|
.::. Quo vadis, gro sportowa? - riposta
Krzysztof Wachowski
"...mam nadzieję, że ten text wywoła
polemikę,..." - twoje prośby zostały wysłuchane - pozwolę sobie wyrazić swój
punkt widzenia w tej sprawie...
Fragment umieszczony w
cudzysłowiu pochodzi z artykułu niejakiego FIDU z CDA 02/03. Przez cały jego
tekst przewijają się zachwyty nad rzeczywistością wirtualną, jak to fajnie
byłoby zagrać z kumplami "w nogę", w stuprocentowym symulatorze. Jeeeeezu... Po
co?! Pytam się po co?!!!
Spróbójmy zrobić mały bilans, najpierw real (ta prawdziwa): wchodzisz na
stadion, zmieniasz buty na... wkręty (<-- nie dałem się złapać:)),ustalacie, kto
gra na jakiej pozycji i zaczynacie. Pocisz się, brudzisz, ulegasz kontuzjom,
strzelasz bramki... Jako że masz dużo lat, po powrocie do domu pierzesz własne,
brudne skarpetki - cool!:)))
A teraz virtual reality: wchodzisz na stadion, zmieniasz buty na
wkręty,... - zauważyliście jakieś podobieństwo? Słusznie, bo to byłoby TO SAMO!
To do czego dąży FIDU jest bezsensownym 100% realizmem. Powiedz mi chłopie, co
lepszego jest w tym drugim? Skoro nie ma różnicy, po co przepłacać?:) Jeżeli
jesteśmy już na tym etapie, to porozmawiajmy na temat gry: Orgazm 2073.
Przyjmijmy, że będzie tak realistyczny, że tobie drogi Fidu, będzie wygodniej
włączyć grę jak... no wiecie:))).
Gry mają coraz lepszą grafikę, dźwięk, są realistyczne... Osobiście
uważam, że poziom tych czynników ulega niemal rewolucyjnemu postępowi, zarówno w
grach, jak i komputerów je obsługujących. Dla mnie jak i dla Fidu jasne jest, że
nadejdzie taki moment... Moment, w którym budząc się, nie będziesz wiedział, czy
właśnie teraz grasz, czy może nie... Razem z Fidu mamy podobną wizję
przyszłości, z tym że dla Fidu "spełni się wówczas jedno z marzeń jego życia",
dla mnie zaś będzie to niemal Armageddon - istny Matrix:(((.
Wiecie, co w tym moim wywodzie jest najśmieszniejsze? Ja (tak, właśnie
ja) jestem zagorzałym zwolennikiem realizmu i świetnej grafiki, i świetnego
dźwięku... (słowem: tego co do tej pory krytykowłem). Z tym, że mój mózg jest
najwyraźniej nieźle poturbowany, gdyż ja się po prostu ze sobą nie zgadzam:)))
<-- Jakieś rozdwojenie jaźni czy cóś? Jestem głodny realizmu, fotorealistycznej
grafiki, ale z drugiej strony wiem, czym to się skończy za kilkadziesiąt lat...
- i, w odróżnieniu od Fidu, wcale mnie to nie cieszy, stąd ta mOJA paranOJA.
Jedną z najlepszych gier, w jakie miałem szczęście grać jest Colin McRae Rally
2.0.. Nie jest zbyt odkrywcza jak na dzisiejsze czasy: dobra grafika, dobry
realizm jazdy oraz uszkodzeń. Kamera umieszczona jest w kilku punktach. Mamy do
wyboru widok:
- zza samochodu (bliższy lub dalszy)
- z wnętrza pojazdu
- znad maski pojazdu
Oczywiście logicznie myśląc, realistyczna jest jedynie kamera umieszczona
wewnątrz samochodu. Mimo iż jestem miłośnikiem realizmu, za nic w świecie nie
wybiorę innego widoku, jak tego zza samochodu. Uwielbiam patrzeć: jak spod kół
ucieka żwir, jak na asfalcie zostają piękne ślady, jak na zakrętach tył(ek)
"lata" na prawo i lewo.
Twórcy niektórych gier zachowują jakże płynną granicę proporcji, pomiędzy
grywalnością a realizmem. Może właśnie tacy twórcy gier uratują świat przed
Matriksem...
|