Ilex siedział w szatni stadionu Snore Village. Czekał aż zawołają go do walki. Gwardziści króla osady pod górą nie powinni stanowić większego problemu dla jego doświadczonych Pokemon. Poza tym znał styl walki Snorlax'ów. Polegał on na ciągłym zasypianiu. Podczas swego kamiennego snu grubas regenerował siły. Gruba skóra chroniła przed atakiem ostrym liściem oraz większością ataków stalowych. Także odporność tych żarłoków na trucizny i system trawienny pozwalający zniwelować wszelkie skutki zjedzenia nieświeżego,a nawet silnie toksycznego jedzenia,mógł budzić podziw. Pozornie Snorlax był przeciwnikiem nie do ruszenia. Pozornie. Ilex przetarł wszystkie PokeBall szmatką do połysku i przypiął do pasa. Na pierwszy ogień pójdzie coś zaskakującego. Pokemon do zadań specjalnych. trener uśmiechnął się mimowolnie podrzucając PokeBall z naklejonym piorunkiem.
Mecz trwał już dobre dwadzieścia minut. Obaj
przyboczni Snoreking'a uwijali się jak w ukropie,żeby choć
dotknąć małego,zwinnego Pichu. Myszowaty przebiegał im między
nogami,unikał zręcznie wymierzonych w niego pazurów,skakał.
Wiedziony myślą Ilex'a maluch był czasami tak szybki,że w
miejscu,z którego wyruszył rozmywał się jego kształt,a on
sam był już daleko. Oba Snorlax'y spociły się niemiłosiernie
i widać było po nich zmęczenie. Ilex nie traktował tej zabawy
poważnie. Obu oceniał na 60 poziom,podczas gdy Pichu osiągnął
już dawno 95.
- Pichu! Czas zakończyć walkę! - krzyknął ostro trener. W myślach
posłał swemu Pokemon'owi instrukcje. Mały Pichu odbiegł
daleko od przeciwników i obie strony czekały na czyjś ruch.
Elektryczny maluch wrzasnął piskliwe i odpalił pod siebie mały
piorun. Uderzenie wyrzuciło go w górę. Pod sufitem znajdowała
się cała sieć belek. Na jednej z nich wylądował na czterech
łapkach Pichu.
- Pichu,chu,chu,chuu! - zawołał do Snorlax'ów. Na dole zawrzało.
Publicznośc nie mogła wyjść z podziwu,że taki malec wyśmiewa
najlepszych wojowników. Walczący naradzali się ze sobą i w końcu
jeden z nich odsunął się na sam kraniec areny. Drugi ustawił
się dokładnie pod Pichu i wzniósł do góry twarz. Oczy zwęziły
się w złości. Nagle Snorlax otworzył lekko paszczę. Ilex uśmiechnął
się i skinął głową. Jego plan sam się układał. Pichu zwarł
się w sobie. Wtem Snorlax plunął potężną strugą energii.
Biały promień pędził w stronę malucha pod powałą. Grubas
na krawędzi ringu śmiał się głośno. Mały Pichu wyskoczył
w górę i wszystkim czterema łapkami odbił się od sufitu.
Snop światła minął go zaledwie o kilka centymetrów rozwalając
w pył połowę dachu. Widzowie zakryli się przed odłamkami
dachówek i desek. Tymczasem z obłoku pyłu i drzazg wyprysnęło
dziecko Pikachu. Z oszałamiającą prędkością,niesione siłą
wybuchu,wleciało do wciąż otwartej gęby Snorlax'a. Olbrzym
zamknął paszczę i wściekle zamachał łapami. Drugi podbiegł
i próbował uspokoić kompana.
- Piorun kulistyyyy!!! - wrzasnął na całe gardło Ilex.
Wszyscy na stadionie spojrzeli na niego. Nikt nie pamiętał o
nim,tak mocno zaapsorbowała ich walka. Na całej arenie rozległ
się przytłumiony wrzask małego Pokemon'a.
- Pichuuuuuu!!!
Snorlax oprzytomniał i panicznie próbował wypluć
przeciwnika,ale było za póżno. Potężny elektryczny atak
przeszedł przez przełyk Pokemon'a. Słychać było chrupanie wyłamywanych
zębów i ryk bólu grubasa. Pichu wyskoczył z paszczy i wbił
się ogonkiem w glebę pomiędzy krzyczącym,a stojącym bez
ruchu Snorlax'em.
- Elektroatak! - znów publiczność zdziwiła się na obecności
Ilex'a.
Snop żółto-niebieskiego światła wytrysnął przez dziurę w
dachu. Cała arena pokryłą się kurzem,a po metalowych częściach
trybun przeszły silne iskry. Wszystkie Snorlax'y ryczały i osłaniały
dzieci. Nawet Snoreking zakrył sobie twarz półmiskiem jak maską.
Kamienne odłamki latały wszędzie wbijając się w piasek,robiąc
rysy na drewnie. Gdy wszystko się uspokoiło,kurz opadł,a ryki
ustały można było zobaczyć niesamowity widok. Mały Pichu wciąż
sterczący na swym wbitym w ziemię ogonku,a obok niego dwaj
ogromni przeciwnicy. Jeden z nich miał cały czarny pysk i dymił
z paszczy,natomiast drugi cały osmalony chwiał się na nogach.
Pichu opadł na łapy. Także i elektryczny maluch dyszał ciężko.
Taki atak nadwerężył mocno jego siły,ale czuł radość
trenera. Pokemon zatańczył ze szczęścia i zaprezentował
kilka grożnych min,wśród których była idealnie imitująca
twarz Snorlax'ów. Wszystkie grubasy na trybunach trzęsły się
ze śmiechu i gotowe były wybaczyć gościowi smolisty krater na
środku areny. Jednak walka się jeszcze nie skończyła.
Drugi Snorlax potrząsnął głową pozbywając się
resztek oszołomienia. Uderzył ogromną łapą w podłoże.
Wstrząs przewrócił Pichu. Mały Pokemon próbował uciec,ale
potknął się o pazur dymiącego z paszczy i nieprzytomnego
przeciwnika. Maluch upadł na pyszczek,a kiedy się podniósł
spostrzegł,że wokół niego nastała ciemność. Spojrzał
niepewnie w górę i zobaczył wściekłego Snorlax'a,który na
niego spadał. W ostatniej chwili usłyszał w głowie głos
trenera. Z przednich łapek wypalił elektryczne pociski,które
wyniosły go poza zasięg upadającego przeciwnika. Snorlax zwalił
się na płytę stadionu,ale nie przygniótł przeciwnika. Teraz
Pichu miał szansę na zakończenie tego spotkania. Zanim ciężki
Pokemon podniesie się minie kilka sekund. Szybki jak myśl,która
zakwitła w umyśle trenera maluch wskoczył Snorlax'owi na kark.
Olbrzym wstał nawet nie czując ciężaru elektrycznej kulki.
Ociężały grubas próbował zerwać z siebie pasożyta,ale nie
mógł dosięgnąć. Nagle Pichu skoczył mu na głowę i nim
ktokolwiek się zorientował już przytknął ogonek do
szerokiego czoła przeciwnika.
- Piorunujący wstrząs - stwierdził spokojnie Ilex - Koniec
meczu. Zwycięstwo jest nasze.
- Nie bądż tego taki pewien,panie Dainties - wrzasnął ze
swojego siedziska Snoreking.
Ale nie było wątpliwości,kto wygra to starcie. Długa,rozgałęziona
iskra uderzyła z mocą w łeb Snorlax'a. Krótka sierść stanęła
dęba obu Pokemon'om. Pichu wrzeszczał,a grubas skupiony milczał
próbując wytrzymać ten atak. W końcu nie zdzierżył i ryknął
wściekle.
- Snoooooreee...eee...eee...snoo... - przerywany wstrząsami
elektrycznymi krzyk gwardzisty powoli milkł. W końcu Pichu
zeskoczył na ziemię i powoli,z godnością,odmaszerował do
swego trenera. Snorlax stał nieruchomo i wpatrywał się w
odchodzącego przeciwnika wielkimi,nieruchomymi oczami. Sparaliżowany
poddał się i padł. Pichu odegrał przed Ilex'em swój spektakl
min. Trener ze śmiechem uniósł kciuk.
- Piii!!! - radosny pisk zakończył się,gdy tylko maluszek uniósł
do góry w stronę Snoreking'a dwa paluszki złożone w literkę
V. Król zaczerwienił się i zacisnął pięść. Nie sądził,że
przybyszowi pójdzie tak łatwo. Ilex Dainties i jego Pokemon
okazali się zgranym zespołem. Bez słów rozumieli się między
sobą. Władca Snore Village musiał użyć pełnej mocy,aby
zwyciężyć w tym pojedynku. Bez pomocy boga może być ciężko.
Szczególnie głośno przełknął ślinę,gdy zobaczył
znoszonych ze stadionu jego gwardzistów. Przy nim byli słabi,ale
mimo wszystko,powinni zadać choć jeden poważny cios. Tak
naprawdę,nawet nie musnęli przeciwnika,a zmęczenie małego
Pichu wynikało tylko ze zużycia mocy. Jednak Pokemon wciąż
wykazywał wolę walki. Iskry przeskakiwały mu po uszach i
policzkach. Tylko za namową trenera wrócił do PokeBall. Ilex
wyprostował się i pomachał do władcy osady pod górą. Ten
nieśmiało odmachał i wolno zszedł na arenę.
- Zaskoczyłeś mnie.
- Ty mnie również,Snoreking'u. Twoi gwardziści nie pokazali
niczego ponad przeciętnego. Rzekłbym standardowa procedura w
moim przypadku - ironicznie uśmiechnięty obserwował reakcje
rozmówcy.
- Snore! Teraz nie pójdzie ci tak łatwo. Zaraz poznasz prawdziwą
moc Snoreking'a. Moim przybocznym zakazałem używać stylu walki
Snore,żeby obserwować twoją taktykę. Teraz jestem gotowy.
Przygotuj się,Ilex'ie. Zaprezentuję ci potęgę stylu Snore!!!
- wrzasnął olbrzym i cały zatrząsł się aż od śmiechu.
Ilex wiedział,że Snoreking to zupełnie inna liga w
porównaniu z gwardzistami. Jego moc była duża i dorównywała
Pokemon'om trenera. Poza tym król osady pod górą był
obdarzony łaską boga. To będzie cięzki bój i możliwe,że po
raz pierwszy od kilkudziesięciu lat przegra. Powoli wyciągnął
PokeBall. Na pierwszy ogień niech pójdzie Pidgeot.
Przetestujemy prędkość przeciwnika. Raczej niewielka będzie.
- Pidgeot,liczę na ciebie - powiedział Ilex do kuli. W końcu
wypuścił Pokemon'a na arenę. Gigantyczny przy ptaku Snoreking
patrzył z góry.
- Jeszcze kilkanaście minut temu wyśmiałbym cię,Dainties,lecz
pokazałeś mi,że w twoim przypadku rozmiar nie gra roli.
Pidgeot wzleciał pod sam sufit jednym wymachem skrzydeł. Czekał
na rozkazy trenera,a tymczasem mierzył moc przeciwnika.
Ptak był doświadczonym wojownikiem,który osiągnął setny
poziom i nie rozwijał się dalej. Dzięki swemu obyciu z walką
potrafił wyczuć prawdziwą moc wroga. Tym razem nie był to
zwykły Pokemon. Wyczuwało się jakiś boski pierwiastek. Tę myśl
przekazał Ilex'owi,a ten w odpowiedzi skinął głową.
- Huragan - cicho stwierdził trener.
Kilka wolnych,potem setki szybkich wymachów skrzydeł wznieciło
kurzawę na stadionie. Snoreking osłonił oczy łapami,a tylko
na to czekał Ilex. Natychmiast wydał rozkaz ataku na osłonięty
brzuch. Pierwszy błąd trenera w tym meczu. Pył nie opadł,a
ptak leciał jak torpeda wprost na przeciwnika. Nagle rozlożył
skrzydła chcą wyhamować,bowiem uświadomił sobie podstęp. Wróg
tylko udawał,że jest oślepiony. Potęzna łapa zacisnęła się
na karku Pidgeot i uniosła go do góry. Trzepoczący się ptak
nie mógł drasnąć Snoreking'a,który utrzymywał go na dystans.
Mógł to robić ze względu na długośc swego ramienia. Ilex
szerzej otworzył oczy.
- Pidgeot! Hyper atak! Już!
Z dzioba ptaka trysnęła struga energii. Wydawało się,że
trafiła prosto w twarz Snorlaxa,ale były to tylko pozory. Tak
naprawdę tylko musnęła mu kark,bo Pokemon zawczasu schował ją
głęboko w ramiona. Ani na chwilę nie zwolnił się ucisk na
szyję Pidgeot. Panicznie ptak zebrał się do jeszcze ataku. Tym
razem miał być mocniejszy. Snoreking myślał,że to kolejny
zamach na jego głowę i skulił się zawczasu,ale przeciwnik
wypalił w podłoże. Obaj unieśli się na kilka metrów i z łoskotem
spadli na ziemię. Niestety to Pidgeot był pod spodem. Władca
Snore Village podniósł się ciężko i ukazał ciało wroga
praktycznie wbite w glebę.
Ilex zacisnął pięści w bezsilnej złości. Ale ku zdziwieniu
wszystkich Pidgeot wstał. Chwiejnie,podpierając się skrzydłami
wstał. Czub na głowie miał w strzępach. Dziób niebezpiecznie
wykruszony na brzegach. Atak takiej masy dał mu się we znaki.
- Wracaj,Pidgeot! - zawołał Ilex wyciągając PokeBall. Pokemon
uskoczył przed promieniem zawracającym.
- Pidgeooo!
- Jak chcesz.
- Pi,pidgeooo! Got,got,pidge.
- Snore,snooo,snooo,snooo,re...
- PIDGEOT !!! - wrzasnął sprawiając,że wszyscy na sali
pozatykali sobie uszy dłońmi i łapami. Spomiędzy skrzydeł,teraz
trzymanych przed sobą,Pidgeot wyprowadzał swój ostateczny atak.
Wielka kula niebieskawej energii niebezpiecznie drgała próbując
się wymknąć.
- Oto prawdziwa moc Pidgeot'a! - zawołał Ilex - Dalej,Pidgeot!
Teraz pokażmy im siłę implozji!!!
Kula,niczym kometa,wystrzeliłą pod sufit,a jej światło zalało
cały stadion. Ostatnim wysiłkiem ptak wybił się ku niej. Po
chwili znikł w poświacie energii. Nagle pojawił się,a jego
oczy płonęły mrożnym ogniem. Bez żadnego dżwięku posłał
kulę wprost w Snoreking'a. Ten,wyczuwając moc ataku,wyciągnął
przed siebie obie łapy i utworzył blok. Kula energii rozprysła
się na wnętrzach potężnych,szponiastych dłoni króla.
Pidgeot upadł na ziemię,a Ilex zawrócił go do PokeBall.
- Nieżle sobie radzisz,władco.
- ... - Snoreking nic nie odpowiedział tylko uśmiechnął się
wymuszenie. Wyglądało,że ten atak nic nie zrobił,ale
poparzone łapy dawały o sobie znać.
- Zaczynajmy drugą rundę tego meczu. Masz szansę,władco osady
pod górą,bo mam już tylko 3 Pokemon.
- Widzę cztery PokeBall,których jeszcze nie użyłes.
- Czwarta jest pusta.
- Bez gadania. Wypuszczaj kolejnego zawodnika!
- Pidgeot jest potężnym wojownikiem,ale jak zauważyłeś
zabrakło mu opanowania. Teraz przegrana twoja jest już pewna.
Oto Golduck! Idż!
Setki małych bąbelków frunęły wolno w stronę
wielkiego Pokemon'a. Przezroczyste,opalizujące bomby otaczały
Snoreking'a ze wszystkich stron. Gdyby rozdmuchał je naokoło
rozwaliłyby salę i poraniły widzów. Niestety znajdował się
w szachu,a przeciwnik uśmiechał się triumfalnie. Nagle Golduck
rozmył się w kilka niebieskawych smug i zniknął. Bańki były
coraz bliżej,a już pojawiło się nowe zagrożenie. Przeciwnik
stał na belkach pod sufitem tuż obok dziury wybitej przez
energetyczny atak jego przybocznych. Z pobłażliwym uśmiechem
na dziobie złożył palce po obu stronach czerwonej kropki na
czole.
- Gol,gol - stwierdził Pokemon i strzelił słonecznym
promieniem. Czerwona struga z żółtymi cząsteczkami pociągnęła
za sobą bąbelki uciekające pod sufit i uderzyła skomasowaną
siłą w nie mającego szans na obronę Snoreking'a. Potężny
wybuch omiótł piachem wszystkie Pokemon na trybunach. Ilex zasłonił
twarz ręką. Wyładowania mocy powodowały,że powietrze drgało
i skwierczało. Moc wytrącała z cząsteczek tlenu wodę
sprawiając,że wszystko wokół było wilgotne i śliskie. A im
więcej wody tym lepiej czuł się Golduck. Kurzawka zasłoniła
i atakującego i ofiarę. Donośny grzmot odbijał się echem od
grubych ścian sali. Gdy pył opadł okazało się,że płyty
stadionu nie było.
Głęboki krater o prostokątnych zarysach to
wszystko co pozostało po arenie. Deski,z których pobudowano
pierwsze rzędy widowni leżały połamane,a Snorlax'y siedziały
na ziemi lekko oszołomione. I o ile Ilex widział w leju króla
Snore Village,o tyle nidzie nie było Golduck'a. Trener czuł
energię swego przyjaciela gdzieś nad sobą,ale sufit był
czysty. Ogromny Snoreking podniósł się chwiejnie. Setka małych
wybuchów połamała mu ostre pazury,a pyzata twarz była
posiniaczona. Z paszczy na podwójny podbródek spływała strużka
krwi. Widać było,że taki atak bardzo nadwątlił siłę
giganta. Ciężko podszedł kilka kroków i uśmiechnął się do
Ilex'a. Przymknął oczy i błogo podrapał się połamanymi
szponami po brzuchu. Ilex wiedział,że Snoreking szykuje się do
zastosowania stylu Snore. Chciał zasnąć i odnowić swe siły.
Nawet krótka drzemka podczas walki całkowicie regenerowała zmęczone
ciało każdego Snorlax'a.
- Golduck! - krzyknął do sufitu Ilex - Jeżeli pozwolimy mu
zasnąć,wszystko zacznie się od początku! Musisz coś zrobić.
- Gol,gol,duck! - zawołał skądś Pokemon.
Użyj telekinezy,aby unieść go jak najwyżej,a potem opanujesz
go i wyłączysz jego moce. Jeśli będzie walczył samymi pięściami,bez
użycia ataków specjalnych wygramy.
Gol. Duck!!!
Wrzask przeszył myśli Ilex'a,ale mimo bólu uśmiechnął się.
Golduck był jak zawsze spokojny i skory do żartów. Wszystkie
Snorlax'y na widowni uśmiechały się ironicznie myśląc,że człowiek
nie może nakłonić swego Pokemon'a do ataku. Ryki uciechy wywołał
Snoreking rozkładając na boki łapy i ziewając tak szeroko,że
w jego paszczy zmieściłoby się chyba z pięć Hoothoot'ów i
przynajmniej jeden Noctowl.
- Yawn!!! Snoooooreeeee!!! - potężne,osmalone cielsko zwaliło
się z grzmotem na ziemię. Na ścianie leju spał teraz
kamiennym snem ogromny worek pełen soczystych cierni. Ilex spóżnił
się,ale plan pozostawał wciąż aktualny. Nagle oczy wszystkich
obecnych uniosły się do góry. Z głośnym trzaskiem ktoś wybił
dziurę w dachu. Błoniasta,niebieska stopa strząsnęła z
siebie kilka drzazg i po chwili ukazał się jej właściciel. Z
głośnym pomrukiem Snorlax'y przywitały Golduck'a powoli opadającego
w dół na ogromnej,tęczowej bańce mydlanej. Z zamkniętymi
oczami,wyrazem skupienia Pokemon zjeżdzał swoją kruchą windą.
Już na ziemi uśmiechnął się szeroko i wyciągnął przed
siebie uniesiony kciuk. Zamaszystym krokiem podszedł do śpiącego
Snoreking'a. Przyjrzał mu się uważnie i poważnym gestem uniósł
do góry wskazujący palec lewej dloni. Tak na próbę. Lekko
naparł mocą i uniósł przeciężkiego Snoreking'a na jakiś
metr. Wiedząc,że to nie wystarczy wyciągnął przed
siebie,trochę niżej niż pierwszy drugi palec. Oczy Golduck'a
zaświeciły się zimno,a na jego skroni pojawił się kropla
potu. Król wioski pod górą unosił się ponad cztery metry nad
ziemią pod samym sufitem. Po chwili został osadzony na kilku
belkach pod stropem. Grube pale wygięły się niebezpiecznie,ale
wytrzymały. Z ulgą Golduck opuścił ręce. Teraz czas przejść
do drugiej fazy planu. Pokemon stanął na rozłożonych szeroko
nogach i złożył palce wskazujące i środkowe obu dłoni w
dziwny znak. Złączył kciuki tworząc dwa równoległe trójkąty.
- Tak,przyjacielu. Mantra opanowująca - stwierdził Ilex.
Po kilku chwilach znak zaświecił żółtawo. Delikatna mgiełka
i zgniłym kolorze otoczyła Golduck'a i rozlałą się leniwie
po całej arenie. Ciężki,słodki zapach zakołysał się pod
sufitem,wsród trzeszczących belek podtrzymujących Snoreking'a.
Rozkosznie uśmiechnięty grubas wdychał z przyjemnością
aromatyczny opar,mimo że jakaś część jego umysłu,może
instynkt, podpowiadała mu,aby tego nie robił. Ale to takie słodkie,jak
pomarańcza albo czerwone jabłko,jak malina...mmm...
Golduck uśmiechnął się czując,że przeciwnik
poddał się jego mocy. Powoli opanowywał umysł Snoreking'a i w
końcu tego dokonał. Iskra błękitnego stworka wedrowała po
umyśle wroga. Dokładnie oczyszczała go z wszelkich wzmianek o
jakichkolwiek atakach specjalnych. Z łatwością uporała się z
umiejętnościami stosowania stylu Snore. Wszyscy na stadionie
jak otepiali wpatrywali się w Golduck'a. Nagle Pokemon klasnął,a
cały dymek zniknął.
Pod resztkami sufitu Snoreking rzucał się jak oszalały. Jego
zbolałe członki przedwcześnie opuszczał zbawienny sen. Chciał
do niego powrócić,ale nie wiedział jak. A to zawsze było tak
proste... Nie wiedział nawet,gdzie jest. Nad nim jakieś deski,w
grzbiet wpijały mu się prostokątne belki. Zamachał łapami próbując
wstać i spadł na dół w chmurze próchna i drzazg. Uderzenie w
głowę oświeciło go. To przecież mecz.
- Królu! Hej!
Snoreking spojrzał otępiale na Ilex'a i mruknął coś
niezrozumiale. Nagle poczuł jakiś ruch z tyłu. Gwałtownie się
odwrócił omal nie tracąc równowagi i dostrzegł niebieską
kaczkę. Natychmiast otrzeżwiał. Świeżo w pamięci miał
jeszcze atak tego przeciwnika. Atak,który skutecznie go osłabił,a
w końcu zmusił do użycia stylu walki Snore. Golduck uśmiechał
się trochę wymuszenie. Użycie tak potężnej telekinezy osłabiło
go. W końcu uniesienie siłą umysłu pięć ton na cztery metry
to nie byle co. Usłyszał w sobie głos trenera nawołujący do
zakańczającej akcji. Pokemon rozmył się i pojawił tuż przed
przeciwnikiem. Potężna łapa zmiotłaby go,ale w porę uskoczył.
Szczupłą dłonią zaciśniętą w pięść Golduck uderzył w
grube jak słup udo Snorlax'a. Dopiero teraz poczuł,jak się osłabił.
Atak nawet nie zachwiał przeciwnikiem. Spojrzał w górę i
zetknął się z uśmiechem giganta. Sardonicznym uśmiechem
wytykającym błąd. Snoreking otworzył paszczę i zaczął
zbierać energię do zakańczającego hiper promienia. Widząc to
Golduck odskoczył do tyłu na bezpieczną odległość. Król
zacisnął pięści i chciał już zaatakować,ale nie wyszło.
Jeszcze raz. I jeszcze. Tylko słabe cząsteczki wylatywały mu z
paszczy i rozpływały się zanim dotknęły choć wroga. Nie
poddając się wielki Snorlax ruszył na przeciwnika. W jego umyśle
dziwnie teraz pustym pojawiła się paniczna myśl o
przegranej,ale natychmiast ją odrzucił. Musiał zaatakować.
Choćby miał użyć tylko siły mięśni.
Nagle potężny wstrząs omal nie przewrócił obu Pokemon'ów na resztkach areny. Wszystkie Snorlax'y opuściły trybuny i wyszły z hali. Ilex,Golduck i Snoreking podążyli za nimi. Ich oczom ukazał się straszny widok. Jedna ze ścian góry zatrzęsła się i runęła na sad jabłkowy. Pokryte białym kwieciem drzewa padły pod naporem wielkich skalnych odłamków. Chmury pyłu ogarniały coraz większe połacie terenu. Wszystkie Pokemon'y i Ilex wytężały wzrok,ale nie potrafiły przebić tumanu i wciąż padających okruchów. Gdy kurz opadł zobaczyli wysokiego,czarnego od stóp do głów człowieka w białym mundurze. W jego ogromnej dłoni wciąż spoczywała dymiąca rura bazooki. Zaraz za nim pojawiło się kilku innych tak samo ubranych i z identyczną bronią na ramieniu. Wszystkie lufy dymiły. Uporządowany świat Snorekinga,jego wspaniała wioska,pomoc PokeGod - wszystko to miało lec w gruzach. Wielki Pokemon czuł to i krusząc zaschniętą krew na brodzie czuł,że spod strupa popłyną łzy.