|
Stephen King - Bastion (wersja nie pocięta) |
|
Zabrać się za recenzję tak wielkiego (w każdym tego słowa znaczeniu!) Dzieła (szczególnie, że jest to moja pierwsza, nie licząc jakiś prac szkolnych, poważna recenzja) to nie lada wyzwanie, ale co mi tam, ambitny jestem, a poza tym czuję potrzebę stworzenia czegoś ;). Wyobraźmy sobie amerykańską bazę wojskową, będącą tylko przykrywką dla laboratorium ukrytego głęboko pod nią, laboratorium tak tajnym, że nie wie o nim nikt oprócz pracujących w nim ludzi oraz kilku szyszek. W owej instytucji prowadzone są prace nad najbardziej śmiercionośnymi wirusami, wirusami zdolnymi zabijać całe populacje! I któż mógłby przypuszczać, że "Projekt Blue" - najgorsza odmiana grypy, jaka mogła spotkać ludzkość, zdolna zabić 99,4% zarażonych, za sprawą młodego strażnika, który miał zbyt wiele szczęścia ("ludzie mówią, że to w nieszczęściu szczęście") wydostanie się na zewnątrz i rozpocznie swoje krwawe tournee po świecie, na równi traktując bogatych i biednych, starców i dzieci, kobiety i mężczyzn. Aby jeszcze lepiej wczuć się w klimat książki proponuje kolejną wizję: świat na miesiąc po wydostaniu się Kapitana Trips'a (bo tak ludzie nazwali grypę zabijającą ludzi w ciągu kilku dni). Świat prawie całkowicie oczyszczony z jego mieszkańców. Ci, którzy ocaleli żyją w całkowitym chaosie i bezprawiu często walcząc między sobą. Wyobraźmy sobie próbę zaśnięcia w świecie, w którym szansa na to, że już się nie obudzimy, jest znacznie większa niż na spokojny i orzeźwiający sen! Czy chcielibyście żyć w takim świecie? Odpowiedzcie sobie sami. Ale świat nie został jeszcze zapomniany a odwieczna walka między dobrem a złem wcale się nie skończyła, wręcz przeciwnie - szykuje się wielka bitwa, w której nic nie będzie takie, na jakie wygląda, a zwycięzcy nie koniecznie będą zwycięzcami! A o co w tym wszystkim chodzi? I dlaczego ludzie nie uczą się na własnych błędach?... Nie zdradzę, bom cham jest nieuprzejmy ;) Co się zaś stylu tyczy to wystarczy przeczytać, kim jest autor, aby wiedzieć, że czas spędzony przy tej książce nie będzie czasem straconym. Dla mnie od dawna już nazwisko mistrza opowiadań grozy, na okładce jest zapewnieniem, że książka ta wessie mnie w swój świat, aby po kilku godzinach lektury odstawić mnie na miejsce nienasyconego i głodnego dalszego ciągu. Lecz w tym przypadku King przeszedł samego siebie, napisał dzieło wybitne pod każdym względem zawierające wszystko, co księga taka zawierać powinna. Zwrócić bym chciał jeszcze uwagę na niesamowite opisy postaci, których w tej księdze było całkiem sporo, a każda naprawdę ŻYŁA swoim własnym życiem, niezłe studium psychologii! To by było na tyle kończę już te moje wypociny, bo jeśli ktoś dotrwał do tego momentu, to jest kozakiem i mu gratuluje oraz dziękuje za ich przeczytanie i... gorąco zachęcam do przeczytania Bastionu (koniecznie wersji nie pociętej, bo zabieranie choćby jednej kropki z tego dzieła to jest profanacja!). A uwagi i bluzgi do waszego początkującego brata ślijcie na:
Ziarno Chaosu |
|