ERIC FRANK RUSSEL - "Wielka eksplozja"


Było w historii wszechświata kilka książek, których tytuły miały się do treści tak, jak wygłupy Cezarego P. do aktorstwa. Przykład? Patrz: tytuł. Kilka ładnych miesięcy po przeczytaniu "Eksplozji" nie mam pojęcia, czemu pan Russel właśnie tak ochrzcił swe dzieło. Zresztą - mniejsza o to, nie wiem po co takie dygresyje wstawiam w recenzję poważnej powieści...

Niezupełnie poważnej, ale zawsze...

Fabuła prezentuje się następująco: w przyszłości na tyle odległej, że najznakomitsze sery zdążyłyby skisnąć, pewien człowiek wynalazł sposób na podróżowanie między galaktykami w ciągu godzin. Wydarzenie to jest bardzo ważne dla fabuły, gdyż na nim się ona opiera - i opis tegoż jest jednym z najlepszych w historii literatury (chyba nie zdradzę zbyt wiele, jeśli napomknę, że odkrycia dokonał lokalny głupek, który chciał zmusić dziesięcocentówkę do latania. Próbował przez wiele lat, aż... w końcu mu się udało! To się nazywa fart - prawie tak duży jak przeżycie kursu pilotarzu "Iskry"!). Ludzkość wyruszyła na podbój kosmosu. Po stuleciach nadszedł czas, aby szychy z Ziemi skontrolowały sytuację na skolonizowanych planetach.

Aż żal kuper ściska, ale nic więcej nie mogę wam wyjawić. Popsułoby to bowiem całą przyjemność; to tak jakbym dał komuś pączka z wyssaną marmoladą. Grzech śmiertelny.

Do czasu tej powieści o panu Russelu nie słyszałem ni razu. Teraz mogę zagwarantować, że o nim nie zapomnę. Nigdy. "Wielka eksplozja" jest napisana w stylu Pratchetta, z delikatnie błądzącą podniebienie domieszką Dicka. Iście wybuchowy i gorący koktajl, moi drodzy. Ale to czuć od samego początku. Kiedy delikatnie włożycie palce pod czerwoną okładkę, powolnym, posuwistym przyciągając ją do siebie i otwierając klejące się, pachnące drukarnią kartki, sami zauważycie że macie do czynienia z czymś niezwykłym, magicznym; czymś, co zdarza się tylko raz. To uczucie może trwać nawet cały dzień - każdy czyta przecież w innym tempie, a wiadomo że nie należy się przy tym spieszyć. Jednak nie da się ukryć, że przyjemność będzie krótka... Zbyt krótka, dla wybrednych. Książka jest stosunkowo niedługa, ale... różne są wymagania, jedni mają duże, inni jeszcze większe... I po przeczytaniu można zacząć od nowa... I od nowa... I jeszcze raz... Aż nienasycone żądze znajdą wreszcie ujście, aż dokona się spełnienie...

"Wielką eksplozję" odbiera się nad wyraz dobrze... Polecam.

military
militarypolice@wp.pl