Delikatnym ruchem ręki wyjąłem płytę z pudełka. Moje ciało
strasznie drżało, nie wiem, czy z podniecenia, czy też strachu. Wysunąłem tackę
i po włożeniu CD lekkim ruchem popchnąłem ją z powrotem w otchłań mego PeCeta.
Nie zwracając uwagi na opcje wcisnąłem "New Game". Nie wiem, czy był to
błąd, ale jakaś wewnętrzna siła kazała mi przeć dalej. Teraz wiedziałem, że
muszę... muszę zgłębić tajemnicę najbardziej strasznego miasta... SILENT HILL...
Przeczytałem...
...sobie reckę tej gry w CDA i muszę się przyznać, że gry z konsol nigdy nie
będą obiektywnie oceniane na łamach tego magazynu. Po pierwsze - ocena końcowa,
a po drugie... recenzja, z której nic nie wynika. Ale z pomocą w takich
sytuacjach przychodzi oczywiście Games Corner, gdzie możecie znaleźć
profesjonalne recki ;).
Nie wiem...
...od czego zacząć. Może na samym początku złożę deklarację, iż moja recenzja
nie będzie porównaniem z częścią pierwszą. To nie ma sensu, bo SH gości po raz
pierwszy na kompach, a więc jest to jakby nowość na tym rynku. Muszę wam wyznać
szczerze, że strasznie bałem się o wymagania, tzn. czy Konami nie oleje sprawy i
wypuści coś na wzór Battlefield 1942. Co prawda gra nie zwalnia, ale... grałem
na 1.7 Athlonie z 512 ramu DDR 333. Więc jeszcze nie wiem, jak gra ta będzie
spisywać się na mym sprzęcie. Niedługo się przekonam i mam nadzieję, że zostanę
miło zaskoczony...
Najbardziej...
... (oprócz klimatu oczywiście, ale o tym później) rozwaliły mnie cienie rzucane
przez latarkę. Są
po prostu KAPITALNE!!! Każdy najmniejszy próg czy też krzesło pozostawia piękny
cień na otoczeniu, który zmienia się wraz ze zmianą miejsca naszego bohatera.
Będąc przy grafie, nie sposób zapomnieć o kapitalnych wstawkach FMV. I nawet to,
że występują nader rzadko, nie zmieni faktu, że developer pokazał piękno postaci
i miasteczka Silent Hill. Reszta grafy nie zachwyca, ale tylko do chwili gdy...
włączymy efekt... jakby to powiedzieć... piaszczystości? Wtedy obraz staje się
jakby bardziej żywy i prawdziwy, bo bez tego jest tylko (aż?) dobrze.
Zastanawiałem się także, jak w drugiej części wygląda mgła. I teraz wiem, że ta
w SH1 na PSX'ie była żałosna. Obecnie gdy idziesz/biegniesz wydaje Ci się, że ta
mleczna powłoka zaraz wyleje się z monitora. Ogólnie grafa robi wrażenie.
Cienie, mgła, wszelakie obiekty i postaci są zrobione... no może nie
rewelacyjnie, ale na pewno z dobrym smakiem.
U mojego...
...szwagra
grałem na zestawie głośników 5.1 i dopiero wtedy usłyszałem, co w trawie
piszczy. Każdy krok, albo włączenie piły spalinowej jest tak klimatyczne, że aż
podskakuje się pod sufit, a cała podłoga drży pod stopami. O muzyce mogę jedynie
powiedzieć tyle, że jest znowu schizofreniczna (podczas spotkań z piramidogłowym
wymiata). Czasami powoli decybele wzrastają, a innym razem maleją. Ale wiem
jedno, SH2 bez muzyki to jak Caleb bez swojego pluszowego misia w postaci torby
na plecach (sorry Caleb, chyba się niechcący wygadałem).
Bardzo...
...ciekawiło mnie, jak będzie wyglądać sytuacja ze sterowaniem. I tu muszę
przyznać, że pad nie jest wcale potrzebny. Oczywiście jeżeli masz możliwość
pograć na padziorze z wibracjami to nawet nie czytaj tegoż akapitu, bo szkoda
twojego cennego czasu. Na początku trzeba chwili, aby zczaić meandry kierowania
postacią. Jednak po dłuższej sesyjce przy SH idzie się przyzwyczaić i grać nawet
na nieszczęsnej "klawierce".
Nie można...
...podczas recenzji takiego tytułu jak SH zapomnieć o... KLIMACIE!!! Boże,
dziękuję Ci za to, co mogę przeżyć w SH. Początek gry - jestem w mieście. Mgła
przysłania wszystko w odległości kilku metrów. I nagle widzę powyginaną
maszkarę, która wtem... znika w tej mlecznej zawiesinie. Idę
dalej. Widzę rozchlapaną krew na ulicy. Wchodzę w (ciemną) bramę, przyglądam się
zwłokom jakiegoś nieszczęśnika, aby po chwili dostrzec - tuż obok mnie - owego
potwora, który powoli z pewnym artyzmem rozciąga się i szykuje do ataku. Widok
mrożący krew w żyłach. Ale, ale drogi koleżko, teraz opiszę dwie sceny, które
śnią mi się po dziś dzień. Wyobraź sobie mały pokój, zamknięte drzwi i...
wielkiego obrzydliwego potwora (piramidogłowy rulez) z jeszcze większym nożem (Jezzzzzu...
jak o tym pomyślę, to jeszcze się trzęsę). Nie, tego nawet nie można określić
mianem "nóż". To coś o wiele większego. Teraz ty stoisz w miejscu i patrzysz na
te jego bezwładne ruchy (a ten odgłos chrobotania kosy o ziemię... brrr). O nie,
on idzie w twoją stronę. Wyciągasz więc czym prędzej broń i strzelasz, jednak
jemu się nic nie dzieje!!!! Kiedy ty tak stoisz i walisz cały magazynek w to
"coś", on podnosi najpierw jedną rękę, potem drugą (tę z kosą). Wszystko jakby w
zwolnionym tempie. Wygląda na to, że to bydlę chce zabić Cię w spokoju i z pewną
rozkoszą. Spoglądasz ostatni raz na ostrze i... ciach... Już po wszystkim, nóż
przeciął twe ciało niczym świeżą bułeczkę. Ja po tej scenie jeszcze długo nie
mogłem dojść do siebie. Ale to jeszcze nie koniec. Załadowałem save'a i
postanowiłem mu zejść z drogi. I wiecie co zrobił? Spokojnie sobie przeszedł
obok mnie i zanurzył się w szlamie. To też nieźle wyglądało jak zanikał w
otchłani. Jednak była to tylko rozgrzewka. Jest taki moment, w którym trzeba
uciekać przed tym gościem ciasnym korytarzem z Marią za plecami. Uciekasz więc i
widzisz, że potwór jest zaraz za wami. I nagle włącza się wstawka. Widzisz jak
gość wpada do windy, jednak drzwi się nagle zamykają. Maria nie może zdążyć.
Udaje się jej jedynie włożyć rękę w szczelinę między drzwiami. Teraz kamera
ukazuje wnętrze windy. Widać jak facet walczy oto, ażeby babka wsiadła. Ona sama
krzyczy i woła o pomoc. Przez szczelinę widać jak bestia zachodzi ją od tyłu i
podnosi miecz. Maria płacze, a ty nie możesz nic zrobić. Jej ręka telepie się ze
strachu i... trach. Już po wszystkim, ona nie zdążyła... Jej dłoń zamiera w
bezruchu i wypada ze szczeliny. Drogi Boże, co on jej teraz tam robi.
Zastanawiasz się teraz, czy gdybyś biegł szybciej, to by zdążyła. Ale niestety
musisz grać dalej. Gra jest mocna!!! Po graniu kilka godzin non stop, będziesz
czuł się jakoś dziwnie. Wszystko jest jakieś straszne, do głowy przychodzą
mroczne myśli, a psychika siada na kilka godzin. Tak ta gra oddziaływuje na nasz
mózg. Jest także jeszcze jedna (z wielu) kapitalna scenka, kiedy to idziemy
sobie korytarzem i słyszymy krzyk. Biegniemy w miejsce, skąd dobiegał ów odgłos,
i widzimy za kratami piramidogłowego. Mówiąc szczerze, jest to niesamowite
uczucie, kiedy widzimy, jak ten patrzy się na nas i gdyby nie krata to
prawdopodobnie zatopił by swoje ostrze w naszym ciele. Wchodzimy w pokoju obok i
zastajemy tam martwego gościa z flakami na podłodze, który ogląda popsuty
telewizor. Szybko wychodzimy i... piramidogłowy gdzieś znika. Wtedy dopada nas
dziwne uczucie niepokoju, że właśnie może zbliża się w naszą stronę zachodząc
nas od tyłu... Jeżeli Calebowi zostanie trochę miejsca to powyższe zdarzenie
będziecie mogli sami zobaczyć.
Na koniec...
...nie będzie minusów. Gra wciąga w taki sposób, że ciężko jest się potem
przywrócić do stanu normalnego. Ja wiem, że nie jestem już tym samym
człowiekiem, któremu przed kilkoma dniami wydawało się, że cały świat jest
cudowny. Po odwiedzinach w miasteczku "Cichego wzgórza" czuję niepokój ilekroć
zapada zmrok... Tak więc pamiętaj czytelniku, jeżeli nigdy nie grałeś w SH i
nawet nie słyszałeś o tej grze, dodaj jedno oczko do oceny końcowej. A reszta?
Heh...
To już koniec, dłużej tego nie zniosę! Oni tu są, słyszę to, nigdy tu nie
wrócę. Słyszysz? Nigdy!!!... chyba, że... tak to on - SH3 i jakaś młoda
dziewczynka... HAHAHAHAHAHA... już jest martwa, tak jak my wszyscy!!!