|
.::.
Goofy Golf Delux
Winix
Pewnie się zastanawiacie, dlaczego teraz nie ciosam w jakiegoś krwistego FPP-ka, tylko robię sobie z was żarty i recenzuję wam jakiś golf. Muszę najpierw
stwierdzić, że to nie jest golf, tylko minigolf (jaki znawca). Dlaczego piszę to
co piszę? Ponieważ gra mi się spodobała i wciągnęła mnie jak późna godzina do
łóżka. Jeszcze nigdy nie grałem w taki fajny minigolf, po prostu jestem pod
wrażeniem dla panów z Squeeqee Software, którzy zafundowali mi tak miłą zabawę
przez kilka godzin. W ogóle ta gra bije na łeb na szyję nawet "Wnerwionego
działkowicza". Głównym bohaterem jesteś ty, wyposażony w kij do golfa którym,
możesz miotać piłeczką. Od teraz mówcie mi Tiger Woods...
Pole golfowe jest wielkości monitora, tak więc widzimy je całe na
ekranie. Główny heros jest wielkości Marsa (batona) widzianego z góry. Widok
jest jak z GTA, tylko kamera bliżej. Ogólnie grafika jest fajna, wesoła,
kolorowa i w ogóle co tam można dobrego o niej powiedzieć. Można grać w
rozdzielczości 640x480 i grafy polepszyć ni pogorszyć nie można.
Dlaczego gra w nazwie ma słowo Goofy, skoro głównym bohaterem wcale nie
jest Disnejowska postać fajtłapowego chyba psa z dwoma odstającymi zębami
zachowującego się jak debil? Nie wiem, może dlatego, że gość ma uszy jak
trzydrzwiowa szafa zdeptana przez piętnaście hipopotamów, dziesięć słoni i
rozjechane przez pięciusetkilową ciężarówkę?
Jak to zwykle w minigolfie bywa, na placu gry porozrzucane są różnego
rodzaju przedmioty jak choćby rury, w których piłeczka może jeździć, jakieś
taśmy (takie do przewożenia w fabrykach np. pudełek), jakieś rynny. Są też żywe
stworzenia jak żaba, która łapie piłeczkę jęzorem (nie da się uchlastać jej
języka), kaczka, a jak się zdziwiłem, gdy zobaczyłem wielkiego stawonoga potwora
z Loch Ness (w tej roli smok podobny do Wawelskiego, który ział ogniem i fajczył
piłę)! Do tego przeszkody typu woda, piach, kwiatki i inne różne krzaki.
Chciałem upośledzić kaczuszkę, ale się nie dało.
Przy oddaniu strzału mamy przy kiju strzałkę wskazującą, gdzie mniej
więcej poleci piłka. Ogólnie rundy są zrobione fajnie i przemyślane. Są trzy
epizody - to znaczy trzy różne pola minigolfowe, gdzie każdy ma chyba po
piętnastu różnych pól do gry. Oczywiście gramy na trafienia, im mniej zaliczysz
uderzeń w piłeczkę przed wpadnięciem jej do dołka tym wyższe miejsce w tabeli
rekordzistów. Prócz tych trzech pól są jeszcze rundy dodatkowe, które możesz
sobie wybrać z listy. Jest ich bardzo dużo.
Dodatkowym ważnym elementem jest edytor leveli dodany do pełnej wersji
gry. Jest on bardzo łatwy w obsłudze, nawet taki ciemniak jak ja potrafi zrobić
swój minipark golfowy. Można tam budować bardzo dużo elementów.
Może ta gra nie jest tam jakimś symulatorem gry w golfa (nie rozumiem w
ogóle tego, dwóch gości próbuje wstrzelić piłeczkę do jednego dołka, trochę
zboczone), ale to naprawdę miła gierka, w którą może grać każdy, nawet ten, kto
nie ma zielonego pojęcia o golfie (mówię tu o sobie), o, przepraszam, o
minigolfie. Jestem pod wrażeniem i zachęcam do przycięcia sobie, czasem wkurza
jak ci ta pi****** piłeczka nie chcę się wp******** do dołka :)
Muszę jeszcze powiedzieć, że gra ma niezapomniany klimat, straszy jak
no.. ten... "Candyman", czyli w ogóle. Taki kolorowiutki, śmieszniutki i troszkę
pokręcony świat, w którym żyją golfiści :)
Grając w Goofy Golf Delux słuchałem the Offspring (fajna mieszanka)
Wymagania: P 120MHz, 16 MB Ram, Windows od 95
OCENA:      
7/10
Plusy:
+ Fajna |
Minusy:
- Fajna
|
|