem skrzydeł. Czekał na rozkazy trenera,a tymczasem mierzył moc przeciwnika.
Ptak był doświadczonym wojownikiem,który osiągnął setny poziom i nie rozwijał się dalej. Dzięki swemu obyciu z walką potrafił wyczuć prawdziwą moc wroga. Tym razem nie był to zwykły Pokemon. Wyczuwało się jakiś boski pierwiastek. Tę myśl przekazał Ilex'owi,a ten w odpowiedzi skinął głową.
- Huragan - cicho stwierdził trener.
Kilka wolnych,potem setki szybkich wymachów skrzydeł wznieciło kurzawę na stadionie. Snoreking osłonił oczy łapami,a tylko na to czekał Ilex. Natychmiast wydał rozkaz ataku na osłonięty brzuch. Pierwszy błąd trenera w tym meczu. Pył nie opadł,a ptak leciał jak torpeda wprost na przeciwnika. Nagle rozlożył skrzydła chcą wyhamować,bowiem uświadomił sobie podstęp. Wróg tylko udawał,że jest oślepiony. Potęzna łapa zacisnęła się na karku Pidgeot i uniosła go do góry. Trzepoczący się ptak nie mógł drasnąć Snoreking'a,który utrzymywał go na dystans. Mógł to robić ze względu na długośc swego ramienia. Ilex szerzej otworzył oczy.
- Pidgeot! Hyper atak! Już!
Z dzioba ptaka trysnęła struga energii. Wydawało się,że trafiła prosto w twarz Snorlaxa,ale były to tylko pozory. Tak naprawdę tylko musnęła mu kark,bo Pokemon zawczasu schował ją głęboko w ramiona. Ani na chwilę nie zwolnił się ucisk na szyję Pidgeot. Panicznie ptak zebrał się do jeszcze ataku. Tym razem miał być mocniejszy. Snoreking myślał,że to kolejny zamach na jego głowę i skulił się zawczasu,ale przeciwnik wypalił w podłoże. Obaj unieśli się na kilka metrów i z łoskotem spadli na ziemię. Niestety to Pidgeot był pod spodem. Władca Snore Village podniósł się ciężko i ukazał ciało wroga praktycznie wbite w glebę.
Ilex zacisnął pięści w bezsilnej złości. Ale ku zdziwieniu wszystkich Pidgeot wstał. Chwiejnie,podpierając się skrzydłami wstał. Czub na głowie miał w strzępach. Dziób niebezpiecznie wykruszony na brzegach. Atak takiej masy dał mu się we znaki.
- Wracaj,Pidgeot! - zawołał Ilex wyciągając PokeBall. Pokemon uskoczył przed promieniem zawracającym.
- Pidgeooo!
- Jak chcesz.
- Pi,pidgeooo! Got,got,pidge.
- Snore,snooo,snooo,snooo,re...
- PIDGEOT !!! - wrzasnął sprawiając,że wszyscy na sali pozatykali sobie uszy dłońmi i łapami. Spomiędzy skrzydeł,teraz trzymanych przed sobą,Pidgeot wyprowadzał swój ostateczny atak. Wielka kula niebieskawej energii niebezpiecznie drgała próbując się wymknąć.
- Oto prawdziwa moc Pidgeot'a! - zawołał Ilex - Dalej,Pidgeot! Teraz pokażmy im siłę implozji!!!
Kula,niczym kometa,wystrzeliłą pod sufit,a jej światło zalało cały stadion. Ostatnim wysiłkiem ptak wybił się ku niej. Po chwili znikł w poświacie energii. Nagle pojawił się,a jego oczy płonęły mrożnym ogniem. Bez żadnego dżwięku posłał kulę wprost w Snoreking'a. Ten,wyczuwając moc ataku,wyciągnął przed siebie obie łapy i utworzył blok. Kula energii rozprysła się na wnętrzach potężnych,szponiastych dłoni króla. Pidgeot upadł na ziemię,a Ilex zawrócił go do PokeBall.
- Nieżle sobie radzisz,władco.
- ... - Snoreking nic nie odpowiedział tylko uśmiechnął się wymuszenie. Wyglądało,że ten atak nic nie zrobił,ale poparzone łapy dawały o sobie znać.
- Zaczynajmy drugą rundę tego meczu. Masz szansę,władco osady pod górą,bo mam już tylko 3 Pokemon.
- Widzę cztery PokeBall,których jeszcze nie użyłes.
- Czwarta jest pusta.
- Bez gadania. Wypuszczaj kolejnego zawodnika!
- Pidgeot jest potężnym wojownikiem,ale jak zauważyłeś zabrakło mu opanowania. Teraz przegrana twoja jest już pewna. Oto Golduck! Idż!

      Setki małych bąbelków frunęły wolno w stronę wielkiego Pokemon'a. Przezroczyste,opalizujące bomby otaczały Snoreking'a ze wszystkich stron. Gdyby rozdmuchał je naokoło rozwaliłyby salę i poraniły widzów. Niestety znajdował się w szachu,a przeciwnik uśmiechał się triumfalnie. Nagle Golduck rozmył się w kilka niebieskawych smug i zniknął. Bańki były coraz bliżej,a już pojawiło się nowe zagrożenie. Przeciwnik stał na belkach pod sufitem tuż obok dziury wybitej przez energetyczny atak jego przybocznych. Z pobłażliwym uśmiechem na dziobie złożył palce po obu stronach czerwonej kropki na czole.
- Gol,gol - stwierdził Pokemon i strzelił słonecznym promieniem. Czerwona struga z żółtymi cząsteczkami pociągnęła za sobą bąbelki uciekające pod sufit i uderzyła skomasowaną siłą w nie mającego szans na obronę Snoreking'a. Potężny wybuch omiótł piachem wszystkie Pokemon na trybunach. Ilex zasłonił twarz ręką. Wyładowania mocy powodowały,że powietrze drgało i skwierczało. Moc wytrącała z cząsteczek tlenu wodę sprawiając,że wszystko wokół było wilgotne i śliskie. A im więcej wody tym lepiej czuł się Golduck. Kurzawka zasłoniła i atakującego i ofiarę. Donośny grzmot odbijał się echem od grubych ścian sali. Gdy pył opadł okazało się,że płyty stadionu nie było.

      Głęboki krater o prostokątnych zarysach to wszystko co pozostało po arenie. Deski,z których pobudowano pierwsze rzędy widowni leżały połamane,a Snorlax'y siedziały na ziemi lekko oszołomione. I o ile Ilex widział w leju króla Snore Village,o tyle nidzie nie było Golduck'a. Trener czuł energię swego przyjaciela gdzieś nad sobą,ale sufit był czysty. Ogromny Snoreking podniósł się chwiejnie. Setka małych wybuchów połamała mu ostre pazury,a pyzata twarz była posiniaczona. Z paszczy na podwójny podbródek spływała strużka krwi. Widać było,że taki atak bardzo nadwątlił siłę giganta. Ciężko podszedł kilka kroków i uśmiechnął się do Ilex'a. Przymknął oczy i błogo podrapał się połamanymi szponami po brzuchu. Ilex wiedział,że Snoreking szykuje się do zastosowania stylu Snore. Chciał zasnąć i odnowić swe siły. Nawet krótka drzemka podczas walki całkowicie regenerowała zmęczone ciało każdego Snorlax'a.
- Golduck! - krzyknął do sufitu Ilex - Jeżeli pozwolimy mu zasnąć,wszystko zacznie się od początku! Musisz coś zrobić.
- Gol,gol,duck! - zawołał skądś Pokemon.
Użyj telekinezy,aby unieść go jak najwyżej,a potem opanujesz go i wyłączysz jego moce. Jeśli będzie walczył samymi pięściami,bez użycia ataków specjalnych wygramy.
Gol. Duck!!!
Wrzask przeszył myśli Ilex'a,ale mimo bólu uśmiechnął się. Golduck był jak zawsze spokojny i skory do żartów. Wszystkie Snorlax'y na widowni uśmiechały się ironicznie myśląc,że człowiek nie może nakłonić swego Pokemon'a do ataku. Ryki uciechy wywołał Snoreking rozkładając na boki łapy i ziewając tak szeroko,że w jego paszczy zmieściłoby się chyba z pięć Hoothoot'ów i przynajmniej jeden Noctowl.
- Yawn!!! Snoooooreeeee!!! - potężne,osmalone cielsko zwaliło się z grzmotem na ziemię. Na ścianie leju spał teraz kamiennym snem ogromny worek pełen soczystych cierni. Ilex spóżnił się,ale plan pozostawał wciąż aktualny. Nagle oczy wszystkich obecnych uniosły się do góry. Z głośnym trzaskiem ktoś wybił dziurę w dachu. Błoniasta,niebieska stopa strząsnęła z siebie kilka drzazg i po chwili ukazał się jej właściciel. Z głośnym pomrukiem Snorlax'y przywitały Golduck'a powoli opadającego w dół na ogromnej,tęczowej bańce mydlanej. Z zamkniętymi oczami,wyrazem skupienia Pokemon zjeżdzał swoją kruchą windą. Już na ziemi uśmiechnął się szeroko i wyciągnął przed siebie uniesiony kciuk. Zamaszystym krokiem podszedł do śpiącego Snoreking'a. Przyjrzał mu się uważnie i poważnym gestem uniósł do góry wskazujący palec lewej dloni. Tak na próbę. Lekko naparł mocą i uniósł przeciężkiego Snoreking'a na jakiś metr. Wiedząc,że to nie wystarczy wyciągnął przed siebie,trochę niżej niż pierwszy drugi palec. Oczy Golduck'a zaświeciły się zimno,a na jego skroni pojawił się kropla potu. Król wioski pod górą unosił się ponad cztery metry nad ziemią pod samym sufitem. Po chwili został osadzony na kilku belkach pod stropem. Grube pale wygięły się niebezpiecznie,ale wytrzymały. Z ulgą Golduck opuścił ręce. Teraz czas przejść do drugiej fazy planu. Pokemon stanął na rozłożonych szeroko nogach i złożył palce wskazujące i środkowe obu dłoni w dziwny znak. Złączył kciuki tworząc dwa równoległe trójkąty.
- Tak,przyjacielu. Mantra opanowująca - stwierdził Ilex.
Po kilku chwilach znak zaświecił żółtawo. Delikatna mgiełka i zgniłym kolorze otoczyła Golduck'a i rozlałą się leniwie po całej arenie. Ciężki,słodki zapach zakołysał się pod sufitem,wsród trzeszczących belek podtrzymujących Snoreking'a. Rozkosznie uśmiechnięty grubas wdychał z przyjemnością aromatyczny opar,mimo że jakaś część jego umysłu,może instynkt, podpowiadała mu,aby tego nie robił. Ale to takie słodkie,jak pomarańcza albo czerwone jabłko,jak malina...mmm...
      Golduck uśmiechnął się czując,że przeciwnik poddał się jego mocy. Powoli opanowywał umysł Snoreking'a i w końcu tego dokonał. Iskra błękitnego stworka wedrowała po umyśle wroga. Dokładnie oczyszczała go z wszelkich wzmianek o jakichkolwiek atakach specjalnych. Z łatwością uporała się z umiejętnościami stosowania stylu Snore. Wszyscy na stadionie jak otepiali wpatrywali się w Golduck'a. Nagle Pokemon klasnął,a cały dymek zniknął.
Pod resztkami sufitu Snoreking rzucał się jak oszalały. Jego zbolałe członki przedwcześnie opuszczał zbawienny sen. Chciał do niego powrócić,ale nie wiedział jak. A to zawsze było tak proste... Nie wiedział nawet,gdzie jest. Nad nim jakieś deski,w grzbiet wpijały mu się prostokątne belki. Zamachał łapami próbując wstać i spadł na dół w chmurze próchna i drzazg. Uderzenie w głowę oświeciło go. To przecież mecz.
- Królu! Hej!
Snoreking spojrzał otępiale na Ilex'a i mruknął coś niezrozumiale. Nagle poczuł jakiś ruch z tyłu. Gwałtownie się odwrócił omal nie tracąc równowagi i dostrzegł niebieską kaczkę. Natychmiast otrzeżwiał. Świeżo w pamięci miał jeszcze atak tego przeciwnika. Atak,który skutecznie go osłabił,a w końcu zmusił do użycia stylu walki Snore. Golduck uśmiechał się trochę wymuszenie. Użycie tak potężnej telekinezy osłabiło go. W końcu uniesienie siłą umysłu pięć ton na cztery metry to nie byle co. Usłyszał w sobie głos trenera nawołujący do zakańczającej akcji. Pokemon rozmył się i pojawił tuż przed przeciwnikiem. Potężna łapa zmiotłaby go,ale w porę uskoczył. Szczupłą dłonią zaciśniętą w pięść Golduck uderzył w grube jak słup udo Snorlax'a. Dopiero teraz poczuł,jak się osłabił. Atak nawet nie zachwiał przeciwnikiem. Spojrzał w górę i zetknął się z uśmiechem giganta. Sardonicznym uśmiechem wytykającym błąd. Snoreking otworzył paszczę i zaczął zbierać energię do zakańczającego hiper promienia. Widząc to Golduck odskoczył do tyłu na bezpieczną odległość. Król zacisnął pięści i chciał już zaatakować,ale nie wyszło. Jeszcze raz. I jeszcze. Tylko słabe cząsteczki wylatywały mu z paszczy i rozpływały się zanim dotknęły choć wroga. Nie poddając się wielki Snorlax ruszył na przeciwnika. W jego umyśle dziwnie teraz pustym pojawiła się paniczna myśl o przegranej,ale natychmiast ją odrzucił. Musiał zaatakować. Choćby miał użyć tylko siły mięśni.

      Nagle potężny wstrząs omal nie przewrócił obu Pokemon'ów na resztkach areny. Wszystkie Snorlax'y opuściły trybuny i wyszły z hali. Ilex,Golduck i Snoreking podążyli za nimi. Ich oczom ukazał się straszny widok. Jedna ze ścian góry zatrzęsła się i runęła na sad jabłkowy. Pokryte białym kwieciem drzewa padły pod naporem wielkich skalnych odłamków. Chmury pyłu ogarniały coraz większe połacie terenu. Wszystkie Pokemon'y i Ilex wytężały wzrok,ale nie potrafiły przebić tumanu i wciąż padających okruchów. Gdy kurz opadł zobaczyli wysokiego,czarnego od stóp do głów człowieka w białym mundurze. W jego ogromnej dłoni wciąż spoczywała dymiąca rura bazooki. Zaraz za nim pojawiło się kilku innych tak samo ubranych i z identyczną bronią na ramieniu. Wszystkie lufy dymiły. Uporządowany świat Snorekinga,jego wspaniała wioska,pomoc PokeGod - wszystko to miało lec w gruzach. Wielki Pokemon czuł to i krusząc zaschniętą krew na brodzie czuł,że spod strupa popłyną łzy.

   Kolejna strona --->

POWRÓT DO STRONY GŁÓWNEJ