Wstępniak .:. Recenzje .:. Gadanie .:. Stuff .:. TNT .:. Warcraft Center .:. GTA3 Center .:. Konsole Center .:. Redakcja

.::. Rozmyślenia nad serią Diablo


Odi

  Przygodę z "serią" gier "Diablo" rozpocząłem w momencie pojawienia się na rynku polskim dwójki w wersji PL. Na początku nawet nie ciągnęło mnie, żeby zagrać w tę gierę (słyszałem tylko o niej parę dobrych słów), a spowodowane to było brakiem funduszy na zakup. No, ale kumpel sobie kupił oryginalną wersję i po długich namowach mi pożyczył. Instalując grę rozmyślałem, jak też ona może wyglądać.

  Po odpaleniu zauważyłem, że ma zawaliście dobrze wykonane interko. Wybór postaci był prosty - wybrałem tego, który wydał mi się najsilniejszy (jak nie trudno zgadnąć miał największe mięśnie;). Zaczynam grę. Podobało mi się, że przedmioty, które zdobywałem, były wybierane przypadkowo. Właśnie chęć podrasowania sobie ekwipunku tak mnie wciągnęła, że pierwszą dobę przesiedziałem nie jedząc i mało pijąc (szczerze takie postępowanie potępiam). Pierwszy akt, fajna muza, miła dla oka grafa, pierwsze zadania były łatwe, ostatni quest (w tym akcie) trochę mnie nastraszył (w końcu miałem pokonać pierwszego bossa w tak wychwalanej grze).
  Dochodzę do Andariel, porządnej postury babka. Okazało się jednak, że nie jest taka straszna. W następnym akcie trudność miałem tylko z Durielem (jest taaaki szybki;). Trzeci akt był już prosty (Mefisto to cieniak:). Doszedłem do Diablo i po paru obelgach skierowanych w stronę jego osoby pokonałem "władcę ciemności". Hurra, przeszedłem Diablo 2.
  Przez jakiś miesiąc chodziłem podekscytowany tym faktem. Zaczęły się wakacje, ja i mój barbarzyńca przemierzaliśmy już trzeci raz ostatni akt. Aż usłyszałem, że powstaje dodatek do dwójeczki, w którym głównym celem jest zabicie trzeciego z braci... Pomyślałem, że dobrze by było potrenować grając w pierwszą część. No, ale skąd wziąć troszkę kasy, aby móc sobie sprawić jedynkę. Przez to moje "zagranie" się w Diablo 2 zapomniałem, że mam imieniny. A z tej okazji przyjechała do mnie rodzinka. No i od ciotki dostałem.......
A teraz konkurs. Co dostałem od ciotki?
a. Samochodzik na baterie.
b. Skrzynkę piwa.
c. Pieniądze (za które mogłem sobie sprawić gierce "diabelo")
Prawidłowa odpowiedź brzmi: pieniążki (bo ciotka nie wiedziała, co mi kupić), a piwo dostałem od wujka. Natychmiast pogoniłem kupić sobie pierwowzór.
Zacząłem rozgrywkę (co prawda na początku grałem tylko on-line) grając na single player, jest możliwość zapisu (czego zabrakło w kontynuacji tej gry), zaciekawiło mnie i przeszedłem w tydzień (miałem wolne, więc grałem ile chciałem, wiem, że to godne potępienia, ale cóż zrobić diablo to diablo;)
Jeszcze mi było mało, zacząłem od nowa rozgrywkę, tyle, że w hell-fire.
  I tej nie dokończyłem (byłem już w piekle;), ponieważ wyszedł już LoD. Pierwsza myśl, jaka mi przyszła do głowy, to było "muszę załatwić Balla", dlatego zadłużyłem się, ale kupiłem dodatek (długi spłacam do dzisiaj). Oczywiście nie miałem save’ów i musiałem przechodzić od nowa cztery akty, tyle, że tym razem postanowiłem sprawdzić, jak się gra druidem, czyli nową postacią dostępną w rozszerzeniu (jedną z dwóch nowych). Ucieszyło mnie nowe uzbrojenie do zdobycia, zwłaszcza, że są części uzbrojenia przypisane tylko danemu bohaterowi.
  Piąty akt "połknąłem" jednego dnia i zahaczyłem trochę o noc, Baal był mało wymagającym przeciwnikiem (problem miałem raczej z jego strażą), postanowiłem posiekać się z krowami na różnych poziomach trudności (tak żeby nabić sobie doświadczenia). Ale to jeszcze nic, nie poznałbym uroku tej gry, gdyby nie battlenet. Tu dopiero rozpoczęła się zabawa. Założyliśmy z sąsiadami sieć lokalną (parę osób, ale i tak fajnie). Grając on-line wyposażyłem swoją postać w dość porządny ekwipunek i nabiłem sobie 59 level. Tak dochodzimy do dzisiejszego dnia, nadal pogrywam sobie na necie w diablo, ale tym razem w formie kolekcjonerskiej, to znaczy zbieram unikaty w hell-fire (mam już sporą kolekcję). Myślę, czy nie zacząć szukać unikatów w dwójce, ale przyjdzie na to czas.
  Taka jest (w skrócie) moja przygoda z "Diablo". (Prawdą jest jednak, ta gra ma swoje wady, idziesz niewyspany do szkoły;)

P.s. Text ten powstał jakiś rok temu, ale nie miałem okazji go nikomu pokazać.

.:. Wyjście do AM .:.