|
.::.
Virtual Reality
Lov
Bardzo mnie ciekawi,
co stanie się z rynkiem gier za kilkanaście lat. Wszak już teraz postęp
techniczny podąża do przodu milowymi krokami. Czy kiedyś w końcu dojdzie do
momentu, kiedy to zostanie wymyślone wszystko w tematyce gier? Szczerze mówiąc -
wątpię, gdyż nadejdzie era VR (Virtual Reality).
Wyobraź sobie, że wracasz do domu swoim nadziemnym motorem. Kładziesz
książki - hologramy na półkę i idziesz sobie pograć w Silent Hill 78345.
Wkładasz na głowę kask, a do najbardziej czułych miejsc (skroń, opuszki palców,
pyta?) przyklejasz elektryczne receptory zmysłu. Cały sprzęt waży zaledwie 1kg.
Na hologramie imitującym monitor ustawiasz wszystkie opcje, tzn. moc
odczuwalności na różne "atrakcje" w grze. START i... nagle w twojej głowie
tworzą się obrazy. Wszystko widzisz oczyma głównego bohatera. Patrzysz na swoje
ręce, a potem dotykasz nimi zimnej ściany. Przed tobą tylko mgła i nagle...
dostajesz silny cios w tył głowy, aż upadasz na ziemię. Spoglądasz za siebie i
widzisz maszkarę z nożem w ręku. Czujesz, że po głowie spływa ci powoli strumień
krwi. Czym prędzej wyjmujesz pistolet i wkładasz wszystkie kule z magazynku w
głowę tego świnstwa. Wyciągasz radio z kieszeni i postanawiasz je włączyć, ot,
na wszelki wypadek. Mgła narasta i oblepia twą twarz niczym maseczka błotna.
Czujesz chłód, więc postanawiasz biec. Jednak już po kilku minutach stajesz w
miejscu i sapiesz niczym wystraszone prosię. Nagle zapada zmrok. To nic
nadzwyczajnego w miasteczku Silent Hill. Odruchowo przymykasz oczy. I nie
dostrzegasz zakrwawionej pielęgniarki, która wkłada Ci nóż w krtań... Zdejmujesz
kask i widzisz, że jest pierwsza w nocy, a ty jesteś cały przemoczony. Idziesz
się umyć, po czym kładziesz się spać i zaczynasz śnić o tym, co Ci się dzisiaj
wydarzyło, ale... nie naprawdę, tylko w VR. Choć czy VR to nie jest prawda?
Bardzo nie mogę się doczekać ery VR. Chciałbym poczuć piasek pod stopami na
plaży Omaha, a także przeżyć operację Market Garden na własnej skórze. Czy to
nie było by wspaniałe? Albo jeszcze inna sytuacja. Pomyśl sobie, że pędzisz
bolidem, a obok ciebie śmiga "szumi" i reszta sław z F1. To by była frajda, rajd
Monaco, a ty w gronie największych. VR to coś cudownego, co może odmienić świat.
Sprawi, że ludzie będą mogli stać się tym, kim tylko będą chcieli. Wspaniały
kochanek, piłkarz, a może operator koparki ręcznej. Te wszystkie zawody będą
stały przed tobą otworem. I boję się tylko jednego. Kiedy już będziesz czuł pod
nogami murawę, a obok Ciebie przejdzie Pele i poda Ci rękę, czy będziesz chciał
potem wyjść na podwórko i pograć z kumplami w zwykłą nogę? Wątpię, ja sam
siedziałbym z kaskiem na głowie i rozstrzygał kolejne mistrzostwa świata. Ale
nie dygajcie, normalne ludzkie rzeczy nigdy nie znikną. Tylko po prostu będą
mniej emocjonujące. Przecież nigdy gra nie zastąpi świata realnego, w którym
może zdarzyć się wszystko. Chyba... W każdym bądź razie ja z utęsknieniem czekam
na pierwsze wynalazki a'la VR i już zbieram pieniądze na wykupienie tego daru od
Boga, aby stać się Bogiem. Matrix... nie to coś o wiele lepszego, to życie w
życiu.
P.S. Obawiam się tylko, czy aby na pewno takie eksperymenty z mózgiem będą
bezpieczne. To może stanowić dość duży problem. Ale co tam, warto przed śmiercią
poużywać sobie życia.
P.S. 2 Jeszcze bardziej czekam na VS (virtual sexuality). Wtedy moje marzenie
się spełni. Ja, Patrycja Redo i Martyna Wojciechowska tworzylibyśmy
skomplikowane figury geometryczne. Ach... od dzisiaj zaczynam prace nad tym
wynalazkiem. Zaraz... zaraz gdzie mój zestaw małego majsterkowicza?
|