Dragon Ball movie special-2: Historia Future Trunksa
        A ta historia przedstawia się pokrótce tak: pół roku po śmierci Goku (choroba serca)Ziemię atakują Androidy #17 i #18. Wszyscy "z paczki" giną oprócz Gohana, któremu udaje się uciec. Gdy Trunks ma 13 lat prosi Gohana, by ten został jego mistrzem. I tu pierwsza nieścisłość: Gohan w te 12-13 lat spokooooojnie by się na tyle wzmocnił, by z łatwością rozp...zniszczyć Androidy, szczególnie, że osiągnął poziom SSJ. Kontynuując...Gohan trenował Tunksa, który był coraz bliższy osiągnięcia poziomu SSJ. Niestety, w międzyczasie chłopaki mieli potyczkę z Androidami, w której Gohan stracił rękę. Jakiś (niedługi) czas później Androidy atakują kolejne miasto. Gohan walczy bez Trunksa i ginie. Gdy przylatuje Trunks widzi Gohana martwego i w końcu zmienia się w SSJ (trochę za późno tak swoją drogą). Cztery lata później Trunks próbuje ponownie. Oczywiście dostało mu się trochę:) Po wyleczeniu ran godzi się na pomysł Bulmy, by cofnąć się w czasie i... wiecie, co dalej:)         Dobra, mi się film nie podobał. A to dlatego, że niczego nowego się nie dowiedziałem. To praktycznie rozwinięcie tego, co Trunks powiedział dla Goku po tym jak cofnął się w czasie. W filmie jest kilka ciekawych walk i nic poza tym. Przyznaję, że moja ocena jest dość subiektywna, ale filmu nie polecam nikomu (nawet obiektywnym:). A tak przy okazji, to pod względem fabuły nie lubię całej sagi "Cell's game" - dla mnie jest zbyt niejasna i (jak to już raz ładnie ująłem) nieścisła.         No, ale film ma też zalety....hmmm.......ale jakie? No, chociażby te walki...Fabuła skupia się właściwie na osobie Future Trunksa i to jest plus, szczególnie dla tych, którzy go lubią (moją ulubioną postacią jest Gohan, a w filmie go ośmieszyli...nienawidzę tego filmu!!!). Uważam, że film nie jest godny uwagi, ale przekonajcie się sami, jeśli chcecie. Giedzio@wp.pl |