Wstępniak .:. Recenzje .:. Gadanie .:. Stuff .:. TNT .:. Warcraft Center .:. GTA3 Center .:. Konsole Center .:. Redakcja

.::. DARK REIGN 2

military

  Dotychczas jedynym RTS'em, jaki mnie zainteresował, był "Command & Conquer" - tak, jedynka, stareńka już dziś, na dodatek w wersji PSX. Ta gra miała w sobie potężny ładunek grywalności, który nie pozwalał oderwać się od joypada. Nie trzeba było godzinami ślęczeć nad dziesiątkami opcji, tysiącami zakładek na ekranie i jeszcze większą ilością pułapek, jakie szykują oszukujący wrogowie. C&C, mimo prostego schematu, był przyjemny, szybki i uczciwy. A po nim nie było już nic.
  Przynajmniej, jeśli chodzi o PC. Schwyciłem, bowiem genialną grę na konsolę - "Warzone 2100", trójwymiarowy RTS o klimacie rodem z Mad Maxa czy innych Falloutów. Wszystko tam było dopracowane, poczynając na prostym w obsłudze interfejsie, przez mnogość opcji i warianty strategiczne, a na grafice i muzyce kończąc (dokładniej o tym w innym artykule).
Jednak pogrywanie ciągle w tę samą grę może się w końcu znudzić. Tak też się stało, a ja już odpuściłem sobie strategie czasu rzeczywistego, jako że żadna następna nie przypadła mi do gustu. Aż tu nagle w CDA w pełnej wersji ukazało się "Dark Reign 2", które okazało się połączeniem powyższych tytułów.
  Fabuła, jaka jest, każdy widzi (wydaje mi się, że większość czytelników GC kupuje wspomniane pismo). Dla niewtajemniczonych powiem, że w zrujnowanej przyszłości powstały dwie armie - walczących o spokój bogaczy JDA i wygnanych na pustkowia Sprawlerów. Niebieską planetę w tym czasie zaczęły nawiedzać częste trzęsienia ziemi, tudzież inne kataklizmy. W końcu dowcipnisie z JDA znaleźli tajemniczy artefakt, (ale to już wychodzi podczas gry), który wskazuje rychłe nadejście czegoś w rodzaju końca świata. Gracz wybiera jedną z nacji i idzie w bój.
Gra ma bardzo dobrze opracowany interfejs. Żeby wybudować coś będąc daleko od bazy, nie trzeba przesuwać kamery żeby klikać na fabrykę. Wystarczą dwa ruchy myszką - i już ustawiamy kolejkę produkcji. Dowodzenie oddziałami jest praktycznie takie samo, jak w każdym innym RTS'ie. Za to ciekawie rozwiązano problem budowy struktur. Nie ma tak, że wybieramy opcję z menu, wskazujemy pole i już staje tam gotowa chata. Trzeba zbudować pojazd, który przekształci się w np. garaż, więc jest to jakiś realizm. Choć w zasadzie nie jest to żadna nowość, gdyż coś takiego było choćby i w "Populousie".
  Misje dzielą się na dwa rodzaje - takie, w których naszym zadaniem jest rozbudować bazę, i te z dowodzeniem jedynie garstką podwładnych, czyli naszą grupą uderzeniową (Strikeforce). Podobnie było już w C&C i Warzone, ale to akurat nie wada - przynajmniej jest jakieś zróżnicowanie, (chociaż w W2100 i tak było to lepiej rozwiązane...). Jednostek do wyprodukowania jest całkiem sporo i, co najważniejsze, nie wystarczy narobić masę najlepszych i wysłać je do boju. Przydaje się wybór kilku rodzajów pojazdów, choćby z racji tego że niektóre lepiej "działają" na działa stacjonarne, a inne na ruchome cele. Choć, po prawdzie, i tak sprawdza się moja ulubiona taktyka - zaznacz wszystkich i wskaż cel. Bardziej ambitni mogą tworzyć formacje.
  Grafika w "Dark Reign 2" jest bezspornie świetna. Mimo, że gra do najmłodszych nie należy, bije w oczy dokładnością jednostek, krajobrazu i doskonałą animacją. Kamerą możemy obracać do woli i ustawiać ją pod różnym kątem. Dokładność tekstur mnie zaskoczyła, gdyż nawet na największym zbliżeniu są one wyraziste. Projekty jednostek są całkiem sensowne, wybuchy zresztą też. Najlepiej wygląda atak kilkunastu piechociarzy, wspomagany przez czołgi i myśliwce oraz gości na jetpackach - kiedy podczas kanonady kręcimy kamerą, wszystko wygląda jak z "Matrixa". Że nie wspomnę o nastrojowej kolorystyce... A wszystko to działa płynnie na niezbyt wypasionym sprzęcie!
  O muzyce można powiedzieć jedno - genialna! Techno nie lubię, ale jego połączenie z elementami muzy klasycznej mnie powaliło. Szczególnie, że tematy są zróżnicowane i nie powtarza się w kółko "umpa-umpa". Dźwięki też są niezgorsze, chociaż słyszałem ciekawsze. Za to aktorzy dubbingujący grę spisali się znakomicie; są przekonywujący, a jeśli dodać do tego zniekształcenia głosu przez radio itp., rysuje się obraz gry znakomitej...
Niestety, nie uniknięto wad. Najgorszy jest problem tłoku - kiedy chcemy zaatakować dużą grupą, trzeba się liczyć z pozacinaniem się jednostek w drodze. Przez to dochodzi do sytuacji, kiedy dziesiątkowany jest cały batalion, rozłożony na dwuosobowe grupy i rozciągnięty na całą długość mapy. Wtedy wydaje się błogosławieństwem limit jednostek, na który z początku narzekałem. Świadczy to o dokładnym zaplanowaniu gry.
  Denerwuje również niemrawość podwładnych. Kiedy każemy im zaatakować, stają naprzeciw wroga i grzmocą weń z miejsca, przy okazji przyjmując ciosy. Nie wykonują żadnych uników, nawet nie przykucną... Z drugiej strony, jeśli dodanie tych umiejętności miałoby oznaczać bezładną bieganinę po planszy, to wolę już takie rozwiązanie.
Kolejna wada to wspomniane już formacje. Dobrze, że są (całe trzy), ale właściwie nie zauważyłem różnicy między ustawieniem się w linii, a natarciu "falą". Zresztą ustawienie zwykłego "klinu" powoduje taką bieganinę, że zupełnie się nie opłaca.
  Wymieniłem i zalety, i wady, lecz to, co w grze najlepsze - zostawiłem na koniec. KLIMAT. Kiedy przechodzimy przez zrujnowane miasto, a nad nami góruje czerwone niebo; kiedy przemierzamy dżunglę i ścieramy się sporadycznie z atakującymi znienacka wrogami; kiedy w zimie budujemy bazę gdzieś w kanionie; nawet kiedy schodzimy do podziemi aby w świątyni pełnej fanatycznych samobójców i potworów szukać tajemniczego artefaktu - wtedy nasza rzeczywistość gdzieś ulatuje. Podobnie jak i wady, które stają się niedostrzegalne. Nie zagrać w "Dark Reign 2" byłoby grzechem.

OCENA: 9+/10
Plusy:
+ Klimat!!!
+ Grafika.
+ Muzyka
+ Łatwość obsługi
+ Grywalność
+ Różnorodność misji
+ Ciekawy scenariusz
Minusy:
- Problemy z przemieszczaniem większych grup wojaków
- Małe możliwości piechociarzy
- Niektóre dźwięki mogłyby być lepsze...
- Bezużyteczność formacji

.:. Wyjście do AM .:.